KRAPKOWICE.net
czwartek, 16 października 2008    Ambrożego, Florentyny, Gawła    / °Cpogoda07:13 wschód/zachód słońca17:57
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 34 (30.01.2004)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 34 (34)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Na nerwicę najlepsza impreza
Dobra zmierza ku lepszemu
Biznesmeni walczą ze stresem

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Opole Adan i Siera na deskach opolskiego teatru

Tańcem malowane życie

Tancerze ze Studia Jazzowego 'Adan' i Klubu Tańca Towarzyskiego i Jazowego 'Siera' z Krapkowic po raz kolejny pokazali, że stać ich na wiele. W zimowy poniedziałkowy wieczór, 26 stycznia, wystawili na deskach Teatru im. Jana Kochanowskiego sześć etiud tanecznych.

Studia 'Adan' i klubu 'Siera' nie trzeba nikomu z Krapkowic przedstawiać. Tym razem także opolanie mieli okazję zobaczyć ich układy choreograficzno-muzyczne. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że Duża Sala opolskiego teatru pękała w szwach przede wszystkim dzięki licznie przybyłym na sztukę mieszkańcom naszego powiatu. Trudno się dziwić. Po raz pierwszy zespół taneczny miał okazję wystąpić na tak dużej scenie z przygotowanym przez siebie spektaklem i przed tak szeroką publicznością.

Występ rozpoczęło, wystawiane wcześniej dwukrotnie w Krapkowickim Domu Kultury, widowisko 'Skrawki życia'. Doskonała oprawa muzyczna przygotowana przez Piotra Rudnera, wzmocniona walorami akustycznymi sali od pierwszych sekund nie pozwala nawet na chwilę oderwać się od tego, co dzieje się na scenie. Nastrój budowany przez grę światła i dźwięku doskonale ilustrują dopracowane do ostatniego szczegółu układy choreograficzne. To, co dzieje się na scenie, to nie pokaz tańca, to wiernie oddane przez tancerzy nastroje, to sposób na to, jak powiedzieć coś ważnego milcząc. 'Skrawki życia' to bowiem opowieść o człowieku, jako małym trybiku wielkiej maszyny społeczeństwa. To ilustracja tego, jak nasze życie bezwiednie poddaje się systemowi. Jak niewiele zależy od nas samych. Chciałoby się napisać, że nastroje w kolejnych częściach spektaklu zmieniają się jak pory roku... Ale nie byłoby to prawdą. Wszystko dzieje się szybciej i mocniej. Nie ma wiosny. Nie ma jesieni. Po lecie przychodzi zima, po zimie lato. Nieubłaganie po radości przychodzi smutek, po miłości przychodzi strach. Skrawki to swoista projekcja tego, co przeżywaliśmy w całym życiu. Tego, co przeżyliśmy tak mocno, że pamiętamy najdrobniejszy szczegół. Pamiętamy stan naszej świadomości. Zanim jednak uczucia zatańczą - w przenośni i dosłownie - do uszu dobiegają nas fragmenty wierszy i myśli. Mamy czas, aby przygotować się na następną odsłonę. Taniec i muzyka zmieniają się diametralnie, od leniwych i niby chaotycznych ruchów tancerzy w rytmie delikatnego podkładu, po krzyczące dynamiką układy, tańczone przy riffie przesterowanej gitary elektrycznej. Podsumowaniem jest przyspieszający radosny taniec w rytmie czegoś, co odważyłbym się nazwać muzycznym kolażem flamenco, Skrzypka na Dachu i Greka Zorby. Tancerze tańczą szybko, szybciej, szybciej, a skoczna partia smyczkowa omalże nie podrywa widowni do tańca, która, z racji sytuacji, ogranicza się do rytmicznych oklasków. Gdy zabawa trwa w najlepsze, nagle coś zazgrzytało z głośników, tancerze zamarli, światła zgasły. Efekty dźwiękowe celnie trafiają do wyobraźni. Jak to w życiu, coś czasem zgrzytnie. Słychać trzask drzwi. Ile to razy zatrzasnęły się za nami? Radosne skrawki będą pojawiać się coraz rzadziej. Na scenie, w kolumnach i w naszych umysłach zagości na chwile strach, służalczość, poddanie się systemowi, który tak 'mechanizuje' nasze życie, że w końcu stajemy się maszynkami. Maszynką, która czasem jednak potrafi kochać. Spektakl 'Skrawki życia' to widowisko z głębokim przesłaniem, ale przesłaniem chyba zbyt pesymistycznym. To obraz człowieka, dla którego chwile radości to tylko przerywniki w paśmie udręki codziennego życia. Nie chcę wierzyć, że tak jest. Sugestywna, mistrzowsko zestawiona muzyka i efekty specjalne, głębia dźwięku i przekazu to smakowity dodatek do prawdziwego teatru ruchu, którym uraczyli nas wykonawcy. Kurtyna. Brawa.

Kurtyna poszła w górę, a na scenie zaroiło się od 'klonów'. Prawie 20 prawie identycznych, odzianych w czarne uniformy istot, najwyraźniej z innego wymiaru. To 'Świat zamknięty w muzyce', wykonywany przez młodszą grupę. Synchronizacja ruchów tak dużej grupy robi wrażenie i mimo, że po 'Skrawkach' nikt chyba nie doszedł jeszcze do siebie, to większość siada głębiej w fotelu i uważnie przygląda się tancerzom w srebrnych maskach na twarzach. Widowisko zmusza do wyboru. Wyboru tego, na co zwracamy uwagę. Wszystkiego nie da się zobaczyć. Pomimo tego, że momentami zdarza się, że wszyscy tańczą to samo, to już po krótkiej chwili zmieniają się miejscami, przegrupowują i reorganizują. Każda grupa tańczy swój układ, który znów po chwili okazuje się być częścią 'większego planu'. Nie ma czasu się znudzić. Kurtyna. Brawa.

