Nasze zwierzakiPrzyszła wiosna, obudziły się kleszczeChyba każda istota żywa cieszy się, że już jest wiosna. Ludzie stali się bardziej ruchliwi i może nawet weselsi, psy chętnie wychodzą na spacery, a koty przepadają na całe dnie i noce. Bociany odbudowują gniazda i trwają przygotowania do sezonu rozrodczego. Gdzie nie spojrzymy tam wszędzie panuje ożywienie.
Zajrzyjmy więc do trawy, ściółki leśnej i do szczelin kory drzew. A tam co? Aż strach patrzeć. Wszelkie robaki, kleszcze itp. po zimowej hibernacji zaczynają się ruszać, przeciągać i myśleć o posiłku. Na myśleniu nie poprzestają i zaczyna się polowanie na żywiciela. Krew ssaków to posiłek dla kleszcza i pchły oraz możliwość przedłużenia gatunku. Wyłażą więc ze swoich kryjówek i zajmują miejsca dogodne do skoku na zwierzaka. Usadawiają się na źdźbłach trawy, na liściach krzewów i drzew, a my i nasze zwierzęta chodząc zbieramy te żyjątka. Odnaleźć kleszcza na swoim ciele nie jest aż tak trudne (wystarczy obejrzeć się w lustrze), ale na psie czy kocie może to stwarzać pewne problemy. Jedne z kleszczy są bardzo małe i nawet po napiciu się krwi ich obecność może być niezauważona, inne po posiłku pęcznieją do wielkości ziarna grochu i wtedy często odpadają od swojej ofiary. Duża liczba takich krwiopijców na ciele może bardzo osłabić zwierzaka nie mówiąc o ryzyku wszczepienia pewnych chorób (o tym w innym odcinku). Jeśli ktoś z Państwa miał kiedyś kleszcza to wie jakie to nieprzyjemne uczucie. Ja też tego doświadczyłem i dlatego wybierając się do lasu na spacer zabezpieczam się przed ewentualną napaścią ze strony tych pasożytów. Nasze psy i koty także nie muszą być bezbronne wobec kleszczy. Firmy farmaceutyczne produkujące preparaty ochronne dla zwierząt ciągle doskonalą produkowaną broń przeciwko krwiopijcom. Najczęściej mają one formę płynów, aerozoli i obroży. Większość z nich jest zarejestrowana jako leki i dostępne są u lekarzy weterynarii, gdzie powinna być dobrana odpowiednia forma, dawka i sposób podania leku. Oczywiście wszystkich pasożytów nie wyeliminujemy ze środowiska, ale przynajmniej nasze zwierzę nie musi już być ofiarą głodnych i spragnionych kleszczy.
lek. wet. Andrzej Skóra |