Grafitti
Okiem Młodego CzłowiekaMłodego człowieka wykład o pracyMój dziadek mawiał, że żyjemy przede wszystkim po to, żeby pracować. Do pewnego momentu w moim życiu myślałem, że się grubo myli, jednak zmieniłem zdanie i myślę, że jest to oznaka dojrzałości. Wielu moich rówieśników, czytając taką deklarację uzna mnie za nienormalnego, bo przecież najważniejsza w życiu jest zabawa, miłość, szczęście, zabawa... ...oczywiście ważne to aspekty życia, jednak życie również kosztuje. I tu pojawia się problem : Gdzie tę kasę zarobić? Przecież nie ma pracy!
Ucz się synku, ucz...
Edukacja, wiadomo, ważna rzecz. Bez odpowiedniej wiedzy nie będziemy w stanie wykonywać żadnej pracy - żadnej! Jednak ważne jest, żeby się kształcić „z głową”. Sam fakt, że się gdzieś uczymy nie gwarantuje nam przyszłej pracy. Zobaczyłem ten problem w „jednej z tysiąca szkół zarządzania i marketingu”. Każdy, który skończy taką szkołę, a nie daj Boże jeszcze magisterkę zrobi - pomyśli, że jest przeznaczony do wyższych celów. OK, pod warunkiem, że będzie fachowcem w tej dziedzinie. Ja się pytam, kto będzie pracował, jak wszyscy będą chcieli zarządzać? Czym będzie zarządzał? Zarządzającymi? To śmieszne. Pozytywne jest to, że ludzie coraz bardziej czują potrzebę kształcenia się i robią to. Negatywne jest to, że robią to dla „papierka”, a nie dla zdobycia realnych kwalifikacji i umiejętności wykonywania realnej pracy. W wielu jednak miejscach ciągle funkcjonuje myślenie, które w podstawówce niejednokrotnie zaobserwowałem - „...po się synek bajesz uczył, i tak do rajchu pojedziesz...”
Jednorazowe produkty trwałe
Jak dla mnie, to wielkim błędem tego państwa jest stopniowa rezygnacja z kształcenia zawodowego. A pomysł 2-letniej zawodówki jest już całkowicie kretyński (bo inaczej niestety tego nazwać nie mogę); jak można się nauczyć dobrze zawodu w 2 lata?!! Zawodówka powinna być obowiązkowa, a potem „róbta co chceta” – liceum, studia itd. Z całym szacunkiem dla studentów (którym też niejako jestem), ale większość z nich nie potrafi nic robić. Kończą studia dla samego faktu ich skończenia i uzyskania dyplomu, a potem niestety nie ma dla nich pracy, bo nie oszukujmy się, po co zatrudniać takiego np. świeżo upieczonego socjologa albo kulturoznawcę? Demagogów mamy wystarczająco dużo w Warszawie na ul. Wiejskiej, a w realnym świecie potrzebni są ludzie do pracy a nie do gadania (żeby to oni jeszcze z sensem gadali...). Tak proszę państwa, już niedługo zepsute obuwie, zegarki, telewizory będziemy wyrzucać, bo po prostu nie będzie miał kto tego naprawić - nie będzie szewców, zegarmistrzów, elektrotechników. Co innego z takimi np. fryzjerami. Oni zostaną - po prostu przemalują się na stylistów. Ja zawsze bardzo szanowałem rzemieślników - ludzi mających fach w rękach, może stąd te nieco konserwatywne poglądy.
Raj w UE
Opolszczyzna jest dość specyficznym rejonem, jeśli chodzi o pracę młodych. Nikt tu pracować nie chce, bo przecież eldorado-vaterland za Odrą oferuje o wiele więcej możliwości. To nic, że te większe możliwości, to w efekcie zbieranie cebuli, sprzątanie i mycie witryn o 6 rano..., najważniejsze jest to, że wypłata jest w „ojro”. Jestem zdania, że taka metoda przynosi więcej złego niż dobrego, ponieważ przez pół roku tyrają (lub, co jest częste, jadą na garnuszku niemieckiego socjalu), a potem wracają z tymi „ojro” i przez resztę roku żyją tu jak w „matriksie”. Są kompletnie zniechęceni perspektywą pracy od poniedziałku do piątku, przez cały rok za „czapkę śliwek”, więc wracają z powrotem...
Polski Camp Babilon
Ci, którzy zostają w tym pięknym kraju wypełnionym od Odry po Bug malkontentami, nierzadko sami pracują „sezonowo” tzn. rok w pracy, rok na zasiłku - ale nie oszukujmy się - model państwa opiekuńczego niedługo wymrze jak dinozaury. Nie chodzi mi tylko o Polskę, ale o całą UE. Wróci dziki kapitalizm z lat 20 ubiegłego wieku i postawi wszystkich przed faktem dokonanym - pracujesz jak i gdzie się da, albo giniesz. Oczywiście marzeniem każdego jest ciepła państwowa posadka. Nie trzeba się męczyć, weekendy wolne. Ale na te wszystkie ciepłe posadki ktoś musi zarobić, ponieważ jak powszechnie wiadomo „budżetówka” na siebie nie zarabia. Tak naprawdę jest w tym kraju praca, ale nie każdemu chce się pracować i nie każdy potrafi taką „magiczną sztuczkę” wykonać. W domu oczywiście uczyli, że kasa nie spada z nieba, ale przecież jak coś się nie uda, to państwo powinno dać..., a jak państwo nie da... raj w UE czeka... Zapewniam państwa że zostanę, żeby zgasić światło...
dr EMZK |