

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Nasi tam byli...Reggae nad Wisłą czyli Smoke Wawelski 2003Ci, którzy narzekają na brak 'rasowego' reggae w Polsce nie powinni już narzekać. W dniach 11 i 12 listopada koncertował u nas legendarny zespół Misty In Roots. Miałem okazję wybrać się na krakowski koncert (w ramach Festiwalu 'Smoke Wawelski'), na którym oprócz Brytyjczyków zagrała 'reggaeowa reprezentacja Polski' czyli: Duberman, Paprika Korps, Tumbao i Joint Venture Sound System.Jako pierwsza zagrała krakowska formacja Duberman. Skład zespołu to, można powiedzieć hybryda Bakshisha, jednak muzycznie nie idą w tę samą stronę. Stylowo chłopakom najbliżej do tzw. roots reggae, co wychodzi im całkiem nieźle. Następnie na scenie pojawiła się załoga Paprika Korps z Opola. Zagrali, jak zwykle 'z wykopem' prezentując głównie materiał z drugiej płyty. Szybkie, pulsujące rytmy poderwały publiczność do tańca. Klimat dość odległy od typowego reggae, aczkolwiek ma swych zwolenników. Występ wrocławskiego Tumbao, który zwolnił nieco tempo tańca, był bardzo profesjonalny. Dziura (JVSS), który zajmował się nagłośnieniem, uporał się ze specyfiką sali (kto był w Rotundzie, ten wie o co chodzi) i zapewnił fantastyczny dźwięk. Nie wiem czy ktoś z Was zna ten zespół, jeżeli nie to radzę posłuchać (utwór 'Tylko ty' z drugiej płyty - MISZCZ!!!).Po występach 'reprezentacji' na scenie pojawili się goście, czyli Misty In Roots. Zespół jest jednym z najbardziej znanych, europejskich przedstawicieli gatunku reggae na świecie (tym którzy się orientują przedstwiać nie muszę). Ich płyta 'Live at counter Eurovision`79' jest uznawana za najlepszą reggae`ową płytę live. W Polsce grali m.in. w hali Stoczni Gdańskiej. Dla ludzi którzy (tak jak ja) ze względów 'technicznych' nie mogli oglądać tej grupy w Polsce (i nie wiedzieli gdzie indziej) była to uczta muzyczna.Twórczośc tego zepołu cechuje się silnym przekazem czarnej społeczności Wysp Brytyjskich i fiolozofią rasta. Jak sami członkowie przyznają, muzyka reggae nie jest i nie może być do końca rozumiana prze białych, ponieważ nigdy nie mieszkali oni w gettach i nie byli 'inaczej traktowani' ze względu na kolor skóry. Biały człowiek również nie do końca może być rasta (ale to temat na osobny artykuł).Występ Misty In Roots odbiegał od reszty tym, że panowie, nie ma co ukrywać, grają ze sobą więcej lat niż mam ja i grają oczywiście na światowym poziomie. Pojawiły się stare hity jak 'Wise and foolish' czy 'Musi-o-tyna', jak również nowe kompozycje z płyty 'Roots Controler'. Co ciekawe, skład zespołu, chociaż zaawansowany wiekowo, porusza się na scenie jak grupa nastolatków. Polskim zespołom jeszcze daleko do takiego scenicznego zachowania i kontaktu z publicznością. Ostatni raz Misty In Roots grali w Polsce w 1985 roku i mają tutaj wielu fanów; na sali oprócz rastamanów zauważyłem osoby, które na pewno były w wieku moich rodziców i świetnie się bawiły.Osobiście ubolewam nad tym, że żadne z rodzimych mediów nie zainteresowało się tym wydarzeniem. Emisja takiego koncertu, z takim przekazem była by na pewno lepsza niż wieczorne, bezcelowe rozmowy polityków. Niemniej publicznośc zgromadzona w Rotundzie bawiła się świetnie i na pewno dała organizatorom motywacje do zorganizowania nastepnej edycji festiwalu. A kto wtedy zagra? Zobaczymy... EMZK |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 26 |  |
|
|
|
|