Krapkowice
Piłka nożnaKoniec rundy w pięknym styluW ostatniej kolejce rundy jesiennej (17) Unia Krapkowice zremisowała z Polonią Nysa 1 : 1. Mecz mógł się podobać, szczególnie druga połowa, w której to nasi piłkarze zaprezentowali się znacznie lepiej. Tylko dzięki postawie bramkarza Polonii Kowalskiego, gospodarze szczęśliwie zremisowali.Początek meczu to nerwowa gra z obu stron, drużyny popełniały dużo błędów w środku pola, a przeprowadzane akcje kończyły się przeważnie przed szesnastką. Obrona Unii w pierwszej połowie popełniała szkolne błędy, które mogły zaważyć na wyniku spotkania. Jednak po kiksach Wiciaka i Kociurskiego napastnicy Polonii strzelali bardzo niecelnie. Krapkowiczanie próbowali przeprowadzać akcje skrzydłami, ale brakowało dobrego wykończenia. Natomiast Polonia stwarzała groźniejsze sytuacje, jednak ostatnie podanie bywało przeważnie niecelne. Pierwszą dobrą akcję Unia przeprowadziła dopiero w 28 min., podania wymienili między sobą Kawala i Kukuś, ten drugi wrzucił piłkę na 11 m, a Kawala próbował oddać strzał głową jednak został zablokowany przez obrońcę, który za wysoko podniósł nogę niestety sędzia nie zareagował. Najciekawsza w pierwszej odsłonie spotkania była końcówka, gospodarze stworzyli w tym czasie kilka bardzo groźnych akcji. W 41 min. po błędzie Kociurskiego, piłka po strzale Fudali trafiła w słupek. Chwilę później składna kontra Unii, Łysoń zagrywał z lewej strony do Frydryka, który oddał strzał z woleja (5 m.) nie do obrony. Jednak Kowalski szczęśliwie odbił piłkę nogą, która wyszła na róg. Trzy minuty później po szkolnym błędzie Kociurskiego, Słowik wszedł z piłką w pole karne i strzałem po ziemi pokonał Pacha.W przerwie trener Haras przeprowadził dwie zmiany, Masłowski wszedł za Kawalę, a Gładzik za Kociurskiego. Było to bardzo dobre posunięcie, w drugiej połowie na boisko wyszła odmieniona drużyna. Jednak to gospodarze już pierwszą akcją mogli podwyższyć prowadzenie, Ilasz oddał z 20 m precyzyjny strzał w górny róg bramki, ale dobrze dysponowany Pach popisał się cudowną paradą i sparował piłkę ponad bramką. Unia odpowiedziała szybką kontrą, lecz Masłowski zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i obrońca zdążył zablokować jego uderzenie. Kilka następnych minut to szybkie tempo, piłka krążyła od bramki do bramki. W 53 min. mogło być już 1 : 1, po wrzutce Łysonia piłka trafiła w gąszcz nóg. Najszybszy okazał się Ciemborowicz, ale jego strzał z 5 m obronił ponownie z wielkim szczęściem Kowalski. Dwie minuty poźniej Pach rewelacyjnie broni strzał po ziemi z 6 m. Z minuty na minutę Unia grała coraz lepiej i tylko kwestią czasu było zdobycie bramki. Dobrą grę krapkowiczanie potwierdzili w 64 min., Łysoń wywalczył piłkę na połowie rywala i podał do dobrze ustawionego Sikackiego, którego nyscy obrońcy próbowali bezskutecznie złapać na spalonym. Sikacki posłał futbolówkę w pole karne, a Frydryk z bliska nie dał Kowalskiemu żadnych szans i strzelił wyrównującą bramkę. W 79 min. po szybkiej kontrze Masłowski wbiega w pole karne gospodarzy, ewidentnie przetrzymywany przez obrońcę za koszulkę (arbiter sędziował chyba przez różowe okulary) strzela prosto w bramkarza, a dobitka Sikackiego zablokowana przez obrońcę. Sikacki mogł się wpisać na listę