W naszej szkole nikt często się nie bił, zdarzało się to czasami, ale rzadko. Teraz to już w ogóle się to nie zdarza, bo zamontowali u nas kamery. Jest zupełnie bezpiecznie, nie trzeba się nikogo obawiać. Ja sam nigdy się nie biłem. To bez sensu. Jeśli ktoś się bił, to zwykle z głupich powodów, np. ktoś kogoś przezywał. Ale na szczęście nigdy nikomu nic poważnego się nie stało....
Nie chciałbym aby moja wypowiedź zabrzmiała anachronicznie, ale za moich czasów... A więc za moich czasów (no powiedzmy jakiś czas temu) nie było tylu aktów agresji co teraz. Oczywiście zdarzały się koleżeńskie poszturchiwania ale bez zajadłości i okrucieństwa do jakich dochodzi obecnie. Od kilkunastu lat kieruję instytucjami, które zajmują się m.in. ofiarami przemocy (w tym szkolnej) i zebrane w tym czasie doświadczenia pozwalają mi przypuszczać, że szkoła (jako instytucja) nie do końca jest przygotowana do radzenia sobie z tego typu zachowaniami uczniów. Kadra ma trudności w stosowaniu procedur, które w przypadku aktów agresji powinny być stosowane, jak sądzę z dwóch powodów: zachowuje się intuicyjnie nie znając procedur, lub też boi się je stosować z przeświadczeniem, że powiadomienie np. Policji mogło by wpłynąć negatywnie na reputację szkoły. Na przestrzeni choćby kilku ostatnich lat obserwowałem wielokrotnie oba te zjawiska. Najbardziej utkwiła mi w pamięci konferencja zorganizowana przez WOM (Wojewódzki Ośrodek Metodyczny) w Opolu poświęcona właśnie radzeniu sobie z uczniem agresywnym, prowadzona przez naprawdę wysokiej klasy specjalistów, z której po pierwszej przerwie "zwiali" prawie wszyscy nauczyciele. Na moje pytanie skierowane do jednej z pań; to po co właściwie trudziła się przyjeżdżając taki kawał drogi po to tylko by być na otwarciu spotkania, usłyszałem odpowiedź, która tłumaczy chyba wszystko: Bo potrzebuję zaświadczenia z uczestnictwa w tym spotkaniu (rzeczywiście WOM rozdawał certyfikaty wg. listy obecności) niezbędnego do awansu zawodowego. Nie wiem czy dama owa awans ten uzyskała, ale ta szczera odpowiedź mówiąc szczerze mnie lekko zmieszała. Nie chcę uogólniać, ale myślę, że jest to postawa dość powszechna, czego dowodem jest (co potwierdzają nauczyciele) narastająca agresja. Oznacza to właściwie tylko jedno. Część uczniów przestała traktować nauczycieli poważnie, a oni przechodzą nad tym do porządku dziennego. I będzie się tak działo do momentu, aż stanie się (odpukać) jakieś nieszczęście. Wtedy dopiero zaczną się zebrania, spotkania, analizy, upomnienia itd. itp. tylko po co czekać, skoro można sprawy załatwiać od ręki.
Na koniec dygresja. Jest takie miasto, które nazywa się Nowy Jork. Kilkanaście lat temu strach było wyjść tam na ulicę o zmierzchu, a i w dzień można było dostać po gębie. Opatrzność zesłała im jednak burmistrza nazwiskiem Juliani, który wskutek realizacji programu poprawy bezpieczeństwa w mieście sprawił, że jest to jedno z najbezpieczniejszych miejsc na ziemi. Okazuje się, że można i to bez stosowania jakichś wymyślnych technik. A jak to zrobił? Odsyłam do internetu jako kopalni informacji.
Pozdrawiam Szanowną Redakcję, Wydawców i Czytelników.
Myślę, że Pan Zdzisław zapomniał o tym, że jest jeszcze takie coś jak rodzina. Ona(rodzina) ma i powinna mieć największy udział w tym, aby kształtować młodego człowieka. Agresja nie wzięła się z powodu szkoły, nauczycieli itp. Prawdopodobnie agresja nie wzięła się również nagle i nieoczekiwanie...Dlaczego z przejawu agresji próbuje się rozliczyć szkołę, nikt nie wspomina o roli rodziców. Oczywiście współczuję im, i rodzicom ofiary pobicia, ale to rodzice w pierwszej kolejności odpowiedzialni są za to co się stało. W całym tym zamieszaniu nikt o tym nie wspomniał. A procedury nauczycielskie są ważne, ale nie zastąpią udziału rodziców w wychowaniu młodego człowieka.
