Sport
Piłka NożnaKubeł zimnej wodyW słoneczne sobotnie popołudnie piłkarze Unii Krapkowice rozegrali kolejny sparing w ramach przygotowań do rundy wiosennej. Dostali srogą lekcję piłki nożnej od drużyny z ligi okręgowej Matry Krasiejów. Ulegli na własnym obiekcie piłkarzom z Krasiejowa, aż 1:5 (0:1).
Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego wyniku. Gra toczyła się przeważnie w środku pola, a sporadyczne ataki obu drużyn kończyły się na wysokości 'szesnastki'. Zawodnicy nie kwapili się także do oddawania strzałów na bramkę przeciwnika. W ciągu pierwszych 45 minut oglądaliśmy tylko kilka prób oddania strzału w światło bramki. W końcówce pierwszej połowy przewagę uzyskała drużyna z Krasiejowa, częściej była w posiadaniu piłki i konsekwentnie dążyła do strzelenia bramki. Sztuka ta udała się w 32. min., kiedy to Kulik (Matra Krasiejów) oddał mocny strzał po ziemi z 30 metrów, Pach wyciągnął się jak długi, jednak nie sięgnął piłki. Wśród zebranych sympatyków Unii, było słychać pomruk niezadowolenia. Matra stworzyła w końcówce pierwszej połowy jeszcze kilka dobrych akcji, ale nie zdobyli kolejnych bramek. Efektownym strzałem z przerzutki popisał się Kulik, ale futbolówka minęła o centymetry lewy róg bramki Pacha. Do końca pierwszej połowy, pomimo wysiłków zawodników z Krasiejowa, wynik nie uległ zmianie. W trakcie przerwy Unici dostali ostrą reprymendę od trenera, który krytykował mocno piłkarzy za postawę na boisku podczas pierwszej połowy. Niestety reprymenda podziałała na nich tylko przez chwilę. Na początku drugiej połowy zawodnicy Unii ruszyli do ataku i w niedługim czasie doprowadzili do wyrównania. W polu karnym faulowany był Rogala, a jedenastkę na bramkę zamienił Wiciak. Gdyby na boisku nie było nierówności nie wiadomo, czy piłka wpadła by do siatki. W poczynaniach niektórych naszych piłkarzy było po prostu za dużo nonszalancji. Zemściło się to kilkakrotnie w drugiej połowie. W ciągu pięciu minut Unia straciła dwie bramki po ewidentnych błędach obrońców i bramkarzy. W jednej z podbramkowych sytuacji zawodnicy z Krasiejowa oddali na bramkę Unii 4 strzały, a obrońcy biegali jak zagubieni, przez co piąty strzał znalazł drogę do bramki. Z minuty na minutę było coraz gorzej. Z Unitów jakby zeszło powietrze, grali bez przekonania, popełniali szkolne błędy, brakowało dokładnego krycia. Zawodnicy z Krasiejowa mieli pomysł na grę, skrzętnie wykorzystywali błędy popełniane przez Unitów i widać było, że gra sprawia im przyjemność. Natomiast piłkarze Unii załamali się wysokim prowadzeniem Matry Krasiejów i zamiast biegać, spacerowali po boisku. Nie potrafili stworzyć dogodnej sytuacji podbramkowej, piłkę tracili już na swojej połowie, wyglądało to tak jakby Unia znajdowała się dwa poziomy niżej od przeciwnika. Do końca spotkania Unia straciła jeszcze dwie bramki, co spowodowało kompletne załamanie zespołu. Unici z niecierpliwością wyczekiwali na końcowy gwizdek arbitra, chcieli jak najszybciej o tej wpadce zapomnieć. Do szatni schodzili z opuszczonymi głowami i widać było, że nie są zadowoleni ze swojej postawy. W środę (25.02.2004) Unia rozegra kolejny mecz sparingowy z MKS Gogolin. A w najbliższą sobotę zagra na wyjeździe z Swornicą Czarnowąsy (III liga). Podczas meczu trener testował nowych zawodników, którzy mają wypełnić luki powstałe w zespole podczas zimowej przerwy. W środku pola debiutował Ślepecki, to po jego podaniu faulowany w polu karnym był Rogala, natomiast kolejny mecz na obronie rozegrał Białas. Jednak na dzień dzisiejszy nie wiadomo, czy ci zawodnicy zasilą zespół, jak mówi prezes Unii, Mirosław Olczak, rozmowy jeszcze trwają i trzeba trochę poczekać. Jednak do 13 marca powinno być wszystko jasne, gdyż rozpoczyna się runda wiosenna i do tego czasu wszelkie formalności muszą być załatwione. W pierwszym spotkaniu Unia wyjeżdża do Głogówka, by tam zmierzyć się tamtejszą Fortuną. W pierwszej rundzie na własnym stadionie Unia pokonała drużynę z Głogówka 6:0.
Trener Unii Krapkowice Ireneusz Haras: - Na stojąco nie da się wygrać meczu. Nie można lekceważyć przeciwnika. To był dobry zimny prysznic dla drużyny przed rundą rewanżową. W następnym meczu sparingowym z Gogolinem chcemy zmazać tą plamę, chcemy powalczyć i pokazać na co nas stać. Roman Godlewski |