ReggaeBe free, like a fish in the water, like a bird on the treeJedenaście osób na scenie i niesamowity feeling, tak w skrócie można opisać czwartkowy koncert (27.11.03) legendy polskiego reggae, zespołu BAKSHISH. Od ponad 20 lat są na scenie, przez zespół przewinęło się wg. legendy ponad 100 osób. BAKSHISH 2003 to zespół z prawdziwego zdarzenia, czuć, że muzycy zdążyli zgrać się ze sobą i prezentują bardzo wysoki (czyt. europejski) poziom. Przyznam szczerze, że zespół pozytywnie mnie zaskoczył, choć nie jestem gorącym fanem reggae, to bujałem się jak prawdziwy rasta i do dziś siedzą mi w głowie niektóre kawałki, jak np.: 'Sytuacja'.Zostałem na ten koncert zaproszony, jako gość zespołu - podziękowania dla Radka!!! Nie mogłem odmówić, bo zobaczyć BAKSHISH 2003 na żywo to nielada gradka. W końcu chłopaki i dziewczyna - Monika nie koncertują w naszych okolicach zbyt często, a przegapić taką okazję to grzech. No i chciałem wreszcie zobaczyć Radka C. w akcji, a do tej pory nie miałem takiej możliwości. Kiedyś widziałem BAKSHISH w katowickim Spodku na koncercie pt.: 'Wojna z trzema schodami', ale to czego byłem świadkiem w MDK-u w Opolu to była zupełnie inna bajka. Do zespołu doszły dęciaki, klawisze i instr. perkusyjne. Zdecydowanie udoskonaliło to brzmienie zespołu i nadało mu ciekawego feelingu - ci co byli na koncercie wiedzą o co chodzi.Bilety kupiło ponad 250 osób, choć na sali było ich znacznie więcej. Koncert rozpoczął się z lekkim poślizgiem, zespół wyszedł na scenę dopiero po 21-tej. Zgasły wszystkie światła, publiczność zastygła w oczekiwaniu, a chwilę później się zaczęło. Pierwszą piosenką, którą zagrali było 'Jah is my driver', pod sceną zrobiło się tłoczno, mnóstwo osób z dredami wpadło w pozytywny trans. Przy 'Rocket' wszyscy oszaleli, tłum rozbrykał się na dobre i śpiewał razem z Jarexem. W powietrzu było czuć orientalny zapach, dzięki czemu pozytywny klimat zyskał dodatkowych walorów. Na mnie duże wrażenie zrobił utwór 'B3' '...be free, be free, like fish in the water, like bird on the tree...', który pokazał, że w prostym przekazie tkwi naprawdę niesamowita siła. Przyszedł też czas na 'Illegal', w którym wokalista wspominał o Mary Jane, a publiczność wydała z siebie okrzyk zadowolenia! Utwór 'Sytuacja' z Monią i Jarkiem, śpiewała cała sala ('Co za sytuacja, akcja za akcją, za akcją akcja'), w końcu to kultowy kawałek. Szkoda tylko, że akustyk dał trochę ciała, bo bas brzmiał jak przy poezji śpiewanej, a dęciaki były czasami słabo słyszalne, ale atmosfera koncertu nadrabiała te braki. Ci co przyszli trochę poskakać, mogli się wyszaleć przy kawałku 'Manifestation' - chłopaki zagrali wersję, która powala na kolana - chylę czoło. Przy 'Gangstars' był już niezły młyn, wariowała cała sala. Nie obeszło się oczywiście bez bisów, podczas których usłyszeliśmy 'Open yoy heart' i 'Baby'. Koncert zakończył się po 23-ej i wszyscy w pozytywnych klimatach rozeszli się do domów. Nie było żadnych zadym i wandalizmu - peace-rules! Ten kto nie był, niech żałuje. Teraz będą musieli trochę poczekać na następny koncert BAKSHISH. Mam nadzieję, że obecni na koncercie, będą go miło i długo wspominać. Czekam z niecierpliwością na nową płytę, mam nadzieję, że będzie fajnie