

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Temat KurieraOgródka nie będzieJeszcze na początku tego tygodnia były tu ustawione ławy i stoły. Teraz plac w "blaszaku" na osiedlu XXX-lecia straszy pustką. W samym środku popularnego "blaszaka" pewien operatywny młody mieszkaniec naszej gminy postanowił otworzyć letni ogródek piwny. Plany odnośnie tego miejsca miał również wykonawca stołów i ław. W przyszłości chciał tam stworzyć ogród różany, pełen ozdobnych krzewów. O tym, że uruchomienie ogródka piwnego nie jest prostą sprawą, pomysłodawca przekonał się już na samym początku załatwiania niezbędnych formalności. Ostatecznie - po trzech miesiącach "urzędowych przepychanek" i niemożności spełnienia wszystkich kryteriów, jakich wymagano w zakresie techniczno-sanitarnym - zrezygnował ze swojego pomysłu. Pewnego kwietniowego dnia młody człowiek pojawił się w Wydziale Gospodarki Komunalnej, Inwestycji i Ewidencji Działalności Gospodarczej Urzędu Miasta i Gminy Krapkowice. Jako, że prowadzi już kawiarenkę internetową, chciał tylko otrzymać pozwolenie na sprzedaż piwa w ogródku. W takim przypadku urząd musi przygotować stosowną uchwałę, która następnie będzie przegłosowana podczas obrad rady miejskiej. W połowie maja uchwały jeszcze nie było. – Miałem wrażenie, że pani z urzędu chce oddalić tę sprawę, bo kazała mi przyjść pod koniec maja, czyli de facto po sesji rady, która odbywa się raz w miesiącu - twierdzi niedoszły inwestor. Młody człowiek uważa, że trudności, jakie mu robiono między innymi w urzędzie, były celowe. - Miałem pokazać zezwolenie z Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, choć jak się potem okazało, takiej zgody wcale nie muszę mieć, bo tego rodzaju ogródek kwalifikuje się pod kategorię obiektu ruchomego. Według naszego rozmówcy, jako jeden z argumentów przeciwko uruchomieniu ogródka piwnego podawano również... bliską obecność szpitala. - Więc na jakiej zasadzie funkcjonują pozostałe lokale w "blaszaku"? Te, w których sprzedaje się alkohol? - pyta właściciel kawiarenki internetowej. Według Anny Pawliczek, inspektora ds. działalności gospodarczej, zarzuty o utrudnianie są całkowicie bezpodstawne. Urząd nie może wydać zgody bez decyzji Powiatowego Inspektora Sanitarnego. - Przepisy obowiązują wszystkich jednakowo. Ten Pan miał nawet pozytywną opinię Komisji ds. Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, więc nie widzę przeszkód, by ten ogródek funkcjonował. Oprócz załatwienia formalności w urzędzie, legalne otwarcie takiego ogródka nie jest możliwe bez kontroli i zgody Sanepidu. Jego pomysłodawca zdziwił się jednak, dlaczego od razu zamierzano skontrolować obiekt, skoro nie miał dotąd zgody na jego otwarcie. - Mam w to wszystko zainwestować, a potem modlić się do Boga, żeby mieli dobry humor i zezwolili mi na działalność? - pytał z niedowierzaniem. Jakiś czas temu na placu wewnątrz "blaszaka" pojawiło się jednak kilka ław i stołów. Według inicjatora tej działalności, głównie ze względu na fakt, iż panie z Sanepidu cały czas miały zastrzeżenia, że nie widzą, jak będzie wyglądał i funkcjonował ten ogródek. – To co, miałem tam już lać piwo? Może powinienem zrobić, tak jak ci z przeciwka. Oni przez 3 miesiące lali piwo bez koncesji, potem zapłacili 500 zł mandatu i po kłopocie. A swoje zarobili - mówi z wyraźną goryczą. O całej sytuacji i obowiązującej w podobnych przypadkach procedurze rozmawialiśmy z Krystyną Nocoń, pracownikiem krapkowickiego Sanepidu. -Ten Pan nie dostał pozytywnej decyzji z powodu braku doprowadzenia bieżącej wody, braku odprowadzenia ścieków oraz braku umywalki wraz z wyposażeniem – mówi Krystyna Nocoń. Faktem jest, że gotowy obiekt należy zgłosić do odbioru końcowego. Krystyna Nocoń, jako podobny przykład podała teren minigolfa, gdzie po doprowadzeniu wody i zainstalowaniu bojlera Sanepid wydał pozytywną decyzję, potwierdzającą spełnienie warunków sanitarnych, pozwalającą na sprzedaż piwa. Właściciel kawiarni internetowej ma jednak żal, że od razu nie został poinstruowany przez Sanepid odnośnie kryteriów techniczno-sanitarnych, które musiałby spełnić, aby ogródek działał. – Gdyby Sanepid od razu mi powiedział, jakie warunki muszę spełnić aby uruchomić ogródek, nie inwestowałbym w niego. Musiałbym tu przekopać wszystko, a ogródki będą funkcjonować przez 3 miesiące. Nie opłaca mi się to - stwierdził nasz rozmówca. Zdaniem Pawliczek właściciel kawiarni internetowej miał pomysł, ale ze strony formalnej był zupełnie nieprzygotowany. - To młody człowiek i jeszcze musi się dużo nauczyć - konkluduje przedstawicielka urzędu. I na pewno się nauczył. Młody inwestor ma pretensje, że nikt nie wyciągnął do niego pomocnej ręki. Posiadał już zgodę właścicieli terenu. Gdyby "urzędowa ekwilibrystyka" trwała krócej, mógłby wcześniej przygotować się do realizacji swojego pomysłu. Artur Jackowski |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice
|
|
 | ZOBACZ TAKŻE |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 6 |  |
|
|
|
|