KRAPKOWICE.net
czwartek, 8 stycznia 2009    Artura, Rajmunda, Seweryny    / °Cpogoda07:48 wschód/zachód słońca16:04
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 27 (05.12.2003)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 27 (27)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Dobra zmierza ku lepszemu
Na nerwicę najlepsza impreza
Poświęcone zwierzaki

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Felieton Szumielski

Szafa mojego ojca

Kiedy byłem mały niebo było niżej, gwiazdy były większe, zimy bielsze i bardziej mroźne. Płatki śniegu były wielkości dłoni i spływały z nieba powoli, lekko bujając się, jak pierze z poduszki Pana Boga. Czerń za oknem była bardziej czarna, westchnienia szafy bardziej niż teraz tajemnicze, a śnieg pod stopami skrzypiał tak mocno, że można się było obudzić. Szczególnie wtedy, kiedy śniłeś, że właśnie nadchodzi Święty Mikołaj z podarunkami.Kiedyś przyszedł. Miał na nogach buty mojego ojca, czapkę matki wywróconą na drugą stronę i głos sąsiada. Pomimo wszystko bałem się bardzo i cieszyłem, że skończyło się na prezentach. Miał jeszcze rózgę, której podobno używał jeżeli przychodził do dzieci niezbyt grzecznych. Nie byłem grzecznym dzieckiem, a pomimo tego, nie oberwałem po tyłku, chociaż sam wiedziałem, że powinienem. Widocznie Mikołaj miał inne zdanie na ten temat.Potem rosłem. Niebo podnosiło się coraz wyżej i wyżej. Gwiazdy pędziły w kosmos. Zbudowały Wóz, a nawet dwa: Mały i Duży. Nie wiem po co im był potrzebny ten Mały. Ten Duży służył nam - to znaczy mnie i mojej ówczesnej dziewczynie - do romantycznej jazdy, późnym wieczorem, na granice Mlecznej Drogi. Na dodatek nikt w szkole nie chciał nas uczyć astronomii i do wszystkiego musieliśmy dochodzić sami.Kiedy odkryłem, że ważniejsza jest Pasterka niż sen chodziłem z kolegami nocą do kościoła. To było przeżycie. Wracaliśmy długo, najczęściej nad ranem. Jeżeli śnieg leżał tak jak powinien, rzucaliśmy się śnieżkami. Robiliśmy różne, najczęściej głupie żarty tym, którzy już dawno spali, czyli dorosłym.Potem niebo uniosło się jeszcze wyżej, a czas zwariował. Gwiazdy oglądałem w telewizji i wszystko inne także. Kolędnicy przestali śpiewać swoje nieporadne pieśni pod moimi drzwiami. Ojciec nie śpiewał już - z Matką w duecie - kolęd, bo odszedł gdzieś kierując się wedle dyszla Wielkiego Wozu, czego i mnie nauczył, więc i ja kiedyś tak pójdę. Śnił mi się potem i mówił, że tam wcale nie jest tak dobrze. Był smutny i jakiś wymizerowany. Nigdy więcej go nie spotkałem.Mijały lata. Czasem spoglądałem w niebo i pisałem wiersze. Miałem ich zawsze pełne kieszenie. To powodowało, że nie miałem miejsca na pieniądze, które jak wszyscy wiedzą są zawsze bardziej pożądane od wierszy. Nie piszę już takich wierszy jak kiedyś. Może dlatego, ze nie ma już tamtego nieba, może dlatego, że ziemia się skurczyła, że wszyscy wiedzą już wszystko i nie warto niczego opisywać. Nawet Wigilie są inne. Często zapominamy o nakryciu dla niespodziewanego gościa. Ba wątpię, aby w ogóle został zaproszony do stołu, a nawet wpuszczony do mieszkania. A może to zbój jakiś albo co?Żyjemy w swojej małej enklawie, odizolowani, niechętni, zmęczeni. Nie mamy czasu na romantyzm, na marzenia, na wspominanie przeszłości. I tylko w wigilijny wieczór spoglądamy w niebo. Czy już zapłonęła pierwsza gwiazda - ta sama co przed laty - czy można zasiąść do stołu? Karp jak zwykle miał pecha i teraz czeka aż łaskawie go zjemy. Zupa mleczna z rodzynkami, bigos, makiełki... Pod ścianą sztuczna choinka i kolędy wprost z odtwarzacza CD. Tylko szafa - chociaż mniej tajemnicza niż kiedyś - wzdycha głośno. Szafę mojego ojca mam nadal.
Henryk Szumielski


K O M E N T A R Z E
Zobacz komentarze do tego artykułu...
Dodaj swój komentarz!
wróć do Kuriera nr 27


FORUM
Zobacz komentarze do tego artykułu...
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 27
INTERWENCJE
LISTY DO REDAKCJI
zwiń dział
SPORTzwiń dział
Kolejne sukcesy Krapkowickiego ENSO

Znowu bez punktów

Parkietowe tany

Adam liderem




   F O R U M
 :) - temat tego opowiadania troszke mnie zmylil. krytykiem nie jestem i na pisaniu sie nie ...  nowe
Marteczka 08-01-06 22:15 

AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net

CMS