KRAPKOWICE.net
środa, 7 stycznia 2009    Juliana, Lucjana, Walentyny    / °Cpogoda07:49 wschód/zachód słońca16:03
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 30 (22.12.2003)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 30 (30)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Dobra zmierza ku lepszemu
Na nerwicę najlepsza impreza
Biznesmeni walczą ze stresem

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Boże Narodzenie na Śląsku

Urok świąt Bożego Narodzenia w śląskiej tradycji ludowej

Boże Narodzenie zajmuje pierwsze miejsce w hierarchi religijnych świąt chrześcijańskich, obchodzonych w naszej (tj. zachodniej) cywilizacji nie tylko przez ludzi wierzących i praktykujących, ale także przez tych, którzy utracili wiarę i znajdują się poza społecznością kościelną. Tematyka Bożego Narodzenia była w minionych wiekach inspiracją powstania wielu wybitnych dzieł artystycznych w malarstwie, rzeźbie, muzyce i literaturze.W Polsce tematyka religijna wniknęła głęboko w kulturę narodową. Mamy np. wśród pieśni kościelnych wspaniałą kolędę Franciszka Karpińskiego 'Bóg się rodzi, moc truchleje', której trzecia zwrotka zaczyna sie słowami 'Podnieś raczkę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą', a w latach zaborów i okupacji inscenizowano jasełka, w których pokłon Dziecinie Bożej, leżącej w żłóbku na sianie, oddawali nie tylko pastuszkowie i trzej królowie, ale także polscy żołnierze, zwłaszcza akowcy, harcerze i inni przedstawiciele uciemiężonego narodu. Najbardziej lubiane były jasełka o tytule 'Śpij Dzieciątko w polskiej kolebce'. Szczególnie mocno tematyka Bożego Narodzenia zaznaczyła się w kulturze ludowej.Trzy kulturyNa Śląsku zetknęły się ze sobą po wojnie przeważnie dwie, a często nawet trzy polskie kultury ludowe: rodzima kultura śląska, kresowa kultura repatriantów oraz kultura osadników z centralnej Polski. Najmocniejsza okazała sie kultura śląska, co jest zjawiskiem prawidłowym. Kultura ludowa czerpie bowiem soki żywotne z gleby rodzimej. Przesadzona na obcą glebę przeważnie więdnie, a z upływem czasu nawet usycha i ginie. Tylko na rodzimej glebie kultura ludowa opiera się skutecznie obcym wpływom, nie jest jednak wobec nich szczelnie zamknięta. Przyjmuje nawet chętnie niektóre elementy obcych kultur, jednakże tylko te, które ją wzbogacają bądź upiększają, natomiast odrzuca te, które by jej zaszkodziły. Na styku pokrewnych kultur - a takimi są przecież wszystkie trzy wymienione kultury - dokonuje się pewnego rodzaju selekcja elementów składowych. To, co piękniejsze bądź praktyczniejsze, jest przyjmowane, natomiast to, co gorsze lub uciążliwe, bywa odrzucane. Postrzegamy np. że takie rocznice parafialne, jak odpust i kiermasz, ongiś hucznie obchodzone, dziś faktycznie ograniczają się tylko do uroczystości wewnątrzkościelnych. O wiele też skromniej, niż dawniej, obchodzone są dziś Zielone Świątki. Na Śląsku już przed wojną niemal całkowicie zaginął zwyczaj święcenia pokarmów w Wielką Sobotę, a dziś, pod wpływem ludności repatrianckiej przyjął się na nowo i stale się umacnia. Ludność napływowa nie znała zwyczaju świętowania roczku (ukończenia pierwszego roku życia) u niemowląt, a dziś obchodzi go często bardziej uroczyście, niż Ślązacy. Zanika natomiast, nawet w wioskach o przewadze śląskiej ludności rodzimej, zwyczaj chodzenia 'na ofiarę' (poza ołtarz) podczas mszy.Czasy się zmieniająDuże zmiany zaszły także w obchodzeniu Bożego Narodzenia, lecz przyznać trzeba, że emocjonalna ranga tych