Krapkowice
Zawyżane rachunki w PlusieWinny jest personelChociaż już niejednokrotnie pisaliśmy o tej sprawie, ciągle docierają do nas zdenerwowani klienci Plusa. Jak mówią, nagminną praktyką krapkowickiego marketu jest manipulowanie cenami, na niekorzyść klientów. - Te ceny, które widnieją na półce przy towarze, bardzo często nie zgadzają się z cenami, jakie są wbijane na kasę - skarżą się nasi rozmówcy.Żeby nie było niedomówień, ceny na półkach są z reguły niższe, czasem nawet sporo, niż te, które widnieją potem na rachunku, który otrzymuje klient. Bardzo często zdarza się również zupełny brak cen, ma to np. miejsce przy towarach przemysłowych wystawianych w promocyjnych cenach. Trzeba obiektywnie przyznać, że wszelkie tego typu problemy są rozwiązywane przy kasie. Oczywiście pod warunkiem, że klient zorientuje się w różnicy. - A co z tymi, którzy nie sprawdzają rachunków. Jak już sprawdzi w domu, to i tak musztarda po obiedzie? - pyta retorycznie nasz czytelnik.
Ponieważ nie jest to pierwszy sygnał, próbowaliśmy sprawdzić go u źródła, czyli w centrali Plusa. Tam podano nam numer opiekuna krapkowickiego dyskontu. Rozmawialiśmy w tej sprawie z dwoma osobami. Pierwszą był opiekun krapkowickiego Plusa, drugą anonimowa osoba z centrali. Żadna z tych osób nie pozwoliła na ujawnienie swojego nazwiska, tłumacząc się tym, że nie są kompetentne do udzielania informacji. Tymi, którzy mogliby ją udzielić są jedynie członkowie zarządu, który zresztą nic nowego i tak by nam nie powiedzieli, ponieważ sieć Plus nie udziela żadnych informacji poza oficjalnymi komunikatami. Drogą, którą mogą wykorzystać klienci, jest złożenie oficjalnego zażalenia przez internet lub pisemnie. Panowie, z którymi rozmawialiśmy, zarzutami klientów byli zdziwieni. Jeszcze bardziej tym, że nie zgłosili się oni bezpośrednio do sklepu, ale 'poszli do prasy'. - Nie zgadzam się z tymi zarzutami. Jeżeli cena na kasie jest inna niż na cenówce, to zawsze klient ma prawo żądać zwrotu, albo oddać towar i my się na to zgadzamy. Natomiast jestem przekonany, że takie sytuacje nie mają miejsca. Ale oczywiście sprawdzę te sygnały, chociaż do mnie docierają one po raz pierwszy. Byłem ostatnio w tym sklepie przez kilka dni i nocy i nie zauważyłem tego typu problemów. Być może te sygnały to działanie jakiejś konkurencji. Bo tego typu problemy mogą wystąpić w każdym dużym sklepie. Nikt przecież nie ma zamiaru oszukiwać klientów, wręcz przeciwnie staramy się robić wszystko, żeby ich przyciągnąć - tłumaczy sytuację pierwszy z rozmówców. Jak się dowiedzieliśmy, również do centrali nie docierały jeszcze takie sygnały. Jak nam wytłumaczono, różnice cen mogły wniknąć podczas ich zmiany. System jest stosunkowo prosty: po sygnale z centrali kierownik sklepu ma obowiązek przypilnować zmiany oznaczeń cenowych na półkach. W kasach zmiany są wprowadzane automatycznie. Najczęściej więc przyczyną całego zamieszania jest po prostu ludzki błąd. Obydwaj panowie zgodnie jednak zapewnili, że sprawdzą jak się sprawy mają i uczulą personel sklepu, żeby tego typu błędy już się nie powtarzały. My ze swojej strony uczulamy jednak klientów Plusa. Warto sprawdzać paragony przy kasie, co pewnie i jednej, i drugiej stronie wyjdzie na dobre.
(Eliot)
|