Krapkowice
Służba zdrowiaOdbijanie piłeczkiW dalszym ciągu trwa spór pomiędzy lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej, a dyrekcją szpitali o to, kto i w jakim zakresie powinien wykonywać badania diagnostyczne pacjentom przyjmowanym w szpitalnych izbach przyjęć.Rosnące koszty badań laboratoryjnych wykonywanych pacjentom skierowanym na szpitalną Izbę Przyjęć przez lekarzy rodzinnych związane są zdaniem dyrekcji krapkowickiego ZOZ-u z ograniczaniem ich wykonywania przez lekarzy poz. i co za tym idzie przerzucaniem odpwiedzialności finansowej za ich wykonanie na szpital. (szerzej stanowisko dyrektora przedstawione zostało w liście, jaki zamieściliśmy w poprzednim numerze Kuriera). Lekarze rodzinni bronią się przed takim przestawianiem sprawy, bo jak mówią – to co do nich należy jest zrobione sumiennie.Z danych, jakie na ostatniej sesji rady miasta przedstawił dyrektor SP ZOZ wynikało, że od stycznia do czerwca koszt badań laboratoryjnych, wykonywanych pacjentom, którzy trafili na izbę przyjęć oddziału wewnętrznego wzrósł z 3.5 tys. do 12 tys. zł. - Lekarze rodzinni nie ponoszą żadnych kosztów. Jest to koszt szpitala, ale Narodowy Fundusz Zdrowia nie płaci za tego typu usługi wykonywane na izbie przyjęć - wyjaśniał Marcyniuk zaznaczając, że do obowiązków lekarza rodzinnego należy nocna opieka wyjazdowa, będąca obecnie kością niezgody. Przyznał jednak, że w obecnych warunkach jest to jednak pobożne życzenie, bo koszty tej opieki przewyższają możliwości finansowe lekarzy rodzinnych. W efekcie do szpitali trafia coraz więcej osób, które nie są zdiagnozowane. Z opinią Marcyniuka nie zgadza się Aleksander Januszkiewicz, współwłaściciel przychodni 'Omega'. Nie zgadza się również z zarzutem, że lekarze POZ przerzucają ciężar diagnostyki na szpital.– Z moich statystyk nie wynika, żeby zmnieszył się zakres badań diagnostycznych wykonywanych przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Co miesiąc, wydajemy na diagnostykę coraz więcej pieniędzy. Może dr Marcyniuk stwierdził, że jego przychody z powodu naszych płatności za usługi diagnostyczne się zmniejszyły, tego nie wiem. Jeżeli ktoś przyjdzie przeziębiony to pani zdaniem jakiej wymaga diagnostyki? Na szpitalnej izbie przyjęć wydawano jakieś pieniądze na diagnostykę – dlaczego wydawano i dla kogo, tego nie wiem. Na pewno nie były to pieniądze wydawane na takich pacjentów, którzy wymagają nocnej pomocy lekarza podstawowej opieki zdrowotnej – komentował 'na gorąco' słowa dyrektora ZOZ-u, Januszkiewicz.Jego zdaniem powodem rosnących kosztów badań diagnostycznych szpitala może być między innymi fakt, że lekarze na izbach przyjęć ordynują pacjentom zbyt dużo badań w stosunku do realnych potrzeb. – Myślę, że 80-90% ludzi, którzy w nocy przychodzą do lekarza, to ludzie, którym nie dzieje się nic złego. Natomiast, jeżeli podczas badania okaże się, że ktoś jest podejrzany o zawał czy inne schorzenia zagrażające życiu, to w normalnym trybie kierujemy go na oddział szpitalny i wydaje mi się, że w trakcie pomocy nocnej nie wymaga dodatkowej diagnostyki z naszej strony. Jako lekarze POZ mamy za zadanie wykonać badania diagnostyczne potrzebne do tego, żeby pacjenta leczyć. Jeżeli kierujemy pacjenta do specjalisty musimy go skierować z takimi badaniami, które uzasadniałby nasze rozpoznanie, również jeżeli kierujemy kogoś na przyjęcie planowe do szpitala musimy wykonać badania, uprawdopodabniające nasze podejrzenia. I to robimy. Natomiast nie robimy żadnych badań pacjentom, którzy w pilnym trybie muszą znaleźć się w szpitalu, bo nie mamy takich uprawnień. Z kolei tam mają prawo zastanowić się nad tym czy jest to rzeczywiście stan zagrożenia życia i mogą sobie wykonać badania uzasadniające przyjęcie lub nie do oddziału – podsumował Januszkiewicz.Najmniej do powiedzenia w tej sprawie mają niestety najbardziej zainteresowani, czyli pacjenci. W tej sprawie muszą bowiem zaufać zarówno jednej, jak i drugiej stronie. Najprawdopodobniej do tego samego wniosku doszli radni, bo z tej strony dyrektor Marcyniuk nie usłyszał żadnego komentarza. EL |