Kino
Recenzja:Morze ludzi i świetna zabawaTym razem wybrałem się do kina na polski film dokumentalny pt. : 'Przystanek Woodstock'. Plakat filmowy przyciągał napisem 'Najgłośniejszy film polski' i to się sprawdziło, gdy wyszedłem z kina, szumiało mi w uszach, jak po dobrym koncercie.Głównym bohaterem filmu jest polska złota młodzież, która co roku tłumnie odwiedza Żary i przy głośnej muzyce spędza wolny czas. Początek filmu to rewelacyjne zmontowana scena, w której w zwolnionym tempie, do utworu 'Bolero', pokazano ogromny tłum ludzi. Jedni są przenoszeni na rękach nad tłumem, by za chwilę w nim zniknąć. Wygląda to tak jakbyśmy oglądali żywe morze, które nie ma końca ani początku, a ludzie wyglądają jakby swobodnie pływali. Jak dla mnie, ta scena zasługuje na wielkie wyróżnienie, po prostu szczena opada. Twórcy nie przesadzili mówiąc, o tym, by zabrać ze sobą rodziców, aby sprawdzili jak Woodstock wygląda naprawdę (przy okazji sprawdzając ich wytrzymałość na hałas). Znane są głosy, że Przystanek Woodstock, to 'Sodoma i Gomora', a młodzież jest indoktrynowana tam przez sługi szatana. Jednak wszystko wygląda zupełnie inaczej, a młodzi ludzie pokazują, że potrafią się bawić i to na najwyższym poziomie (vide pierwsza scena w filmie). Taka publiczność to marzenie każdego organizatora, a Owsiak ma ją co roku. W filmie widać rozmach z jakim festiwal jest organizowany, widzimy ogromne zaplecze techniczne, pokojowy patrol złożony z wolontariuszy, którzy są odpowiedzialni za porządek i bezpieczeństwo. Wydaje mi się, że jest to swego rodzaju hołd Jurka złożony wszystkim, którzy tworzą niesamowitą atmosferę tego festiwalu. Nie zabrakło również i wykonawców, których w filmie sporo się przewija. Możemy zobaczyć występy zachodnich i rodzimych gwiazd (Die Toten Hosen, Sweet Noise, T. Love) oraz zespołów, które po raz pierwszy miały okazję wystąpić przed tak wielką widownią. Na uwagę zasługuje zespół Nikt, którego występ był jednym z lepiej zrealizowanych i zmontowanych występów w formie teledysku. W sumie każdy zaprezentowany wykonawca zasługuje na uznanie, bo przy każdym ludzie się bawili i to w niepowtarzalny sposób. Szkoda natomiast, że przy niektórych zespołach 'vocal' był niezrozumiały (ale to już wina akustyków, a nie realizatorów), co przeszkadzało w zrozumieniu śpiewanego tekstu. W filmie znalazło się także wiele śmiesznych scen np. : kolejka do kibelka (walka z Toy-Toyami), zabawy z prysznicem (czyt. kąpiele błotne) oraz wypowiedzi niektórych widzów (polecam studentkę psychologii, boki zrywać). W końcu mamy w Polsce porządny film muzyczny, który za kilka lat stanie się na pewno filmem kultowym. Przystanek Woodstock w Żarach jest największym festiwalem w Europie i chyba na całym świecie. Co roku odwiedza go około 200 tys. ludzi, a to o czymś świadczy. Jest niestety także druga strona medalu, robienie darmowego koncertu takiego formatu rozbija koniunkturę koncertową w Polsce. Zniknął z kalendarium festiwal w Jarocinie, a jakakolwiek próba organizacji płatnego koncertu jest w tych warunkach niemożliwa. Jednak najważniejszy jest fakt, że polska młodzież ma swój Woodstock i może być z niego dumna. PEACE. Roman Godlewski |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
|