KRAPKOWICE.net
piątek, 29 sierpnia 2008    Beaty, Racibora, Sabiny    / °Cpogoda05:59 wschód/zachód słońca19:42
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 5 (04.07.2003)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 5 (5)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Biznesmeni walczą ze stresem
Na nerwicę najlepsza impreza
Czy musimy chodzić środkiem jezdni?

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Felieton Szumielski

Wczasy dla hydraulików

Byłem na wczasach dla hydraulików. Nie wiedziałem, że to są wczasy dla hydraulików, dopóki tam nie pojechałem. Najpierw drobiazg - spłuczka nie zamykała dopływu wody. Drobna usterka, którą lokalny hydraulik usunął. Za dwa dni sytuacja się powtórzyła, więc naprawiła to moja żona. Tym razem już na dobre. Potem zaczęła cieknąć woda z rury spustowej pod domkiem. W końcu zawartość muszli klozetowej wyleciała przez klatkę ściekową pod prysznicem. Na dodatek w czasie kąpieli. Wrażenia niesamowite. Adrenalina skoczyła nam, jak być może tym, którzy skaczą na bungee i nie są pewni czy ta guma wytrzyma, albo czy nie jest przypadkiem za długa. Podobno takie skoki adrenaliny są dla organizmu korzystne, więc potraktowaliśmy to jako dodatkową atrakcję. Okazało się, że potrzebna jest sprężyna do przepychania. Nie zabrałem takiej ze sobą na wczasy. Wstyd się przyznać, ale nie mam jej nawet w domu, ani w piwnicy. Lokalny hydraulik, także takiej nie miał pod ręką, ale pożyczył, pokręcił i naprawił. Okazało się, że drzewo swoimi korzeniami wrosło w rury wkopane w ziemię. Sprężyna korzeni nie usunęła, ale spust udrożniła i znowu było wszystko dobrze - przez kilka dni - poza tym, że spod domku cały czas lała się woda. Ale to nie był już nasz problem tylko ogółu. Zresztą za kilka dni w odsiecz naszemu fachowcowi przyjechali jeszcze inni fachowcy, z inną sprężyną i zgłębiali temat drożności dalej. Co ich utwierdziło - według mnie w całkiem słusznym mniemaniu - że korzenie blokują rurę. Woda spod domku lała się nadal, więc wchodząc pod prysznic zawsze mieliśmy wiele atrakcji zastanawiając się co nagle spłynie nam pod nogi. Chwilowo nic nie płynęło. Do czasu oczywiście. Potem sytuacja powtórzyła się prawie dokładnie jak w wersji pierwszej. Lokalny hydraulik oświadczył, że to przepychanie jest bez sensu, bo i tak korzenie zasłaniają przekrój rury, więc prędzej czy później (raczej prędzej) ona się zapcha. Był jednak gotów do pracy pod warunkiem, że będę mu tą sprężyną kręcił. W pierwszej chwili nie widziałem w tym nic złego, bo wysiłek fizyczny urzędnikowi zawsze dobrze wpływa na cerę, a i tak nie miałem nic innego do roboty, bo przecież byłem na wczasach. Uświadomiłem sobie jednak, że takie mieszanie w odchodach, może spowodować, że pobrudzę sobie odzież roboczą, czyli wczasową i ochota mi odeszła. Hydraulikowi także. Całkiem rozsądnie uznał, że powinniśmy zmienić domek, bo te rury trzeba rozkopać i porządnie naprawić, co zrobi jak sobie wreszcie pojedziemy. Miał rację i skorzystaliśmy z propozycji.

W nowym domku nie dała się zakręcić ciepła woda w kranie. To drobiazg, z którym hydraulik uporał się w kilka minut. Przez godzinę wszystko było dobrze, poza tym, że kiedy chciało się odkręcić ciepłą wodę, to ta zaczynała lecieć, ale zaraz coś w rurze wyło i zamykało dopływ. Przyznam, że trochę się zdenerwowałem, ale prysznic działał, więc zamiast chlapać się nad umywalką, wziąłem prysznic i poszedłem spać. Rano niespodzianka - ciepła woda leci. Jeszcze od czasu do czasu coś w rurze wyje i tłumi wypływ, ale leci. Szczęśliwy odkręciłem ciepłą i dla równowagi zimną także, umyłem zęby i... nie dało się zakręcić zimnej wody. Lała się strumyczkiem, tak jak poprzednio ciepła. Nie miałem ochoty po raz kolejny dręczyć hydraulika, który i bez naszych awarii miał dość pracy przy innych domkach. Niech sobie leci - pomyślałem - jeśli ośrodek wczasowy na to stać, to niech sobie leci. No tak, ale problem był większy niż sądziłem. Problem był we mnie. Nie wiedziałem, że nie będę mógł zasnąć ze świadomością, że w domu jest nie zakręcony kran. Na dodatek słyszałem jak woda leci. Po kilkudniowym asystowaniu hydraulikowi przy pracy, wiedziałem już jak powinienem się zachować - poszedłem i zakręciłem główny dopływ wody do domku. Niestety bezskutecznie. Wody całkowicie zamknąć się nie dało. Całą noc więc nasłuchiwałem odgłosów cieknącej wody i nijak nie mogłem zasnąć. Wreszcie wpadłem na pomysł - nałożyłem słuchawki na uszy i włączyłem radio, które na szczęście przywiozłem ze sobą. Pomogło. Po kilku modlitwach Radia Maryja (bo tylko tę stację udało mi się złapać) zasnąłem. Następnego dnia postanowiłem skrócić wczasy, aby trochę dłużej odpoczywać w domu. Bardzo dobrze zrobiłem, gdyż tuż przed wyjazdem spuszczając wodę zauważyłem, że muszla napełniła się jak basen, a potem dopiero woda powoli spłynęła. Od tamtej pory boję się wchodzić do łazienki. Postanowiłem także nie jeździć na wczasy, bez sprężyny, kompletu kluczy i różnej wielkości uszczelek oraz zapasowej baterii. W końcu na wczasach człowiek powinien wypoczywać, a nie martwić się, że nie ma pod ręką tego, co mieć powinien.


HENRYK SZUMIELSKI


K O M E N T A R Z E
Zobacz komentarze do tego artykułu...
Dodaj swój komentarz!
wróć do Kuriera nr 5


FORUM
Zobacz komentarze do tego artykułu...
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 5
OD REDAKCJIzwiń dział
ŻYCIE DUCHOWEzwiń dział
A Chrystus przychodzi do swoich

Rozważania dzień po dniu




   F O R U M
 Wczasy dla hydraulików - Uważam ,że jak się nie dba to lepiej nie ...  nowe
Michał 07-04-06 11:19 

AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net