Felieton
SzumielskiŻony i mężowieKażda kobieta ma w sobie instynkt macierzyński - z czego wszyscy zdają sobie sprawę, i ma zakodowaną potrzebę wychowywania - co wydaje się oczywiste. Przyjęło się, że wychowawcze zapędy kobiet są ściśle związane z macierzyństwem i niewiele osób zwraca uwagę na fakt, że kobiety starają się wychowywać nie tylko dzieci. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich kobiet, ale skala zjawiska jest na tyle duża, że warto o niej napisać.Swoje funkcje wychowawcze może kobieta spełniać jako pedagog, jako matka, albo jako żona. Nas interesuje ostatni, najmniej opisany przypadek. Żona jest jak Pan Bóg, wie co jest dobre i co jest złe... dla jej męża. Złe jest chodzenie na ryby, picie piwa, spędzanie czasu z kolegami. Czyli wszystko to, co powoduje, że żona nie ma stałej i bezwzględnej kontroli nad podległym osobnikiem płci męskiej. Ktoś może zaprotestować, bo przecież picie piwa może odbywać się w jej towarzystwie, a więc możliwości kontroli wydają się nieograniczone. To tylko pozory i kobieta wie o tym. Mąż po dwóch piwach jest mniej sterowny. Nawet największy pantoflarz ma własne zdanie. Po trzech zasypia i w ogóle już żadnej kontroli nie podlega.
Opisane zjawisko nie dotyczy sytuacji, kiedy mąż jeździ na ryby codziennie, ucieka do kolegów na wiele godzin, kilka razy w tygodniu, i pije piwo każdego dnia, w dużych ilościach. Rozpatrujemy to przypadki mieszczące się w granicach normy. A nawet takie, którym do średniej krajowej dalej niż na księżyc.
Mąż mówi na przykład: Kochanie może wypijemy piwko do obiadu? A żona: Lepiej nie. Mąż: Dlaczego? Żona: Bo od piwa można się uzależnić. Mąż: Ale skoro mam 70 lat i się nie uzależniłem, to chyba już nie zdążę. I dodaje złośliwie: Uzależnić to się można od cukru. Żona: Nieprawda. Co ci przyszło do głowy? Mąż: A to, że od wielu lat codziennie jesz słodycze kochanie i bez nich byś nie wytrzymała dłużej niż dwa dni. To jest po prostu nałóg!
Takie rozmowy się toczą. Najczęściej podczas deseru. On słodyczy nie je, bo lekarz mu zabronił. Nie je cukru, bo cukrzyca. A dlaczego ona nie pije piwa? Bo piwnica? Boi się piwnicy? No tak, człowiek może się stoczyć. Niżej niż do piwnicy nie da rady. Prawda jest taka, że mężowi wolno tylko to, na co ma ochotę żona.
Ale miało być o procesach wychowawczych. Kobieta stosuje cały system kar i nagród. Staruszek, podobnie jak i jego wnuki poddawany jest tym samym rygorom. Oczywiście dostosowanym do swojego wieku. Nikt nie zabrania mu się bawić w piasku, ale może nie dostać pozwolenia na zabawę w łóżku. Może bawić się z dziećmi, ale nie wolno mu grać w karty z kolegami w parku. No, chyba że był w ostatnich miesiącach grzeczny, to raz wyjątkowo - w ramach przyznanej nagrody - może. I tak dalej i tym podobnie.
Oczywiście najgorzej mają ci, którzy mają żony, które wychowaniem zajmują się zawodowo. Niektóre z nich nie wychodzą z roli nigdy. Poza systemem kar i wyróżnień stosują prelekcje, pogadanki i pouczenia. Są oczywiście także takie, które wracają zmęczone do domu, otwierają puszkę piwa, czasem dwie i śpią przy telewizorze. W nocy figlują z mężem lub kochankiem i uważają, że życie jest piękne. Tylko czasu mało. W niedzielę, w ramach rekreacji jadą wspólnie na ryby. Od czasu do czasu zapraszają przyjaciół i grają w karty.
W niedzielę na ryby? Nie... Może innym razem...
Henryk Szumielski |