świąt wzrosła, gdyż stały się one w głównej mierze świętami rodzinnymi. Inny niż dawniej charakter ma dziś adwent, tj. czterotygodniowy okres poprzedzający święta Bożego Narodzenia. Roraty odprawiano dawniej już o godzinie szóstej rano, a więc wcześniej niż msze w okresach pozaadwentowych. Nazwa 'roraty' pochodzi od łacińskiego słowa ros, rosis (rosa, kropla rosy) i określa wczesną mszę poranną, odprawianą ku czci Najświętszej Marii Panny, mającej urodzić Dziecię Boże. Pierwsze słowa tej mszy, Rorate, coeli znaczą 'spuście rosy, niebiosa'. Dziś niektóre roraty odprawiane sa po południu, co jest pewnym anachronizmem. Wieniec adwentowy, z czterema świeczkami, można dziś zobaczyć także w wielu domach, a dawniej wisiały tylko w kościele. W okresie adwentu dzieci przygotowywały ozdoby choinkowe, najcześciej z kolorowego papieru. Niektóre były naprawde godne podziwu. Oczywiście wieszano na choince także ozdoby kupne, np. bombki, nazywane z niemiecka 'glaskulami' oraz lametę, ale wiekszość ozdób była własnej roboty. Na choince musiały też wisieć pierniki, cukierki, orzechy (najczęściej w pozłótce), a nawet niektóre owoce. Świeczki choinkowe były prawdziwe (woskowe), a nie sztuczne (elektryczne). Przypinano je do gałązek tzw. żabkami. Pod choinką stawiano szopkę, nazywaną na Śląsku 'stajenką betlejemską' lub 'betlejką'. Najczęściej była to papierowa wycinanka, którą można było kupić w sklepie materiałów piśmiennych. Bardziej ambitne były szopki własnej roboty. Budowano je ze sklejki lub pustych pudełek po zapałkach. Takie pudełka układano jak cegły. Dach musiał być zawsze ze słomy.Siemiotka i karpJeszcze przed wojną, kiedy wodociągi nie były tak powszechne jak dziś i wodę trzeba było przynosić w wiadrach, kąpiel domowników urządzano raz w tygodniu, zazwyczaj w soboty. Dodatkową kąpiel (poza sobotą) urządzano tylko w dzień wigilijny. Do stołu wigilijnego zasiadało się bowiem czystym, odświeżonym, wykąpanym, ogolonym i odświętnie ubranym. Nawet w najbiedniejszych mieszkaniach śląskich, w których wszystkie posiłki spożywano w kuchni, wieczerzę wigilijną przygotowywano w izbie, także wtedy, gdy trzeba było do tego celu pousuwać łóżka. Wieczerzę wigilijną zaczynano wspólną i głośną modlitwą, wspominając w niej także bliskie osoby zmarłe. Opłatkiem nie łamano się tak jak dzisiaj. Owszem, opłatek był na stole wigilijnym, ale najczęściej ojciec łamał go i wraz z życzeniami dzielił między wszystkich uczestników. Pierwszą potrawą wigilijną była zupa, nazywana siemiotką lub siemieniotką. Miała siwy kolor i była przez dzieci bardzo nielubiana. Przyrządzano ją z parzonych i wytłaczanych ziaren konopi, dodając do gotowania bardzo dużo cebuli. Taką zupę gotowano tylko jeden raz w roku, właśnie na wieczerzę wigilijną. Kilka lat temu pewna starsza pani w Kujawach (na trasie z Krapkowic do Prudnika) poczęstowała mnie siemiotką i muszę przyznać, że bardzo mi smakowała. Dziś już bardzo rzadko gdzie przyrządza się tę potrawę wigilijną. Najczęściej podaje się dziś barszcz z uszkami (tj. z małymi pierogami, z grzybowym farszem). Przed wojną barszcz był na Śląsku potrawą nieznaną. Ślązacy przejęli tę potrawę od ludności napływowej. W niektórych rodzinach gotuje się na wigilię zupę rybną.Drugą podstawową potrawą wigilijną był i pozostał karp panierowany, smażony na maśle i podawany z gniecionymi kartoflami oraz kapustą z grochem. W wielu domach podaje się kapustę i groch oddzielnie. Rzadko, ale podaje się też niekiedy śledzie, a jeszcze rzadziej i tylko