Kino
RecenzjaUcho od śledziaNie znam popularnego w USA programu 'S.W.A.T.', nie oglądam polskiego '997', ale od czasu do czasu lubię pójść do kina i popatrzeć 'jak się strzelają'. Z tego też powodu wybrałem się na projekcję filmu Clarka Johnsona 'S.W.A.T', którego bohaterami są policjanci z elitarnej jednostki przeznaczonej do działań w mieście, przyprawiający niewiasty o szybsze bicie serca.
Porucznik Dan 'Hondo' Harrelson (Samuel L. Jackson), jeden ze starej gwardii S.W.A.T. powraca do Los Angeles z zamiarem stworzenia najlepszego zespołu policyjnego w Mieście Aniołów. W jego skład wchodzi m.in. Jim Street (Colin Farrell), funkcjonariusz, który służył już w S.W.A.T, ale za niesubordynację został wykluczony z oddziału. Teraz ma szansę na rehabilitację. Jednym z pierwszych zadań, jakie otrzymuje drużyna porucznika Hondo jest odeskortowanie niebezpiecznego gangstera Alexa Montela do znajdującego się na pustyni więzienia. Nie będzie to jednak zadanie łatwe. Montel obiecał, bowiem 100 milionów dolarów, temu, kto go uwolni. 'S.W.A.T.' można najkrócej opisać słowem 'standard'. Nie znajdziemy w tym nic, czego byśmy już nie widzieli i nie spotkamy bohaterów, których byśmy już nie poznali we wcześniejszych produkcjach. Od początku też wiadomo, jak cała historia się zakończy, kto jest zdrajcą, a kto prawym policjantem. Zawsze tak jest, gdy kilka osób pisze scenariusz na siłę, za małe pieniądze. Tego rodzaju filmy ogląda się, więc nie dla fabuły, ale dla samej akcji, efektów specjalnych, pościgów, wybuchów i strzelanin. Teoretycznie 'S.W.A.T.' oferuje nam te elementy w dużych ilościach, ale niestety robi to w tak nieudolny sposób, że widzowi zupełnie nie zależy ani na bohaterach, ani ich misji, a kiedy na ekranie pojawi się napis 'The End' z ulgą wstaje z fotela. A po pięciu minutach nie pamięta co przed chwilą oglądał. Nie pomaga nawet Colin Farrell, Irlandczyk, który podbija Hoolywood, żadna nowa produkcja nie może się bez niego obyć. Niestety, w tym filmie ładny uśmiech nie wystarczy, a grany przez niego młody twardziel przypomina raczej emerytowanego stróża nocnego. A Samuel L. Jackson z ogoloną głową też przeszedł obok tego filmu, a szkoda bo dobry z niego aktor. Film jest tak przewidywalny, że aż skóra cierpnie i to nie tylko w warstwie fabularnej. Clark Johnson wykorzystał w swoim filmie wszystkie zagrania i rozwiązania, które widzieliśmy już w innych podobnych produkcjach. Scenom akcji towarzyszy głośna muzyka rockowa, bądź hip-hopowa, sekwencja przedstawiająca policjantów wyruszających na akcję pokazana została w zwolnionym tempie, a szybki montaż towarzyszy wszelkiej maści strzelaninom. To da się jeszcze przełknąć, trochę jak w MTV, ale reszta to robienie widza w balona i bezpodstawne wyciąganie od nas forsy.
Mnie osobiście 'S.W.A.T.' nie zachwycił. Bardzo przeciętna, pozbawiona napięcia, a miejscami również i sensu produkcja rodem z Hollywood. Lepsza, co prawda od 'Bad Boys 2', ale jak na możliwości Colina Farrella i Samuela L. Jacksona żenująco słaba. Polecam tylko w przypadku nagłej biegunki lub w stanie upojenia alkoholowego. I uwaga! Zachodzi przy skręcie.
(RG) |