bujać. Życzę tego sobie i zespołowi z całego serca. RESPEKT!Krótki wywiad z Jarkiem (vocal) i Mariuszem (gitara).Od kiedy zacząłeś myśleć, żeby powiększyć skład zespołu o sekcję dętą i klawisze?Jarek: Taki pomysł był nie od 2003, tylko w 1982-3 roku. W tamtych składach też były dęciaki, tylko, że my wtedy graliśmy na tych instrumentach (ha,ha). Jakoś musieliśmy sobie wtedy radzić. Dzisiaj są to muzycy profesjonalni, prawdziwi zawodowcy. Warunki pojawiły się takie, że można zespół kształtować w zupełnie inny sposób niż kiedyś. Nie na zasadzie: mamy sekcję dętą to się nauczymy grać, jakieś takie połowiczne rozwiązania. Są muzycy, jest dużo pracy i tak dalej.Gracie półtora godzinne koncerty, jak ty to wytrzymujesz, bo wiem, że miałeś kiedyś poważne problemy zdrowotne?Jarek: Każdy ma problemy zdrowotne. Wiesz, w sumie nakręca mnie ta muzyka i może dlatego to wytrzymuję.Wiem, że macie zamiar wydać singla jeszcze w tym roku ?Jarek: Mam nadzieję...A kiedy nowa płyta?Jarek: Nowa płyta wyjdzie prawdopodobnie w przyszłym roku.Pracujecie ostro nad nowym materiałem?Jarek: Wogóle nie pracujemy nad nowym materiałem, to znaczy nie pracujemy ostro, w ten sposób. Rzadko pracowaliśmy ostro, kiedykolwiek. Myślę, że trzeba uzbroić się w cierpliwość, płyta na pewno się pojawi w przyszłym roku. Mamy dużo czasu, bo aż 12 miesięcy.Zespół w większości pochodzi z Krakowa, tam teraz macie próby?Jarek: Tak, ta część zespołu, która nie pochodzi z Krakowa musi dojeżdżać tam na próby. Kraków to śliczne miasto i jest ok. Nikt nie narzeka.A jak ci się grało koncert w miejscu, gdzie na co dzień pracujesz?Jarek: Wiesz, nie gram tutaj pierwszy raz koncertu, pracuję w MDK już parę lat, chyba czwarty rok i z Bakshishem grałem tu kilka razy. Dokładnie nie pamiętam, ale za każdym razem jest dobrze. Mariusz ile razy graliśmy w Opolu ?Mariusz: Z dwa, trzy razy.I ostatnie pytanie, kiedy będzie porządna strona internetowa zespołu BAKSHISH 2003? Byłem na stronie robionej przez WebStyle i brakuje na niej aktualnych informacji o zespole?Jarek: To nie jest już autoryzowana przez nas strona, WebStyle jest nieoficjalną stronę. Więcej na ten temat powie Mariusz.Mariusz: WebStyle jest taką dziwną stroną. Generalnie nie możemy się skontaktować z osobą, która jest za nią odpowiedzialna. Była raz za nią odpowiedzialna jedna osoba, po czym się dowiedzieliśmy, że ta osoba już nie jest odpowiedzialna. Okazało się, że jest jeszcze inna osoba, ale niestety na moje maile nie odpisuje. Chciałem nawet sam coś zrobić, z racji tego, że wiadomo, ludzie są zainteresowani, tym bardziej, że o zespole coraz więcej zaczyna być w mediach. Zespół gdzieś tam w jakiś sposób już zaistniał, po raz kolejny. Chciałem to pouaktualniać, ale niestety nikt nie odpisuje na moje maile. Jest mi przykro z tego powodu i czekamy z utęsknieniem, aż pojawi się nowa strona na art.pl. Mam nadzieję, że będzie niedługo zrobiona i będą aktualne wiadomości. Będzie to zupełnie nasza nowa strona. Tamta chyba już zostanie w takiej formie jak jest, bo tak jak już mówiłem nikt nie reaguje na to i nie jest zainteresowany by ją uaktualnić, a ja niestety nie mam takiej możliwości, żeby sam to robić. Roman Godlewski |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
|