Autor: Mustafa El Haji (---.gaja.net.pl)
Data: 16-02-06 14:06
W tym roku mija 110 lat od chwili jak 1 pocią pojechał trasą Prudnik - Gogolin. Może to jakoś uczcić i przejść na piechotę "śladami torowisk" do Prudnika poprzez malownicze okolice? KTO ZA????
Świetny pomysł!
Kiedyś myślałem nad reaktywacją tej linii, w internecie też troszkę jest na jej temat. Trzeba by opracować coś z tej okazji, może, jak piszesz, przejść się tą linią, pofotografować co się da, pogadać z ludźmi.
Autor: Mustafa El Haji (---.gaja.net.pl)
Data: 17-02-06 09:30
OK to na wiosnę, czy latem można w którąs sobotę wczesnym rankiem zebrać sie w Gogolinie i przejść do Prudnika :) Zdjęcia oczywiście obowiązkowe!!!!
Będę pilotował przedsięwzięcie!!!
Autor: Georg Post (---.dip.t-dialin.net)
Data: 17-02-06 22:15
Tak to byly czasy nasza ulubiona koza jazda do prudnika,czesto ta
trasa jezdzilem .Szkoda ze niema w gogolinie jakiegos KLUBU milosni
kow parowozow.Wiem ze jest tam karuzela przed parowozownia
(byla kiedys) ale czy maja tam jeszcze jakies ciuwcie ?????
Jezeli ktos ma wiadomosci z pierwszej reki bardzo bym sie
ucieszyl!!!!!
Nie ma w Gogolcu już żadnych parowozów, a ta karuzela to już chyba została rozebrana przez miejscowych żuli-złomiarzy. Kozę darzę szczególnym sentymentem, jeździłem nią jako często do Prudnika. W tym pociągu nauczyłem się pisać i czytać (podczas jazdy rodzice mnie uczyli). ECHH.............................................
Ja nie miałem tyle szczęścia, ale jako dziecko, we wczesnych latach 80-tych lubiałem przesiadywać na przejeździe w rejonie ZAMPAPu w Krapkowicach i obserwować "ciufe", bo jeszcze wtedy jeździł czasami parowóz.
A ile tych aluminiowych 1-złotówek się podkładało na tory :-)
Kiedyś wyprosiliśmy z kolegą maszynistę spalinówki (SM-42) żeby nas przewiózł w kabinie z Krapkowic do Otmętu. To było przeżycie!!! Nawet pozwolił dać sygnał :-)
O "kozie" krążyły legendy. Np. że jadąc do Prudnika, można było w rejonie Kujaw spokojnie wyskoczyć po drodze na piwo, dogonić pociąg i jechać dalej.
Pamiętam też w Krapkowicach kasę, tuż przy wejściu i te kartonowe bileciki. Wtedy budynek stacyjny jeszcze żył, zegar tykał, nawet "toalety" przed stacją były sprawne. Często przetaczali cysterny z Papierni na bocznice w kierunku na jednostkę wojskową.
Tyle się słyszy o wzrastających cenach biletów autobusowych i likwidacjach coraz to nowych kursów. Nasze władze powinny myśleć perspektywicznie i wziąść pod uwagę pozostawienie torów na moście kolejowym, przy okazji jego adaptacji na most drogowy. Może za kilka albo kilkanaście lat wrócimy do taniego i ekologicznego środka transportu jakim jest szynobus. A może ta linia stanie się atrakcją i przejedzie od czasu do czasu pociąg retro, np. w święto Kwitnących Azalii do Mosznej... W wagonie mogłaby grać jakaś kapela, w drugim byłby barek. Dla miłośników kolei czy mieszkańców przyległych terenów to mogłaby być gratka. Trzeba ratować to co pozostało.
W Niemczech na zdemontowanych liniach często są porobione drogi rowerowe. To też jest jakiś pomysł. Możnaby na przykład - jeśli restaiuracja linii okaże się definitywnie niemożliwa, między szyny nasypać jakiegoś tłucznia, grysu, ubić. Byłaby świetna dróżka dla rowerów...
Autor: Georg (---.dip.t-dialin.net)
Data: 21-02-06 16:23
Ach ta koza pamietam jeszcze zaraz po wojnie wszyscy jezdzili nia do pracy do Otmetu , przez Odre nie bylo mostu byl przewoz przez Odre z Krapkowic tez ludzie pogineli gdy raz sie lodz przewrocila. Wieczny odpoczynek racz im dac Panie Boze, pozniej zbudowali most i juz mozna bylo jechac az do Prudnika. Pisze dlatego, bo to ja bylem maszynista tej kozy ktora tam jezdzila , pamietam ten dzien jak na otwarciu tego mostu na Odrze bylem ja z parowozem Ty45-233 parowozownia Opole byl to odbior tego mostu i otwarcie linii Gogolin-Prudnik co to byla za radosc ,nawet wtedy gdy byla awaria na lini Opole-Kedzierzyn to jechaly pociagi droga okrezna przez Prudnik i wszystko sie oplacalo teraz gdy bylem w Krapkowicach i to wszystko widzialem to pomyslalem co tu znowu Wojna byla.......
UWAGA! Operator Portalu, Redakcja Kuriera Krapkowickiego ani inne współpracujące z nimi podmioty i osoby nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za treść opinii i komentarzy. Umieszczane tutaj teksty nie wyrażają poglądów operatorów, a tylko prywatne opinie ich autorów. Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa operatora serwisu lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną. Prosimy o nieumieszczanie na forum reklam i ofert komercyjnych. Do tego służy dział ogłoszenia drobne. Opinie zawierające treści uznane za niezgodne z powyższymi wytycznymi mogą być niezwłocznie i bez zgody autora przeredagowane, skrócone lub usunięte, do czego zastrzegamy sobie prawo. Wszelkie usunięte fragmenty są oznaczane [...]. Wszelkie wątpliwości i pretensje dotyczące zmienionych, skróconych lub przeredagowanych tekstów prosimy zamieszczać na forum, w odpowiednim wątku. Tam też publicznie będziemy starać się odpowiadać i rzeczowo wyjaśniać konieczność interwencji. Dopiero wtedy, gdy wyznaczone przez nas zasady nie pozwolą na publiczne wyjaśnienie przyczyn ingerencji w tekst, informacje będziemy przesyłać e-mailem. Moderowanie to nie cenzura. Zależy nam na jak najbardziej przejrzystym wyjaśnianiu naszych ewentualnych ingerencji w tekst. Dokładamy wielkiej staranności, aby forum było miejscem do rzetelnej i merytorycznej dyskusji oraz miejscem, gdzie każdy może zaprezentować swoje zdanie. Nie ujawniamy danych dotyczących IP komputera, z którego został wysłany tekst, bez wniosku uprawnionych do tego organów ścigania. Gwarantujemy anonimowość autorów tekstów, które nie naruszają porządku prawnego. Autorzy tekstów poprzez umieszczenie ich na forum wyrażają zgodę na wykorzystanie tekstów lub ich fragmentów w dowolnej formie przez Tygodnik Kurier lub operatora Portalu wraz z podaniem źródła i określenia autora tekstu.