Grafitti
Impreza KurieraRoots Kulturka still aliveW sobotni wieczór miłośnicy mocnego uderzenia spotkali się na koncercie Roots Kulturki, w Bilard Klubie na os. XXX-lecia. Było głośno, szybko i do przodu. Rootsi zaprezentowali znane już młodzieży utwory, jak też i nowe kompozycje, które przypadły do gustu publiczności. Pomimo płatnej imprezy w klubie bilardowym szalało około 150 osób.
Początek koncertu to lekka trema zespołu, co dało się słyszeć podczas pierwszych dwóch utworów. Jednak Roots Kulturka z niejednej sceny chleb jadła i szybko tremy się pozbyła. Trzeci utwór pt.:'Bomba' zabrzmiał już profesjonalnie, a dedykowany był miłośnikom amerykańskiego napoju niewyskokowego - nie mylić z Pepsi! Kolejnym utworem Rootsi zmienili trochę klimaty, bo zabrzmiał przez wielu uważany za najlepszy, kawałek pt.:'Ska'. Zespół zagrał trochę zmienioną wersję, z wydłużoną wstawką regałową, co publiczność skwitowała gromkimi brawami. Następnie usłyszeliśmy nowiuśką kompozycję instrumentalną pod znamiennym tytułem 'Punk' - no, no... Kawał dobrej muzy. Później przyszła pora na kolejny znany utwór Rootsów 'Mój najdroższy przyjacielu, ja jestem tutaj sam, jestem sam.' Poniekąd kultowy w niektórych środowiskach. Szczególnie wśród technicznych zespołu, którym kiedyś był dedykowany na każdym koncercie. Po 'MNP' zabrzmiał prawdziwie rockowy kawałek 'Nie potrzebuję', którego przesłanie nie podoba się krapkowickiej Odnowie w Duchu Św. Ale dajmy im spokój, nie o nich przecież mowa... Przed kolejnym utworem nastąpiła drobna zmiana w zespole, perkusista Bartek wziął w swe dłonie gitarę, a gitarzysta Kenneth zasiadł za bębnami. I zabrzmiał utwór, którym zespół złożył hołd wszystkim poległym na muzycznym polu, a mianowicie 'Rocker' - 'I`m rocker, i`m roller, i`m right out of control...' - niech im ziemia lekką będzie. W tym momencie musiała nastąpić przerwa spowodowana fabryczną wadą strun. Struna to wredna istota i w najważniejszym momencie zawsze pęka, tak zwana - złośliwość rzeczy martwych. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po dwudziestu minutach znów ruszyli do boju, a zaczęło się od solo Bartka na perkusji - jak na porządny koncert rockowy przystało. A solo było rewelacyjne, perkusista po koncercie nie mógł się opędzić od... much, tak się spocił, dał z siebie wszystko. Po solówce przyszła pora na 'Okulary' w punkowych klimatach, szybki, melodyjny kawałek, który wciska w fotel. Następny utwór 'Bilet' był dedykowany naszym młodym piłkarkom ręcznym, które w przeddzień koncertu, wywalczyły drugie miejsce w województwie (GRATULACJE!!!). Utwór zabrzmiał na poziomie, gitarzyści tak się rozgrzali, że spięli się razem gitarami ze szczęścia. Wokalista schował się w tym czasie za mikrofonem. Jak on to zrobił zostanie jego słodką tajemnicą. Basista wspiął się na czubek nosa i basowym uderzeniem pruł na przód. Natomiast perkusista obracał pałeczkami, aż wióry leciały - nie tylko na niego. Spod wiórów wyłonił się później, jak Fenix z popiołów, utwór 'Hit', którym zespół ponownie zjednał sobie publiczność. Szczególnie tą krótko obciętą, na tak zwaną zapałkę - pozdro dla Karola i Tomka. Zespół z każdym utworem rozkręcał się coraz