Otmęt
Przegląd Grup ObrzędowychNajłatwiej zwalić na niedźwiedziaJak nie masz na kogo zwalić swoich niepowodzeń: braku pieniędzy, małej emerytury, upadającej służby zdrowia, szerzących się wszędzie afer czy choćby wypadających płytek na krapkowickim rynku, to pewnikiem zawinił... niedźwiedź. W ubiegłą niedzielę, podczas tradycyjnego wodzenia niedźwiedzia karki misiów aż się uginały od zawinionych i nie zawinionych grzechów.
Tegoroczny, dziewiąty już przegląd grup obrzędowych w wodzeniu niedźwiedzia został zorganizowany staraniem gmin Tarnów Opolski, Gogolin i Krapkowice. Każda z nich wytypowała swoją reprezentację. Każda oczywiście przywiodła również swojego niedźwiedzia.
W kolorowym pochodzie przemierzającym ulicę Kilińskiego w drodze do hali sportowej w Otmęcie misiom towarzyszyli również inni przebierańcy. Nie mogło oczywiście zabraknąć diabła i śmierci co jakiś czas wykonujących zwariowany taniec ku uciesze przygladającej się z bezpiecznej odległości gawiedzi. Czarownice i cyganki za przysłowiowy grosik proponowały wróżby. Policjant starał się nie wyróżniać z tłumu, a pielęgniarka z Żywocic wręcz przeciwnie - nie przeszkadzały jej nawet mocno owłosione nogi i zbyt kusa spódniczka. Wśród przebierańców znalazła się też chwaląca swoje wdzięki przed wejściem do Unii, pani lekkich obyczajów.
W Otmęckiej hali sportowej na przebierańców niecierpliwie czekano. Pierwsze rzędy zajęli gospodarze krapkowickich gmin oraz starosta Albert Macha. Wśród jurorów oceniających zarówno występy jak i przebrania byli przedstawiciele każdej z gmin. Wysokiej komisji przewodniczył znawca folkloru, Jerzy Lipka z Gogolina. Tradycja wodzenia niedźwiedzia to obrzęd, który w swojej formie zachował się właściwie jedynie na opolskiej ziemi.
Jak mówi Jerzy Lipka, znawca zwyczajów ludowych obrzęd ten kultywowany jest po to, aby w społeczności wiejskiej panowała zgoda. Stanowi on rozliczenie z niepowodzeniami mijającego roku i daje nadzieję na lepsze jutro. Za wszystko co złe dostaje się misiowi. Po jego ubiciu przychodzi czas na zabawę.
Wśród rywalizujących o palmę pierwszeństwa w wodzeniu niedźwiedzia znalazła się między innymi licząca prawie 30 osób grupa obrzędowa z Żywocic. Jak się później okazało, zdobywcy pierwszego miejsca w konkursie.
Jak mówią jej członkowie do występu przygotowywali się stosunkowo krótko, chociaż teksty były gotowe już miesiąc wcześniej.
- To, że wśród osób, które przyjechały na ten przegląd jest duża grupa ludzi młodych, to przede wszystkim kwestia chęci, i wtedy każdy coś zrobi. W naszym przypadku trzon grupy stanowią członkowie Ludowego Zespołu Sportowego w Żywocicach - mówiła Mariola Sobocik,występująca w stroju panny młodej.
- Swój występ szlifowaliśmy w Szkole Podstawowej w Żywocicach, chociaż na codzienne ćwiczenia raczej nie było czasu. Na co dzień też nie zajmujemy się tańcem - mówi Marek Treszer.
Wszyscy zgodnie przyznają, że duszą zespołu był Andrzej Namysło, prezes LZS, który na przeglądzie przebrał się za policjanta oraz Izabela Szywalska, występująca jako jedna z cyganek.
O stroje nie musiano się zbytnio martwić, bo już od wielu lat są w Żywocicach. Już cztery lata temu chodziliśmy po Żywociach, dlatego i młodzi i starzy są do tego przyzwyczajeni. Tutaj jesteśmy po raz pierwszy - mówi Józef Namysło.
Przegląd wodzenia niedźwiedzia odbywa się co roku w innej gminie. W Krapkowicach po raz pierwszy odbył się w roku 2000. Na kolejne pojawienie się tylu niedźwiedzi w hali sportowej przyjdzie nam poczekać aż do roku 2008. Trochę szkoda, że tradycja wodzenia niedźwiedzia nie przyciągnęła na halę sportową większej publiczności. Być może zawiniła deszczowa aura, być może co innego. Ważne, że pod ręką był miś, na którego można było wszystko zwalić.
Laureaci konkursu I miejsce - 'Perły z Żywocic' z gm. Krapkowice,
II miejsce - 'Kosorowiczanki' z gm. Tarnów Opolski,
wyróżnienie I stopnia za nawiązanie żywego kontaktu z publicznością - 'Krampskie Bery' z gm. Zdzieszowice,
wyróżnienie II stopnia za kultywowanie tradycji - grupa obrzędowa z Górażdży (gm. Gogolin).
Eliot |