strzelców w 83 min, ale jego silny strzał z 14 m Kowalski z trudem wybił na róg. Unia zamknęła Polonię na ich połowie i próbowała strzelić zwycięską bramkę, niestety zabrakło skuteczności. Szansa pojawiła się jeszcze w ostatniej minucie spotkania, Łysoń idealnie podał do Walczyka, ten wrzucił piłkę w pole karne, przejął ją Kukuś, minął zwodem obrońcę i został faulowany na lini szesnastki. Krapkowiccy kibice wstrzymali oddech i zacisnęli kciuki, do piłki podszedł Wiciak, którego atomowe uderzenie trafiło niestety tylko w słupek. Mecz zakończył się podziałem punktów. Unia zakończyła rundę jesienną w dobrym stylu, na uznanie zasługuje cała drużyna. Wartym odnotowania jest fakt, że Unia gra pierwszy sezon w IV lidze i zakończyła rundę jesienną na wysokim 4 miejscu. Nikt nie spodziewał się takiego wyniku i tym bardziej należą się słowa uznania dla trenera, zawodników i członków zarządu za dobrze wykonaną pracę.Unia wystąpiła w składzie:Pach - Łysoń, Wiciak, Kociurski (46. Gładzik), Ciemborowicz - Bizonowicz, Kukuś, Kawala (46. Masłowski), Sikacki - Frydryk, Hytrek (72. Walczyk).Opinie:Trener Unii Ireneusz Haras:- Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo, bardzo słaba, zeszliśmy do szatni przegrywając 1 : 0. W przerwie zawodnicy otrzymali ostrą reprymendę i grali już inaczej. Była walka, było zaangażowanie, padła bramka na 1 : 1. W sumie w drugiej połowie był bardzo dobry mecz w wykonaniu Polonii i naszym. Dobrze, że jest ten punkt. Zakończyliśmy ten sezon nie porażką, tylko remisem na wyjeździe i to na bardzo trudnym terenie. Bramkarz Unii Paweł Pach:- Myślę, że piłka mnie dzisiaj szukała, byłem tam gdzie powinienem. Bardzo się cieszę z tego, że wywalczyliśmy w Nysie jeden punkt. Wiadomo, był to ostatni mecz, bardzo ciężkie spotkanie i udanie kończymy tą rundę rozgrywek. Jestem zadowolony z postawy całego zespołu.Prezes Mirosław Olczak:- Chciałbym podziękować zawodnikom i trenerowi za dobry wynik, a kobicom za to, że wspierali drużynę przez całą rundę. W tej chwili chcemy się dobrze przygotować do następnej rundy, jestem w trakcie załatwiania obozu treningowego, co do zmian w składzie to jest jeszcze za wcześnie, aby coś mówić. Moglibyśmy gdybać, ale teraz nie ma to sensu. Myślę, że drużyna spełniła się w tej rundzie, pomimo wielu słów krytyki pod adresem klubu. Moim zdaniem cały zarząd i piłkarze spełnili pokładane w nich nadzieje przez tych, którzy nas wybrali. Mam nadzieję, że cała drużyna w rundzie rewanżowej ponownie stworzy wspaniałe chwile i potwierdzi to dobrą grą. W nadchodzącym sezonie chciałbym życzyć wszystkiego najlepszego trenerowi, wszystkim zawodnikom, działaczom i kibicom. Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy nas wspierali.Kazimiera Palimąka:- Myślę, że od niedawna, od ubiegłego roku zaczynamy kulturalnie kibicować naszym chłopakom. Do tej pory słyszało się tylko słowa krytyki za nieudane akcje, a przecież dobrych akcji też jest dużo. Wtedy trudno było złożyć ręce i zdopingować zawodników do lepszej gry, a oni to słyszą, chętniej wtedy grają, bardziej walczą, przecież to widać. Teraz jest już zdecydowanie lepiej, a inicjatorem tego są trzy dziewczyny, wierne sympatyczki, które towarzyszą drużynie również na meczach wyjazdowych. Roman Godlewski |