Historia ekranizacji dzieła TolkienaPół wieku próbPowieść 'Władca Pierścieni' ukazała się po drugiej wojnie światowej i niemal od razu pomyślano o jej ekranizacji. Jednakże bogaty, malowniczy świat przedstawiony przez J.R.R. Tolkiena był bardzo trudny do pokazania w filmie. W owym czasie technika stała na zbyt niskim poziomie i ekranizacja wydawała się niemożliwa.
Jedyną szansą był film animowany, a w tej kategorii najlepszy w tamtych latach był Disney. Dopiero jednak w 1957 roku z Tolkienem skontaktowali się Al Brodax, Morton Gary Zimmerman i Forest J. Ackerman. Przedstawili oni profesorowi pomysł na animowaną adaptację 'Władcy Pierścieni'. Tolkien szybko odrzucił propozycje trójki panów - nie dość, że nie znali Środziemia, to postanowili 'nieco' zmienić fabułę (hobbici mieli podróżować na grzbietach orków!).
Kolejną probę podjął John Boorman. Na początku lat siedemdziesiątych rozpoczął prace, które zaowocowaly obrazem 'Excalibur', nawiazującym do legend arturiańskich.
Z kolei pod koniec lat siedemdziesiątych do 'Władcy Pierścieni' zabrał się Ralph Bakshi - podówczas uznany twórca filmów animowanych. Wersja Bakshiego łączyła animację z retuszowanymi scenami aktorskimi. Film był totalną klapą. Z zaplanowanych dwóch części wyprodukowano tylko jedną, której akcja kończyla się na bitwie o Helmowy Jar.
Do teraz prawa do ekranizacji książki posiada, liczący dziś ponad 80 lat, Saul Zaentz (producent m.in. 'Lotu nad kukułczym gniazdem', 'Amadeusza' i 'Angielskiego pacjenta') - pan, który wyłożył pieniądze na wersję Baksiego. Zaentz zdecydował się zmierzyć z prozą Tolkiena po raz kolejny dopiero 20 lat po pierwszej próbie. Zaentz przyjął zaszczytną rolę executive producer, postanowił jednak, że wybrany przez niego reżyser - Peter Jackson - nakręci trzy filmy, oddające atmosferę i charakter powieści. oprac. (IE) |