Krapkowice
Uwaga na myśliwychWystrzałowy spacerLas znajdujący się za terenem zakładów obuwniczych i za stadionem MOS w Otmęcie jest ulubionym miejscem spacerów wielu okolicznych mieszkańców. Pewien młody miłośnik przyrody wybrał się w niedzielne przedpołudnie w okolice starego zakola Odry. Tego dnia jego kontemplacja przyrody została szybko przerwana.
- To było około godziny 11.00. Nagle usłyszałem strzał z broni palnej - relacjonuje nasz rozmówca. - Po chwili zobaczyłem 4 osoby ubrane w charakterystyczne zielone moro. Oburzony i podenerwowany wystrzałem postanowiłem się dowiedzieć, z kim mam do czynienia - kontynuuje. Ze słów przekazanych nam przez naszego czytelnika wynika, że byli to myśliwi. - Jeden z tych panów podawał się za leśniczego. Myśliwi tłumaczyli się, że wszystko jest w porządku, gdyż mają pozwolenie na odstrzał 3 sztuk saren.
Sytuacja, w jakiej mimowolnie znalazł się mieszkaniec Otmętu bardzo go zbulwersowała. - Spaceruję w tych okolicach często, ale pierwszy raz spotkałem się z taką sytuacją. Od kiedy panują tu takie obyczaje? Przecież to ja mogłem stać się zwierzyną łowną? Zresztą nie chodzi tylko o mnie. W tym rejonie spotykam też dzieciaki z pobliskich osiedli czy ludzi wyprowadzających psy. Tyle się przecież słyszało o przypadkowych postrzałach podczas polowań - mówi z emocją w głosie. - Ponadto do tej pory jestem oburzony postawą jednego z tych panów, który w trakcie rozmowy ze mną zachowywał się bardzo arogancko, trzymając w dodatku cały czas w rękach broń myśliwską. Mam też wątpliwości, co do legalności całego procederu, gdyż panowie na polowanie przyjechali samochodem na niemieckich blachach - kończy nasz rozmówca.
Postanowiliśmy wyjaśnić tę sprawę. W Krapkowicach mają swoją siedzibę dwa koła łowieckie: 'Ostoja' i 'Dziczy Gaj'. Jak się okazało opisywane przez nas wydarzenie miało miejsce na terenie dzierżawionym przez koło łowieckie 'Ostoja', którego członkowie... i tu uwaga, tego dnia polowali całkiem gdzie indziej. - Od roku czasu teren za zakładem obuwniczym, aż po wiadukt autostrady w okolicach Malni dzierżawi 'Ostoja'. Mamy tu swój obszar, tzw. łowisko - mówi Jan Nadbrzeżny, sekretarz starostwa powiatowego, zarazem członek koła łowieckiego 'Ostoja'. W rozmowie z nami Jan Nadbrzeżny wyraził bardzo duże wątpliwości dotyczące całego wydarzenia. - Być może tego dnia ktoś polował tam indywidualnie, ale polowanie zbiorowe jest wykluczone. Z tego co mi wiadomo ten obszar nie był nigdy objęty polowaniem zbiorowym. Mamy już ustalony kalendarz polowań na cały rok, który jest konsultowany z przedstawicielami Lasów Państwowych, bo wiadomo, że podczas takich polowań muszą być zachowane wszystkie normy związane z bezpieczeństwem. Po informacji, że myśliwych było co najmniej trzech, przedstawiciel starostwa wyraźnie się zaniepokoił. - Postaram się osobiście wyjaśnić tę sprawę, bo być może cała akcja miała charakter nielegalny.
Z niecierpliwością będziemy czekać na finał tej sprawy. Niezależnie jednak od tego, czy opisywani przez nas myśliwi działali legalnie czy nielegalnie, zwracamy się z prośbą do naszych czytelników lubiących spacery na łonie natury, by w pewnych leśnych ostępach zachowali należytą ostrożność. Dla naszego bezpieczeństwa na pewno nie powinniśmy w lesie skradać się cicho po zagajnikach. Chrząkanie też nie jest wskazane. Broń Boże chodzić w futrze, zwłaszcza tym prawdziwym! Niebezpieczny jest także stadny powrót z zakrapianych imprez, szczególnie gdy część towarzyszy wraca na czworaka i ogólnie zachowuje się w lesie jak gromada dzików.
Artur Jackowski |