'Na krawędzi' to próba próba pokazania tego, czego nie widać. To świat bez wzroku, w sugestywny sposób 'namalowany' tańcem. Chwila oddechu i refleksji. Przewrotnie świat, którego nie można zobaczyć, widzowie poznają dzięki grze światła i choreografii. Ta etiuda zaskoczy wszystkich także tancerzami z zasłonietymi ciemnymi chustami twarzami. Kurtyna. Przerwa.

Po przerwie miejsca na widowni zapełniają się błyskawicznie. 'Projekt K' to układ, w którym tancerze poszukują tego, co jeszcze przed nimi. I to nie jest bynajmniej krytyczna recenzja. Kurtyna.

'Do serc naszych bram' to najbardziej rekfeksyjna etiuda dzisiejszego wieczoru. Rozbudowany układ taneczny o tym, jak bardzo boimy się bliskości. O murach, które budujemy wokół siebie, albo ścianach, na które napotykamy. Spokojny, ale ekspresyjny. Akcja często jednak zamiera, a tancerze padają pokotem na scenie, wyraźnie to 'zamarcie' symbolizując. Wydaje się, jakby zmęczenie robiło swoje, ale to tylko zamierzone przez choreografa złudzenie. Światło podnosi tancerzy na nogi, by chwilę później znów mogli poleżeć. Więcej symboliki niż rytmu, ale po tylu wrażeniach chętnie pozwala się uspokoić zmysłom. Kurtyna.

Rozmarzoną publiczność budzi widok 'aniołków'. Na scenie pojawiają się - chyba z nieba - małe baletnice w białych spódniczkach i dwie gwiazdeczki - ubrane na srebrno kilkuletnie tancerki. To 'Moja kolęda' do muzyki znanego chociażby z trylogii 'Trzy kolory', czy 'Podwójnego życia Weroniki', Zbigniewa Preisnera. Zrobiło się radośnie i świątecznie. Nikt nie mógł wyść z teatru zaspany. Aniołki przebudziły nawet najbardziej zmęczonych widzów. Kurtyna. Owacje.

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. - Jestem pełna podziwu, bo to co pokazała dzisiaj nasza młodzież i dzieci na deskach teatru to ogromne przeżycie, chyba nie tylko dla nich - mówi zapytana przez nas matka jednej z tancerek jeszcze przed opuszczeniem Dużej Sali. - To efekt ich ciężkiej pracy i wielu poświęceń. - dodaje starszy pan, który przyjechał z całą rodziną podziwiać występ swojej wnuczki. Naszej rozmowie przysłuchuje się także pani, która wygląda nie niezbyt zadowoloną z zachwytów naszych rozmówców. - Jak sobie pomyśle, że pomysłodawcą i organizatorem tej imprezy była jedna osoba, były instruktor Krapkowickiego Domu Kultury (Agnieszka Daniszewska - przyp. aut.), to od razu mam ochotę zadać pytanie panu burmistrzowi: czy słuszne było pozbywanie się takiej osoby i całej 'Siery' z KDK. Myślałam, że zapytam go o to osobiście, ale burmistrz, którego widziałam przed spektaklem, chyba wyszedł wcześniej. A to wstyd, aby taki klub nie był firmowany przez nasz Dom Kultury. - żali się wyraźnie poddenerwowana kobieta. No i zazgrzytało. Prawie jak w 'Skrawkach życia'.

Zresztą w całej organizacji imprezy, jak w samym spektaklu, radosne chwile były chyba rzadkie, choć istotne. Reszta to cieżka 'nieznośność bytu'. Koszt wynajęcia sali w teatrze to 4 500 zł. Gmina Krapkowice zasponsorowała 2 000 zł, a resztę musieli organizatorzy dopłacić, bo z biletów po 5 zł i 10 zł nie da się sfinansować takiego przedsięwzięcia. Do tego nie wszystko, czego tancerze potrzebowali, było w teatrze - część rzeczy musieli na własną rękę dokupić. Tancerzom i tak przeszkadzała wykładzina na scenie, która poważnie krępowała swobodę ekspresji. - Było kilka potknięć i poślizgów, ale trudno się gra na tej scenie z dwóch powodów - tłumaczy nam jedna w występujących - Po pierwsze ze względu na przestrzeń, do której nie przywykliśmy, po drugie ze względu na jakość podłogi, na której występowaliśmy. Mimo tego wygląda na zadowoloną z tego, co udało im się dzisiaj wytańczyć.

- Mamy plany i pomysły, co wystawić na tej scenie w przyszłości - mówi Agnieszka Daniszewska - Ale to niestety zależy od finansów, bo trudno nam dokładać do każdej imprezy.

Nasłuchuję trzaśnięcia drzwi. Na szczęście nie słyszę. To dobrze, bo wiele osób chętnie zobaczyłoby ponownie spektakl na tym poziomie. Kurtyna. Brawa.


(EM)


K O M E N T A R Z E
Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy.

DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy.
wróć do Kuriera nr 34


FORUM
DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy!
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 34
ŻYCIE DUCHOWEzwiń dział
SPORTzwiń dział
Zapasy - inauguracja sezonu 2004

Krapkowiczanki górą

Nie zdobyły Krakowa

Ruszyła liga siatkówki

Międzygminny skat

Terminarz rozgrywek - wiosna 2004

Wrócili na boisko

Puchar Polski w piłce nożnej

Ferie zimowe na sportowo





AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net