

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Powiat
Służba zdrowiaLekarze czekają aż Fundusz zmięknieJedynie dwie z 12 praktyk lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej działających na terenie powiatu krapkowickiego przystąpiło do konkursu ofert Narodowego Funduszu Zdrowia na rok 2004. Reszta konkurs zbojkotowała.Termin składania ofert minął w piątek 21.11. Prezes Narodowego Funduszu zapowiada, że był to termin ostateczny. Wśród tych niewielu, którzy zdecydowali się na przystąpienie do konkursu są przychodnie w Krępnej, przychodnia działająca przy ul. Szkolnej w Krapkowicach oraz gminny ośrodek zdrowia w Strzeleczkach, jednym słowem przychodnie działające jako publiczne zakłady opieki zdrowotnej. Większość prywatnych praktyk, takich jak np. SNZOZ Omega, NZOZ Otmęt w Krapkowicach czy Nowa Przychodnia w Gogolinie czeka mając nadzieję, że do końca roku mimo wszystko sytuacja się wyjaśni i od stycznia będą mogli spokojnie przyjmować swoich pacjentów.Bojkot konkursu to protest przeciwko nierealnemu zdaniem lekarzy warunkowi, który nakłada na praktyki POZ obowiązek opieki wyjazdowej, funkcjonującej podobnie jak pogotowie. POZ-y nie są w stanie udźwignąć tego zadania, a z kolei wykupienie tego rodzaju usług nie jest realne ze względu na niskie stawki, jakie na leczenie pacjentów daje NFZ – to najczęściej powtarzany argument lekarzy pierwszego kontaktu. Zgoda na przyjęcie i dostosowanie się do spornego warunku, to według nich nie tylko działanie na szkodę pacjenta czy wręcz zgoda na sytuacje zagrażające jego życiu, ale również widmo bankructwa przychodni. Prezes NFZ straszy, że lekarzy, którzy zrezygnowali z przystąpienia do konkursu zastąpią inni, a opiekę nad pacjentami przejmą inne ZOZ-y lub przychodnie działające przy szpitalach. W najczarniejszym scenariuszu pacjenci zaoptowani do zbuntowanych lekarzy będą zmuszeni płacić za usługi medyczne lub poszukać sobie innej przychodni.Jednym z niewielu lekarzy naszego powiatu, którzy zgłosili swoją ofertę do konkursu jest Stanisław Kowalski prowadzący gminny ośrodek zdrowia obsługujący gminę Strzeleczki. Jak mówi, zgłosił swoją ofertę, ale bez zgody na opiekę wyjazdową. Teraz czeka na jej rozpatrzenie. – To dopiero moja propozycja, a nie kontrakt. Jeżeli chodzi o opiekę wyjazdową, to w ogóle nie wiem, jak oni to sobie wyobrażają i nie biorę tego nawet pod uwagę. Przecież gmina nie kupi mi karetki – mówi Kowalski.Dla Tomasza Świstunia, właściciela przychodni Otmęt (do której zaoptowanych jest ok 4 tys. pacjentów) podobnie jak większość lekarzy POZ liczy na otrzeźwienie kierownictwa NFZ. – Jeżeli przedstawią ofertę, która będzie do przyjęcia, na pewno przystąpimy do konkursu. Nie wyobrażam sobie, żeby szpital przejął tych pacjentów. Przecież pomijając odpowiednie warunki, to kto miałby ich przyjmować, jeżeli ilość lekarzy w szpitalu i tak jest już 'na styk'? Co zrobię jeżeli NFZ utrzyma swoje warunki? Nie wiem. Nie jestem gminnym ZOZ-em i do mnie przecież nikt nie dołoży. Jeżeli miałbym zbankrutować za pół roku, to prawdopodobnie od stycznia zamknę przychodnię albo będę zmuszony pobierać opłaty.Na rozwój sytuacji czekają również właściciele 'Nowej Przychodni' w Gogolinie. Na razie nie myślą o tym co będzie, gdyby jednak fundusz nie doszedł do porozumienia z lekarzami. Jak mówią – przecież i tak ktoś tą opiekę sprawować musi. Iwona Gajda, przedstawicielka Stowarzyszenia Lekarzy POZ Opolszczyzny, równocześnie współwłaścielka przychodni Omega zapewnia, że lekarze bardzo chcą pracować, ale nie w ten spoób.– Wyobraża sobie pani, że w czasie kiedy przyjmują chorego w przychodni, dostaję sygnał, że muszę jechać do pacjenta, który ma np. ból w klatce piersiowej? Po pierwsze nie mam odpowiedniego sprzętu, żeby tam jechać, po drugie co mam powiedzieć pacjentom w przychodni? Jesteśmy załamani tą sytuacją – kontynuje Gajda. Zresztą co roku walczymy o to, żebyśmy mogli godnie wykonywać nasz zawód i co roku jest jakaś szarpanina. Naszym zdaniem, opierając sią na jego wypowiedziach, prezes NFZ nie ma pojęcia, jaka jest praca lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.Bardziej optymistycznie patrzy w przyszłość Dariusz Schindzielorz, właściciel przychodni w Gogolinie i Kamieniu Śląskim, który również nie przystąpił do konkursu. Jestem przekonany na 95%, że wszystsko zakończy się dobrze i koniec będzie taki sam, jak co roku. Już się do tego przyzwyczaiłem. Nie ma co straszyć ludzi, a wydaje mi się, że właśnie to robi teraz prezes NFZ. Myślę, że do końca grudnia sytuacja się wyjaśni i fundusz 'spuści z tonu'. Chociaż zwykle tymi naprawdę ustępującymi są raczej lekarze, bo fundusz i tak celowo zaniża stawkę, po to żeby mieć pole manewru przy negocjacjach.Jedną z placówek, która zgodnie z zapowiedziami prezesa NFZ musiałaby przejąć opiekę nad pacjentami buntujących się lekarzy naszego powiatu, musiałby być krapkowicki SP ZOZ. – Z jednej strony muszę zaznaczyć, że zupełnie solidaryzuje się z lekarzami POZ – mówi dyrektor Andrzej Marcyniuk. Ale jak dodaje – jestem między młotem, a kowadłem. Obowiązuje mnie ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej oraz Ustawa o Samorządzie Powiatowym, która nakłada na mnie obowiązek zapewnienia opieki medycznej mieszkańcom tego powiatu. Czy SP ZOZ to udźwignie? W warunkach finansowych panujących obecnie w służbie zdrowia – nie da rady. Ale z drugiej strony musi starczyć, żeby choćby w minimalnym wymiarze tą opiekę zapewnić. Mamy tzw. plan działań kryzysowych (posiada go każdy tego rodzaju ZOZ) i prawdopodobnie właśnie z tego skorzystalibyśmy. My ze swojej strony chcemy zrobić wszystko, żeby lekarzom POZ pomóc. Myślę jednak, że nie należy tworzyć atmosfery paniki i straszyć pacjentów. Dopóki jest wola dyskusji i negocjacji z każdej strony, dopóty nie można stawiać kropki nad 'i' – mówi Marcyniuk.Być może również w woj. opolskim zastosowane zostanie salomonowe wyjście z sytuacji, które fundusz zastosował w woj. podlaskim. Od stycznia lekarze, którzy konkurs zbojktowali będą prowadzić swoje praktyki na zasadzie podkontraktów zawartych nie z NFZ, ale z lekarzami, którzy do konkursu przystąpili. Lidia Kulik |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 26 |  |
|
|
|
|