Felieton
SzumielskiPokaż mi język!Pokaż mi język, a powiem ci kim jesteś. Żartuję oczywiście. Teraz po języku trudno cokolwiek poznać. Chyba, że stan zdrowia. Wszyscy używają tych samych zwrotów i wyrazów na 'K', na 'P', na 'J' i na pozostałe wyrazy alfabetu. Przyznaję, że wyraz na 'K' jest często nadużywany ze względu na to, że jest ładny, dźwięczny, treściwy i... dobrze się kojarzy. Mnie zawsze się kojarzy z USA. Tam co zdanie to 'O.K' i u nas co zdanie to 'O k...!' Dzięki temu czujemy się obywatelami świata.Bywa jednak i tak, że język niby polski, a zrozumieć trudno. Czytam właśnie tłumaczenie nazw zawodów z łaciny na polski i okazuje się, że czy to po łacinie, czy po polsku i tak nie rozumiem. Głupi jestem i tyle. Na przykład: 'rubricerdo' czyli 'czerwonoskórnik'. Czerwonoskóry to rozumiem. Znaczy Winnetou. Jasne. Ale czerwonoskórnik? Na dodatek jest jeszcze 'czarnoskórnik' i 'białoskórnik'. Ratunku!!! Albo inne pojęcie: 'linarius' inaczej 'lintearius' to, to samo co 'pasamonik' lub 'szmuklerz'. A co to jest szmuklerz? Znowu nie wiem. Pomocy!!! Tak samo jest z 'fullo' czyli 'folusznikiem'. SOS!!!Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile zawodów wyginęło, ile słów wyszło z użycia, o ile zubożony został polski język. Zaraz ktoś zaprotestuje i powie, że nie jest tak źle bo przecież stale wprowadzamy do obiegu nowe słowa: 'paraderki', 'malmury', 'listel', 'haślarz', 'mądry tato' (moderator) czy chociażby 'guma do żucia' lub sławny już dzisiaj wyraz na 'K'. To prawda, ale przez to, że część słów wypadła z obiegu przestajemy rozumieć rzeczywistość sprzed kilkudziesięciu lat. Ktoś przegląda domową kronikę i czyta, że jego przodek był 'furszpanem' to nie wie co o tym myśleć. Kim był ten przodek? Powodem do wstydu czy do dumy?Bywają jednak także takie zawody, które chociaż już dawno nie istnieją, stają się nagle ważne, bo bez nich współczesność nie mogłaby wyartykułować wszystkich swoich pragnień i marzeń. Nie mogłaby odwołać się do tego, co wydaje się najważniejsze - do historii. Takim zawodem jest obecnie 'pennarum structor' lub krócej: 'pennifex'. Niech się to nikomu nie kojarzy z penisem. Ów pennifex to 'wytwórca skrzydeł husarskich i ozdób z piór'. Chyba nikt nie zaprzeczy, że gdyby kiedyś nie istniał w Polsce taki zawód, to nasza historia, i ta stara, i ta nowa - potoczyłaby się inaczej. OK? HENRYK SZUMIELSKI |
| |
|