Uwarunkowania zachowań agresywnych dzieci to temat rzeka. Proszę mi wierzyć, że nie zapominam o rodzinie jako środowisku pierwotnym, w którym kształtowany powinien być same dobre cechy dzieci, styl zachowań, sposoby rozładowywania napięć, rozstrzygania sporów, konfliktów itd. Ale na Boga, dyskusja toczyła się w sprawie zachowań agresywnych na terenie szkoły a nie w domach czy na ulicy. Można wiąc chyba pzynajmniej próbować poszukać przyczyn w środowisku szkolnym. Tym bardziej, że pedagodzy przygotowywani są do nauczania i prowadzenia procesów wychowawczych w toku pięcioletnich studiów - to jest ich zawód a szkoła miejscem pracy można więc się spodziewać, że będą to robić dobrze. A za bezpieczeństwo w miejscu pracy pracowników i uczniów odpowiada instytucja, w której ten proces się odbywa, czy tego chcemy, czy nie. Usprawiedliwianie zaś nieskuteczności szkoły w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa uczniom brakami wychowania w środowisku rodzinnym jest po prostu nie fair. A tak na marginesie, może odezwie się na forum ktoś z pedagogów i pochwali się na ilu godzinach wychowawczych omawiał z uczniami style zachowań asertywnych, czy może modelował zachowania społeczne korzystając np. z proponowanych przez Daniela Golemana zasad zaprezentowanych w książce "Inteligencja emocjonalna". Rozmawiajmy, dyskutujmy, spierajmy się jak to zmienić, a nie jak odsunąć temat. Tak właściwie to spodziewałem się, że dyskusja potoczy się w kierunku praw ucznia, ale może to jeszcze przed nami.
Gorąco pozdrawiam.
Zdzisław Markiewicz
w szkole to jest cicho. nie warto się bić poźniej leci w dół zachowanie i niekiedy udzielać się musi policja. w szkole rządzą najmocniejsi a im nikt nie podskoczy chyba że chce się oberwać, ale wszkole raczej nikt sie nie bije to poza szkołą dorywa się gościa
UWAGA! Operator Portalu, Redakcja Kuriera Krapkowickiego ani inne współpracujące z nimi podmioty i osoby nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za treść opinii i komentarzy. Umieszczane tutaj teksty nie wyrażają poglądów operatorów, a tylko prywatne opinie ich autorów. Przypominamy, że osoba zamieszczająca opinie zawierające treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające prawa operatora serwisu lub innych osób albo naruszające zasady współżycia społecznego może ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną. Prosimy o nieumieszczanie na forum reklam i ofert komercyjnych. Do tego służy dział ogłoszenia drobne. Opinie zawierające treści uznane za niezgodne z powyższymi wytycznymi mogą być niezwłocznie i bez zgody autora przeredagowane, skrócone lub usunięte, do czego zastrzegamy sobie prawo. Wszelkie usunięte fragmenty są oznaczane [...]. Wszelkie wątpliwości i pretensje dotyczące zmienionych, skróconych lub przeredagowanych tekstów prosimy zamieszczać na forum, w odpowiednim wątku. Tam też publicznie będziemy starać się odpowiadać i rzeczowo wyjaśniać konieczność interwencji. Dopiero wtedy, gdy wyznaczone przez nas zasady nie pozwolą na publiczne wyjaśnienie przyczyn ingerencji w tekst, informacje będziemy przesyłać e-mailem. Moderowanie to nie cenzura. Zależy nam na jak najbardziej przejrzystym wyjaśnianiu naszych ewentualnych ingerencji w tekst. Dokładamy wielkiej staranności, aby forum było miejscem do rzetelnej i merytorycznej dyskusji oraz miejscem, gdzie każdy może zaprezentować swoje zdanie. Nie ujawniamy danych dotyczących IP komputera, z którego został wysłany tekst, bez wniosku uprawnionych do tego organów ścigania. Gwarantujemy anonimowość autorów tekstów, które nie naruszają porządku prawnego. Autorzy tekstów poprzez umieszczenie ich na forum wyrażają zgodę na wykorzystanie tekstów lub ich fragmentów w dowolnej formie przez Tygodnik Kurier lub operatora Portalu wraz z podaniem źródła i określenia autora tekstu.