Felieton
SzumielskiPo co mężczyźnie kobieta?Ostatnio czytam kobiece pisma. Lubię czytać. Czytam wszystko co mi wpadnie w ręce. Dzięki czasopismom kobiecym wiem, jakie są kobiety, czego pragną, za czym tęsknią, co chcą zmienić, czego nie znoszą, czego im brakuje, a co mają w nadmiarze. Dowiedziałem się o rzeczach o których nie miałem żadnego pojęcia. Jak na przykład to, że są kobiety które bardzo lubią spoconych mężczyzn. Tylko tacy je pociągają. Ale z kolei inne kobiety nie znoszą spoconych mężczyzn, gdyż tacy je mocno odpychają. Trudno być mężczyzną. Najlepiej najpierw się spocić, a potem szybko wykąpać. W niektórych przypadkach powinno być odwrotnie. Najgorsze jest to, ze bardzo ważne jest pierwsze wrażenie i trzeba wiedzieć, czy ta akurat dama woli spoconego czy po kąpieli.
Buty tylko wtedy są wygodne, kiedy są wykoślawione, czyli dostosowane do nogi właściciela. Producent robi buty dla 'jakiegoś' mężczyzny. Dopiero ten, poprzez chodzenie w nich dopasowuje je do swojej nogi. Wtedy, kiedy zaczynają być wygodne przestają się podobać paniom i zaczynają źle świadczyć o właścicielu. Kobiety chcą aby mężczyzna cierpiał tak samo jak one kiedy chodzą w skrzyżowaniu szczudeł z wkładkami ortopedycznymi, a wszystko to połączone jest czymś w rodzaju paska od zegarka. Współczujemy oczywiście, ale dlaczego my także tak mielibyśmy cierpieć? Tego już pojąć nie sposób.
Podobnie ma się rzecz ze spodniami wypchanymi na kolanach. Wiadomo, że nogi zginają się w kolanach i naturalnym jest to, że spodnie wypychają się w tym miejscu, a nie na łydkach. Gdyby spodnie wypchane były na łydkach, to by wyglądało głupio i świadczyło o wyjątkowym niechlujstwie ich właściciela. Na kolanach to dobrze. Tak jest o wiele wygodniej. Dodajmy jeszcze do tego skarpetki. Niekoniecznie od pary i tego samego koloru. W końcu skarpetki maja chronić nasze pięty przed obtarciem i ogrzewać nogi. Do tego wcale nie musza być jednakowe. Poza tym kto się gapi komuś na okolice kostek? Zapomniałem, te same osoby, które patrzą na nasze podeszwy i obcasy, czyli kobiety.
Właściwie to nic dziwnego. Kobiety są od początku do końca sztuczne. Nienaturalność jest ich podstawową cechą. Przecież prawdziwą kobietę możesz zobaczyć tylko w środku nocy, kiedy nagle zapalisz światło. W dzień mają już namalowane twarze. Takie same, jednakowe dla wszystkich. Przecież my i tak nie zauważamy tej różnicy w grubości brwi, długości rzęs czy kolorze sińców pod oczami lub odcieniem pomadki, którą narysowały sobie usta. Czasem rzucają się w oczy włosy. Wiadomo, jeśli blond to właścicielka jest czarna lub ruda, jeśli kręcone to znaczy, że naprawdę są proste, jeśli długie to sztuczny warkocz, jeśli bujne to peruka, jeśli bardzo obfite to Violetta Villas. To wcale nie jest atrakcyjne. Atrakcyjne jest dobrać się do kobiety właściwej. Bez sukienki podkreślającej jej szczupłą talię, bo pod nią kryje się najczęściej grube babsko, lub żakietu dodającego jej splendoru pod którym jest najczęściej szkielet, czyli stelaż dla ciuchów. Nawet kobieta naga stara się udawać inną niż jest naprawdę. Do tego służy silikon, depilacja, głębokie wdechy, tatuaże, kolczyki... Kobiety żyją w wymyślonym przez siebie sztucznym świecie. A ponieważ już dawno świat kręci się wokół kobiet i ich zachcianek, to i mężczyźni muszą dążyć do sztuczności, muszą ulegać kobiecej modzie. Chyba, że chcą żyć sami we własnym, prostym, naturalnym środowisku.
Mężczyzna jak się rozpędził, to zrobił nawet to wszystko, co może kobiecie zastąpić jego samego. Niepotrzebny jest kobiecie mąż, ani ktoś podobny. Kobieta jest samowystarczalna. Potrzebne są jej tylko inne kobiety, które mogą podziwiać jej stroje, makijaż, elokwencję. Z którymi może porozmawiać o okresie i o orgazmie i o tym jacy prymitywni bywają mężczyźni.Co nam pozostaje? Marzenia o czasach, kiedy było równouprawnienie, kiedy kobiety i mężczyźni byli sobie nawzajem potrzebni. Kiedy razem wędrowali pod wieczornym niebem ku gwiazdom. On deklamował jej wiersze, a ona cieszyła się, że są o niej i dla niej.
Idę w swoich wypchanych na kolanach spodniach, w skarpetkach nie od pary. Mijam znudzony zgrabne, wysokie blondynki z dużymi biustami, kobiety o identycznych twarzach i tak samo ubrane. Kiedy trafi się jakaś bardziej ułomna, cieszę się, że są jeszcze prawdziwe kobiety. Chociaż trafić na nie jest coraz trudniej.
Henryk Szumielski |