Piłka ręczna
II Liga KobietNiedziela nie pomogłaDrugi w tym sezonie mecz Otmętu we własnej hali został rozegrany nie jak zwykle w sobotnie popołudnie, ale w niedzielę o godzinie 11.00. Nietypowa pora rozgrywania spotkania mimo to przyciągnęła na trybuny niemal komplet kibiców. Nie pomogło to jednak w odniesieniu kolejnego zwycięstwa.Otmęt Krapkowice - Landeco Siemianowice 18:25 (9:10)Otmęt: Moch, Molińska - Pajączkowska 3, Niedziela 7, Zagórska, B. Kuźmik 5, A. Kuźmik 2, Luca 1, Wacławska, Łaska, Baran, Meisner, Mitek.Landeco: Matejkowska - Radoszewska 6, Kopczyńska 1, A. Adaszyńska 1, Gawrych 2, Basińska 1, Laskowska 10, Prochota 1, Adamiak 3, W. Adaszyńska, Burdela.Otmęt przystąpił do meczu w roli faworyta. Ekipa z Siemianowic miała przed tym spotkaniem tylko jedno wygrane spotkanie na koncie. Niestety krapkowiczanki na parkiecie zaprezentowały się bardzo słabo i przyjezdnym nie pozostało nic innego jak zgarnąć komplet punktów. Miejscowe raziły przede wszystkim nieskutecznością. Rzucały z nieprzygotowanych pozycji, często przy strzałach przekraczały linię bramkową, a co gorsza błędy przy wyprowadzaniu piłki powodowały niepotrzebne straty. Najwięcej takich niecelnych podań przechwytywała Aldona Laskowska, która najczęściej sama skutecznie kończyła kontratak. Filigranowa zawodniczka Landeco niedostatki fizyczne nadrabiała niesłychanym hartem ducha i sprytem. Siemianowiczanka zdobyła 10 bramek i była niekwestionowaną królową parkietu. W ekipie Otmętu do jej poziomu starała się dostroić tylko Wioletta Niedziela, która nie dość, że zdobyła dla Krapkowic najwięcej bramek, to jeszcze brylowała w obronie. W pojedynkę nie zdołała jednak załatać dziurawej tego dnia obrony. Pierwsza połowa kończy się rezultatem 9:10.Początek drugiej odsłony był fatalny dla Otmętu Krapkowice i przesądził o końcowym rezultacie. W ciągu 5 minut nasze dziewczyny tracą 5 bramek, zdobywając zaledwie jedną. Jest 10:15. Trenerka Otmętu prosi o czas. Reprymenda Iriny Karabiejnikowej na niewiele się zdaje. Miejscowe nie są już w stanie odrobić zaległości. Artur Jackowski |
| |
|