KRAPKOWICE.net
sobota, 10 stycznia 2009    Ady, Jana, Wilhelma    / °Cpogoda07:48 wschód/zachód słońca16:06
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 38 (27.02.2004)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 38 (38)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Dobra zmierza ku lepszemu
Na nerwicę najlepsza impreza
Biznesmeni walczą ze stresem

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Felieton Szumielski

O życiu, śmierci i o tym, że każę się wypchać

Umrę w niedzielę, 2 lutego 2010 roku, o godzinie... Tego nie wiem. To znaczy nie znam godziny. To tak samo jak te dziewczyny z fraszki Jana Izydora Sztaudyngera, które muszą myć się codziennie. Jestem od nich w lepszej sytuacji, bo znam chociaż dzień.

Nie jestem prorokiem i to nie ja wieszczę swój koniec. Niewiele mi już zostało - osiem lat. 'Jak dobrze pójdzie' - kołacze mi się po głowie piosenka. Tylko osiem, bo jestem pesymistą. Od kilku miesięcy, ale jestem. Gdybym nie był pesymistą to bym umarł w piątek, 3 marca 2023 roku. A gdybym był optymistą to bym żył i żył, i trzeba by mnie - w okolicach roku 2045 - dobić.

Każdy może sprawdzić datę swojej śmierci. Wystarczy połączyć się z Internetem i wejść na stronę http://www.deathclock.com.

Dawno, dawno temu kiedy komputery były jeszcze byle jakie, a programy już całkiem niezłe także sprawdzałem kto, ile będzie żył. Moja mama zmarła na rok przed datą wyznaczoną przez maszynę. Ja według ówczesnych wyliczeń powinienem dożyć roku 2020. Wtedy nie byłem jeszcze pesymistą. Zobaczymy, który program był lepszy, ten sprzed lat, czy ten obecny. To znaczy ja nie zobaczę, ale część z Was tak.

Mój pesymizm bierze się być może stąd, że zajmuję się na co dzień komputerami, a tu chociaż każdy program ma błędy, to pomimo tego jest realizowany. Tylko sprawozdań z realizacji nikt nie pisze, bo każdy informatyk wie, ze tam gdzie kończy się efektywna praca, tam zaczyna się płodzenie sprawozdań.

Jednak to nie świadomość tego, że ludzie realizują złe programy - nie tylko komputerowe - tak mocno mnie przygnębiła. W zasadzie sam nie wiedziałem skąd we mnie ten pesymizm, ale już w trakcie pisania tego felietonu wszystko się wyjaśniło. Mój pesymizm bierze się po prostu z braku wiary w ludzi. Właśnie środki masowego przekazu opisują jak to lekarze 'pomagali' ludziom umierać, aby skasować dolę za nieboszczyka, co pieszczotliwie nazywano forsą za 'skórę'. Czy może być coś bardziej makabrycznego, bardziej odrażającego niż to? Czy w tej sytuacji można być optymistą? Według mnie nie.

Nie lubię poddawać się biernie rozwojowi wydarzeń więc szybko wymyśliłem sposób obrony przed ukatrupieniem przez poszukującego forsy mordercę. Otóż, na mnie niestety nie da się zarobić. Postanowiłem, że po śmierci nie należy mnie ani wkładać do trumny, ani kremować tylko... wypchać. W ten sposób moja skóra będzie nadal moją własnością. Potem można mnie postawić gdzieś przy oknie, albo w przedpokoju jako wieszak na kapelusz. Gdybym domownikom się znudził, to zawsze można mnie wynieść do piwnicy, albo zwyczajnie na śmietnik. Wszystko to lepsze niż nabijać kiesę ludziom bez skrupułów.

Uważacie, że przesadzam, że to pomysł na profanację zwłok? A może jednak nie? Może to tylko przejaw człowieczeństwa i troska o swoją pośmiertną godność? Niech każdy sam o sobie decyduje, bo inaczej decyzje podejmą inni. W Łodzi, a być może i w innych polskich miastach, pokazano, że wszystko jest możliwe.

Umrę więc pewnie w środę, o 12 -tej, w maju, a może w kwietniu, lub w październiku, nie wiadomo którego roku. Piękne jest to, że nie wiem kiedy.


Henryk Szumielski


K O M E N T A R Z E
Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy.

DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy.
wróć do Kuriera nr 38


FORUM
DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy!
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 38
SPORTzwiń dział
Zimowe ferie z Klubem „ENSO”

Pokonały Olesno

V kolejka

'Skórzak' w finale

Kubeł zimnej wody

Puchar Burmistrza

Najlepsi z województwa

IV Kolejka





AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net

CMS