Czytelnicy informująNiebezpieczna głupotaChciałabym za waszym pośrednictwem zwrócić uwagę policji i straży miejskiej na to, co już kilkakrotnie zaobserwowałam, jako kierowca i jako pieszy, a co mnie bardzo zbulwersowało.Kilka dni temu jadąc samochodem ul. Ks. Koziołka minęłam, a właściwie, z trudem udało mi się ominąć pewnego specjalnego rowerzystę. Młody człowiek jechał po jezdni na dosyć charakterystycznym - trzykołowym rowerze. Natomiast po chodniku, na trzymanej przez niego smyczy biegł dorodny doberman. Jechałam dosyć długo za rowerzystą. W tym czasie przejechał obok nas (fakt, że po przeciwnej stronie jezdni) samochód policyjny. I nic. Żadnej reakcji. Dodam tylko, że często przemierzam Krapkowice 'na piechotę' i podobne sytuacje zarówno z udziałem tego, jak i innych rowerzystów widziałam nie po raz pierwszy. Czy nikt nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, jakie niesie taki sposób 'wyprowadzania' psa? Rowerzysta, który jedzie po jezdni trzymając psa, nie ma w razie nieprzewidzianych sytuacji np. nieprawidłowej reakcji innego kierowcy, żadnej możliwości manewru, bo pociągnie ze sobą psa. A co sie stanie, kiedy pies zareaguje nie tak, jak zakłada jego właściciel lub na chodniku powstanie sytuacja zmuszająca psa do ominięcia kogoś? Czy za bezmyślność i zupełną krótkowzroczność takich osób, jak opisywany przeze mnie rowerzysta, konsekwencje mają ponosić inni użytkownicy dróg, o psie już nie wspominając? I dlaczego ani straż miejska, ani policja nie reaguje na tego rodzaju sytuacje, a nie jest to sytuacja odosobniona? (dane do wiadomości redakcji) wysłuchała El |