

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Temat Kuriera
Co dalej z krapkowicką mleczarnią?Niespełnione planyNa początku 2002 roku opolski przedsiębiorca Leszek Kośniewski odkupił od syndyka tereny po upadłej Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Krapkowicach. Minął rok, a w byłej mleczarni dalej niewiele się dzieje. Hektarowa działka, kilka budynków i hala idealnie pasowały do planów Kośniewskiego. Na terenie zakładu znalazłoby się miejsce na wszystko, a sama hala doskonale pasowała, aby wstawić maszyny i rozpocząć taśmową produkcję obrusów. Produkcja miała ruszyć już we wrześniu zeszłego roku. Docelowo zatrudnienie miało znaleźć ponad 30 osób. Do Powiatowego Urzędu Pracy wpłynęło nawet 90 podań od bezrobotnych, którzy mieli nadzieję na znalezienie pracy w powstającej fabryce. Plany opolskiego biznesmena były szczegółowe i konkretne. Dokonano nawet dokładnych obliczeń kosztów remontu i adaptacji budynków po OSM. Miało to być pół miliona złotych. Minął rok, a w byłej mleczarni dalej głucho i ponuro. Budynek świeci pustkami, a większość maszyn wywieziono już na złom. Kilkuosobowa ekipa demontuje reszty urządzeń i przygotowuje je do wywozu. To tzw. adaptacja zakładu. Szumne plany pozostały tylko na papierze.Przypomnijmy, że pracę w OSM straciło 70 osób, a 172 dostawców mleka straciło odbiorcę, z którym współistnieli od wielu lat. Pod koniec 2001 roku w OSM pojawił się syndyk z Sądu Rejonowego w Opolu. Upadłość była konsekwencją działań wierzycieli, którzy ostatecznie zablokowali konto spółdzielni. Syndyk masy upadłościowej pozbył się majątku OSM sprzedając cały teren wraz z zabudowaniami i wyposażeniem właśnie Leszkowi Kośniewskiemu.Wśród okolicznych mieszkańców krążą plotki, że na ten teren przeniosą pobliski plac zabaw, aby można było powiększyć cmentarz komunalny. Jednak w Urzędzie Miasta i Gminy, który jest właścicielem placu Gagarina, nic o tych planach nie wiadomo.- To jest teren prywatny i niestety, nie wiem co się tam teraz dzieje - mówi Sekretarz Gminy Mieczysław Kożuch. W wydziale Gospodarki Komunalnej i Inwestycji również nie udzielono nam konkretnej odpowiedzi: - Biznesmen nie kontaktował się z nami i nie przedłożył żadnej oferty. Jeżeli chciałby coś tam robić, to musiałby się do nas zwrócić o ustalenie warunków zabudowy - poinformował nas naczelnik Damian Latka. - Gmina nie może nic w tej sprawie zrobić, niezależnie od tego co się bedzie działo w dawnej mleczarni, bo teren jest prywatny - dodaje Latka, kończąc spekulacje na temat pomysłu przeniesienia placu zabaw.Wszystko wygląda na to, że plany nowego właściciela zakładu po prostu nie wypaliły. Do zamknięcia tego numeru Kuriera nie zdołaliśmy się skontaktować z Kośniewskim. Trudno więc spekulować i w temacie przyszłości inwestycji, jak i powodu dotychczasowych niepowodzeń.- Gdyby ten inwestor zamierzał w najbliższym czasie rozpocząć budowę fabryki to musiałby przesłać do nas pismo o zmianie sposobu użytkowania działki. - mówi Henryk Hehmueller, naczelnik Wydziału Administracji Architektoniczno-Budowlanej w krapkowickim starostwie - Do dzisiaj właściciel się do nas nie zgłosił i nie złożył żadnych stosownych dokumentów, więc wygląda na to, że w najbliższym czasie nie ma żadnych konkretnych planów - kończy Hehmueller.Nie wiadomo więc czy cokolwiek na tym terenie zostanie uruchomione i czy powstaną tak bardzo potrzebne w naszym mieście miejsca pracy. Jedynie mieszkający w pobliżu ludzie z coraz większym niepokojem patrzą jak z dnia na dzień marnieje to, co kiedyś było dobrze prosperującym zakładem. - Jeszcze rok i nie będzie czego remontować - mówi przechodzący obok mleczarni starszy mężczyzna. Roman Godlewski |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 25 |  |
|
|
|
|