tu, w okręgu krapkowicko-gogolińskim, można na stole wigilijnym spotkać także pewien rodzaj białej kiełbasy. Kolejną, wyłącznie wigilijną potrawą śląską, była i jest tzw. moczka, która najlepiej smakuje wtedy, gdy się ją spożywa z zamkniętymi oczami, gdyż jej widok do apetycznych nie należy. Makówki i kompot z suszonych owoców najlepiej smakują nie podczas wieczerzy wigilijnej, kiedy żołądki są już przeładowane poprzednimi potrawami, ale gdzieś koło godziny drugiej w nocy, po powrocie z pasterki. Na koniec wieczerzy wigilijnej podawano zwykle orzechy, z którymi wiązano pewne wróżby. Każdy otrzymywał dwanaście orzechów, które symbolizowały kolejność miesięcy zbliżającego się nowego roku. Gdy któryś orzech po otwarciu okazywał się pusty, lub czarny (zepsuty), to przewidywano, że w danym mięsiącu jego właściciel będzie chory. Podczas wieczerzy wigilijnej nikt od stołu nie odchodził, gdyż to groziło złą wróżbą. Po wieczerzy wigilijnej pomyto wszystkie używane naczynia i dopiero wtedy sięgnięto po 'dzieciątko', tj. po znajdujące się pod choinką podarki. Wspólnym podziękowaniem za podarki było śpiewanie kolęd. Dzieciątko na hulajnodzeDzieci wierzyły, że podarki przyniosło Boże Dzieciątko. W Gogolinie przed trzydziestu laty, jeszcze za życia księdza Stanisława Szulca, zdarzyło się, że z kościelnej stajenki betlejemskiej zginęła figurka Boskiego Dzieciątka. Zdenerwowany proboszcz wychodząc z kościoła zauważył małego chłopca, przedszkolaka, który w jednej ręce trzymał owo zaginione Dzieciątko, a w drugiej ręce hulajnogę. Dzieciątko przyniosło mu pod choinkę hulajnogę i w podzięce za ten podarek chciał je na tej hulajnodze przewieżć.Stajenki i pastuszkiNajpiękniejsze stajenki betlejemskie w kościołach budowali franciszkanie. Wielu rodziców jechało ze swoimi dziećmi podziwiać owe stajenki. Na Opolszczyźnie taka najpiękniejsza stajenka była zawsze na Górze Św. Anny, a w katowickim okręgu węglowym u franciszkanów w Panewnikach.Dawniej w okresie świąt Bożego Narodzenia, niemal do końca stycznia, domy były odwiedzane przez pastuszków. Młodzi chłopcy, ubrani za pastuszków, wchodzili do mieszkań, maszerowali w kółko, śpiewając przy tym kolędy i stukając w podłogę kosturami. Dostawali za to parę groszy lub kilka cukierków. Starsi chłopcy, najczęściej uczniowie gimnazjalni, ubierali się za trzech króli i podobnie jak pastuszkowie odwiedzali domy. Ponieważ przeważali wśród nich dawni ministranci, to proboszcz wypożyczał im kościelne kadzidło, a niekiedy nawet komże i stare nieszporniki. Byli bardzo poważani przez mieszkańców. Największą atrakcją była jednak stajenka betlejemska, stanowiąca miniaturę teatru lalek. Obnoszono ją od domu do domu. Domownicy siadali przed nią jak w teatrze i przeżywali odgrywane w niej, przy pomocy kukiełek, sceny z pierwszych dni życia Pana Jezusa. Najbardziej utkwiła w mej pamięci scena, w której diabeł brał na widły króla Heroda. Jeszcze dziś, po ponad sześćdziesięciu latach, pamiętam słowa, jakie diabeł skierował do Heroda: 'Ej, Herodzie, za twe zbytki, pójdź do piekła, boś ty brzydki'.
FRANCISZEK ANTONI MAREK


K O M E N T A R Z E
Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy.

DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy.
wróć do Kuriera nr 30


FORUM
DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy!
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 30
GRAFFITTIzwiń dział
SPORTzwiń dział
Jest dobrze, będzie lepiej?





AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net

CMS