bardziej, temperatura w lokalu dochodziła do 100 stopni Celsjusza, publiczność gryzła z podniecenia oparcia krzeseł. Barman ze zdenerwowaniem patrzył, jak w zastraszającym tempie ubywa złocistego napoju Bogów - piwa. Roots Kulturka przeszła do kontrataku i na pierwszy ogień rzuciła kawałek 'Nagi', który pokazuje, że Krapkowice nie gęsi i swoje hity mają. Szczególnie początek drugiej zwrotki 'Próbuję jeszcze raz, wychodzę na dwór, słońce i światło dnia. Nagle dzień dobry, jaki.....' - wtajemniczeni wiedzą o co chodzi - wydobywał się z kilkunastu gardeł. Chłopaki nie zwalniali tempa i zapodali 'Evila' utwór instrumentalny, po nim zabrzmiał najmocniejszy song Rootsów 'Pół ciebie'. Nie polecam osobom z rozrusznikiem serca, podczas jego wykonywania, wydawało się, że Drops wypluje płuca. Na szczęście to było tylko złudzenie. Oczywiście nie mogło zabraknąć dyskotekowej klasyki 'I will survive', choć sobotnia wersja z dyskoteką nie miała nic wspólnego. Utwór zabrzmiał jakby wykonywał go Napalm Death, co publiczność wprowadziło w lekkie zdumienie. I nie tylko publiczność, bo wokalista również miał problem, by rozpocząć ten utwór. Ale po chwili wszystko wróciło do normy, zespół grał, publiczność się bawiła, a barman lał spragnionym, zimne, dobre piwko. W sobotni wieczór na koncercie Roots Kulturki nie mogło również zabraknąć 'Pasażera', którego refren śpiewała cała sala - klasyczne 'la la la'. Po kawałku komunikacyjnym, po raz kolejny nastąpiła zmiana gitarzysty z perkusistą i zaczął się regowy jam session. Przez dwadzieścia minut czuliśmy się jak na Jamajce, brakowało tylko palm, ale atmosfera była bardzo gorąca. Na specjalne życzenie publiczności zabrzmiały jeszcze tego wieczoru 'Nagi' i 'Hit', kawałki, które utrwaliły rogala na twarzach zebranej młodzieży. Roots Kulturka wystąpiła w składzie: Bartek - perkusja, Kenneth - gitara, Glinek - gitara, Evil - bas, Drops - vocal. Na koniec koncertu zabrzmiały jeszcze dźwięki harmonijek ustnych, na których wymiatali Gucio i Radek S. Oczywiście jak po każdym koncercie, kilku osobom należą się podziękowania. Roots Kulturka dziękuje - Przemkowi Lipinie za ogromną pomoc (Jesteś Wielki!), Krzyśkowi za bilety i płyty, publiczności za dobrą zabawę i właścicielom klubu za wsparcie oraz wszystkim, którzy są za. Był to kolejny koncert zorganizowany pod egidą Kuriera. Widać, że jest zapotrzebowanie na tego typu imprezy. I dlatego trzymajcie rękę na pulsie i szukajcie plakatów reklamujących kolejne imprezy. Do następnego.
'SKA' Był obywatel i obywatelka Ich pies i wódki butelka On zjadł psa Ona zjadła jego Popijając wódkę spoglądała w niebo Zobaczyła życie swe pełne błota Pomyślała nieszczęsna hołota Która życie swe Chowa na dnie
Czy wiesz, że jest Bogów wielu I każdy dąży do jednego celu Aby cię oskubać do nicości I zostawić po tobie same kości Czy wiesz o tym? Obudź się!!!
'PÓŁ CIEBIE' Pół ciebie mi się należy Pół ciebie dla mnie Pół mnie dla ciebie Drugie pół to daremny trud
Ja nie znam ciebie Ty nie znasz mnie Karty schowane w rękawach twoich Kłamią cichą nocą u moich stóp
Po co mi twoje drugie pół Jedno to i tak za dużo
Zrywam umowę, zrywam umowę Ja dla siebie, Ty dla ciebie
Zbieracz Chroostu |