Powiat
Nowy dyrektor SP ZOZPrzyszedłem naprawiać, a nie burzyćTabelka Józef Kuliński ma 39 lat, jest mieszkańcem Mosznej. Z zawodu prawnik i ekonomista. Skończył Prawo i Administrację na Uniwersytecie Wrocławskim oraz podyplomowe studia zarządzania w ochronie zdrowia Akademii Medycznej i Ekonomicznej w Poznaniu. Stanowisko dyrektora krapkowickiego ZOZ-u piastuje od 13 maja. Wcześniej przez 9 lat był wicedyrektorem w Centrum Terapii Nerwic w Mosznej. Początkowo pracował jako dyrektor administracyjny, ostatnio jako dyrektor do spraw ekonomiczno-eksploatacyjnych. Kilka miesięcy pracował również w Departamencie Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Żonaty, dwoje dzieci, bezpartyjny.
O planach związanych z SP ZOZ Krapkowice rozmawiamy z Józefem Kulińskim nowym dyrektorem tej placówki.
Mija drugi dzień urzędowania, czy jest pan w stanie określić w jakiej sytuacji znajduje się krapkowicki ZOZ? Mogę powiedzieć, że sytuacja w ZOZ-ie jest faktycznie zła. Wymaga podjęcia trudnych, ale koniecznych decyzji zarówno w zakresie finansów jak i zapewnienia rozwoju i funkcjonowania ZOZ-u. Zobowiązania narastają, wynik finansowy się pogorszył, więc trzeba zrobić coś żeby tą sytuację poprawić. Potrzebna jest restrukturyzacja, również pod kątem struktury organizacyjnej, bo przednia restrukturyzacja nie wystarczyła. Mamy akredytację - i tu należą się wielkie ukłony i wielkie podziękowania w stronę dyrektora Marcyniuka i całej załogi, która przeżyła okres ciężkiej pracy.
Czy ma pan już ogólne plany jak ta reorganizacja ma wyglądać? Oczywiście mam swoje koncepcje i chcę je zweryfikować w okresie nie dłuższym niż dwa tygodnie. Do tego momentu powinna też być diagnoza. Proszę pamiętać o tym, że niektórzy wierzyciele domagają się natychmiastowej spłaty zobowiązań. Nie chcę doprowadzić do sytuacji, gdzie będę postawiony pod murem, bez możliwości jakiegokolwiek ruchu. Chcę rozpocząć rozmowy z tymi najpilniejszymi wierzycielami. Energetyką Cieplaną Opolszczyzny, Zakładem Energetycznym itp. i pokazać, że zmiana na stanowisku dyrektora daje nadzieję na prowadzenie tych pertraktacji i realizację zawartych porozumień oraz tego, że my jako SP ZOZ jesteśmy w stanie spłacać te zobowiązania.
A co z pracownikami, mówił pan o zmianie organizacji? Reorganizacja nie musi zawsze być kojarzona z redukcją. Może się łączyć ze zwiększeniem etatów. Jestem przeciwnikiem redukcji, dlatego trzeba to zmodyfikować w taki sposób, żeby polepszyć funkcjonowanie i organizację, ale w znaczeniu pozytywnym. Musi być oczywiście, czynnik który będzie powodował zwiększenie wydajności pracy pracownika czyli tzw. fotografia dnia pracy. Oczywiście tam, gdzie jest to możliwie. Chcę, żeby ta praca była efektywna. Kolejny punkt, to kadra kierownicza. Musi ona wiedzieć co do niej należy. Chcę mieć z nią bezpośredni kontakt.
Jest pan prawnikiem i ekonomistą, czy będzie pan miał pomoc osoby z pionu medycznego? Oczywiście, że tak. Nie wyobrażam sobie mojej pracy bez osoby kompetentnej, czyli lekarza z odpowiednimi kwalifikacjami. Chcę takiej osobie w najbliższych dniach powierzyć pełnienie obowiązków zastępcy dyrektora do spraw lecznictwa. Będzie ona wyłoniona z dotychczasowego personelu. Na razie muszę się zapoznać z załogą. Przychodzę w momencie bardzo trudnym dla szpitala, w związku z tym muszę mieć kogoś pewnego, kto mi ten pion medyczny zabezpieczy i otwarcie powie, że to jest źle, czy tamto trzeba skorygować. Ja koordynuję całość, chcę być osobą, która nie przychodzić tutaj burzyć, ale naprawiać.
Co z zobowiązaniami wobec pracowników z tytułu np. 'Ustawy 203' oraz porozumieniami zawartymi pomiędzy nimi, a dyrektorem Marcyniukiem, czy będą nadal obowiązywać?
To nie podlega żadnej dyskusji. Spłata tych z zobowiązań ciąży na ZOZ-ie i od tego się nie odcinam. Wszelkie zobowiązania wobec pracowników przejmuję jako zobowiązania priorytetowe. Są to roszczenia słuszne, legislacja jest taka a nie inna i nie można psioczyć. W chwili obecnej są prowadzone rozmowy i być może jakieś pieniądze z budżetu się znajdą. Co do zobowiązań jakie poczynił dyrektor Marcyniuk, to jeżeli są one słuszne, to uszanuję je. Natomiast, jeżeli były niesłuszne, bo przyjęte na zasadzie 'obiecywania gruszek na wierzbie' i dyrektor nie był w stanie ich spełnić, to będę one weryfikowane. W każdym razie, uznaję żądania pracowników za słuszne, będą do zweryfikowania i do załatwienia.
Dyrektor Marcyniuk miał kłopoty z uzyskaniem pożyczki dla ZOZ-u, jak w tej chwili wygląda ta sprawa?Na te najpilniejsze zobowiązania chcę się posilić pożyczką z powiatu. Żeby móc powiedzieć w jakiej wysokości powinny być te środki, muszę wykazać najpilniejsze potrzeby. Po to żeby wysokość pożyczki nie była w granicach 2-3 mln zł, ale żeby to była rozsądna kwota i została wydatkowana na te najpilniejsze potrzeby. Jako dłużnik w stosunku do wierzyciela musimy też umieć udowodnić, że jesteśmy w stanie w określonym okresie czasu, regularnie spłacić te zobowiązania. Rozmawiała Lidia Kulik |