Grafitti
Perełeczki z PółeczkiBlues Bardzo ŚląskiDzisiejsze wydanie kącika 'Perełeczki z półeczki' poświęcone jest płycie, która w kanonie rodzimego bluesa zajmuje miejsce piedestałowe. Dreszczyku emocji dodaje jej fakt, że została nagrana stosunkowo niedaleko Krapkowic, przez muzyków pełnych pasji do tej muzyki. Piszący te słowa miał szczęście wielokrotnie widzieć ich i słuchać na żywo. Trzeba jeszcze Wam wiedzieć, że na scenie muzycznej są już od przeszło dwudziestu lat, zostawiając przez ten czas ślady, którymi powinien pójść każdy zainteresowany blues-rockiem. Te ślady to Apogeum, Krzak, Bezdomne Psy czy mniej znany Rak. No dobrze, to tyle słowem wstępu.
Niektórzy z Was doskonale wiedzą o kim i o jakiej płycie piszę. Natomiast tym, którzy nie wiedzą śpieszę donieść, że 1 listopada 1997 roku w Domu Pracy Twórczej 'Leśniczówka' w Chorzowie odbył się Koncert Zaduszkowy z Janem 'Kyksem' Skrzekiem w roli głównej. Obok niego wystąpili również Michał Giercuszkiewicz (perkusja), Jerzy Kawalec (gitara basowa, 14.05.1954 r. - 9.09.2003 r.), Leszek Winder (gitara), Rafał Rękosiewicz (organy Hammonda), Bronisław Duży (puzon), Jarosław Kędziora (saksofon), Ewa Urga i Beata Bednarz (śpiew). Koncert został wydany na płycie pod tytułem 'Modlitwa bluesmana w pociągu' i poświęcona została pamięci Ryszarda Riedla. Głównym bohaterem tej płyty jest Jan 'Kyks' Skrzek, młodszy brat Józefa Skrzeka, znanego z legendarnego zespołu SBB. Urok 'Kyksa' polega na zupełnej spontaniczności i śpiewaniu bluesa gwarą śląską. Szerszej publiczności może być znany z przebojowej piosenki 'O mój Śląsku', która to piosenka pojawiła się na końcu filmu dokumentalnego 'Serce z węgla', prezentowanego swego czasu w telewizyjnej jedynce. Na płycie 'Modlitwa...', podobnie jak na innych swoich płytach, Janek śpiewa prawdę i tylko prawdę o sobie, o Śląsku i o doli górniczej. Trzeba Wam wiedzieć, że zanim Janek zajął się bluesem na całego, wcześniej był górnikiem. I kiedy śpiewa: 'Sztygar jest mi trochę wstyd/ Już na dole nie fedruje/ Sztygar jest mi trochę wstyd/ Bluesa gram i bluesa czuję/' - to trzeba w to po prostu wierzyć. Każde słowo zaśpiewane przez Janka, każdy akord na fortepianie, czy zagranie na harmonijce, jest napiętnowane emocjami i poczuciem, że przekazuje publiczności coś ważnego. Oddaje cząstkę siebie pozostałym, a ci którzy uczestniczą w tej bluesowej mszy, nie mają najmniejszych wątpliwości co do tego, że kapłan 'Kyks' poświęca siebie, ku radości słuchających go. Kiedy dodać do tego humor Janka i takie ni stąd ni zowąd zagadywanie ze sceny do frelek*, albo powtarzanie w czasie grania boogie 'Everybody chopy go!', to wtedy człowiek naprawdę potrafi zapomnieć o smutkach i problemach. Zapewniam o tym każdego z całą odpowiedzialnością. No chyba, że ktoś nie czuje bluesa. Ale wracając do płyty, bo trochę od niej odbiegłem, to najpierw odpowiem na pytanie (gdyby ktoś mi takie zadał), dlaczego akurat miałby posłuchać tej płyty? Odpowiedź jest prosta, ze względu na kunszt i tak zwany feeling grających. Ci co znają Dżem, a zwłaszcza historię Ryśka Riedla, na pewno wiedzą, że Leszek Winder, Michał Giercuszkiewicz, Jerzy Kawalec czy Jan 'Kyks' Skrzek związani byli z Ryśkiem do końca jego życia. A i sam Riedel swój ostatni publiczny występ dał w Leśniczówce, w której została nagrana omawiana płyta, a której właścicielem jest L. Winder. Natomiast ci, którzy chcą nauczyć się grać bluesa, niech posłuchają utworu 'Blues bardzo Śląski', w którym L. Winder daje popis najwyższej klasy wirtuozerii gry na gitarze. Wystarczy posłuchać całej płyty, aby usłyszeć z jakim wyczuciem i elegancją gra na basie J. Kawalec, czy M. Giercuszkiewicz na perkusji. To wszystko składa się w jedną piękną i niepowtarzalną całość. A kropkę nad 'i' stawia sama Leśniczówka, która jest tak magicznym miejscem, że nawet nie znajduję słów aby ją opisać. Radością napawa mnie fakt, że już spora ilość osób z Krapkowic była tam i mogła uczestniczyć w tym wszystkim o czym piszę. Radością napawa mnie również to, że wiele osób tam jeszcze pojedzie. Płyta oprócz wcześniej wymienionych piosenek zawiera jeszcze kilka perełek, jak choćby tytułowa 'Modlitwa bluesmana w pociągu', 'W Siemianowicach', czy mój ukochany utwór 'Nikt nie zna swej godziny'. Są to ujmujące piosenki z pięknymi tekstami Jana Matei i muzyką 'Kyksa', które nie pozostawiają słuchacza obojętnego, bo zapadają w nim niczym kamień rzucony do wody. Tym Kamieniem jest słowo, muzyka i charyzma Jana 'Kyksa' Skrzeka, a wodą jesteśmy my, odbiorcy. Bardzo ucieszyło mnie to, że 'Kyks' pracuje nad nową płytą z premierowymi piosenkami, podobnie zresztą jak Leszek Winder, z tym że jego utwory będą instrumentalne. Miejmy tylko nadzieję, że niebawem ukażą się one na rynku i wkrótce będziemy mogli cieszyć się dźwiękami wydobywającymi się z ludzi, którzy po prostu czują bluesa. Wszystkich tych, w których pojawiło się ziarenko ciekawości i chcieliby więcej wiedzieć, odsyłam na oficjalną stronę Leśniczówki: www.lesniczowka.art.pl. No i oczywiście zachęcam do odwiedzania tego magicznego miejsca, bo naprawdę warto. Zostańcie z bluesem i blues z Wami.
*frelka po Śląsku to tyle samo co dziewczyna Jarek Guś |