Krapkowice
Ćwiczenia policjiWszystko się może zdarzyćNa leśnej drodze stoi palący się samochód, wokół pełno czarnego i żółtego dymu. W przydrożnym rowie leży dwóch nieprzytomnych mężczyzn. Kilka minut wcześniej przy użyciu broni palnej obrabowali stację benzynową w Krapkowicach.
Uciekają obwodnicą samochodem marki Audi 100. W rejonie Rogowa Opolskiego w wyniku nadmiernej prędkości samochód wpada do rowu, po czym dachuje i rozbija się na drzewie. Ogień z samochodu przenosi się na poszycie leśne i dalej na drzewa. Zagrożonych jest ponad 100 hektarów lasu oraz osiedle znajdujące się na tzw. Posiłku. Trzeba ewakuować jego mieszkańców i kurzą fermę. Ludzie zostaną przewiezieni do hotelu Unii Krapkowice oraz szkoły w Rogowie. Kurami zajmie się właściciel fermy. Dodatkowe utrudnienie stanowi przewożony w samochodzie pojemnik z rtęcią - następuje chemiczne skażenie terenu. Ten czarny scenariusz, to na szczęście jedynie założenia ćwiczeń policyjnych, których celem jest doskonalenie kadry kierowniczej oraz podległych im sił i środków w przypadku, gdyby takie lub podobne zdarzenie miało miejsce w rzeczywistości. W ćwiczeniach oprócz 50 funkcjonariuszy policji, straży pożarnej oraz służb z nimi współdziałających udział wzięli przedstawiciele powiatowych oraz gminy służb szybkiego reagowania. Jak bowiem podkreślał nadkomisarz Marek Lorens, w usuwaniu skutków takich zdarzeń ważna jest przede wszystkim sprawna organizacja i współdziałanie wszystkich służb. Liczy się prawidłowy i szybki obieg informacji, umiejętność elastycznego kierowania siłami i środkami w miarę rozwoju sytuacji oraz podejmowanie trafnych decyzji przez przełożonych różnych szczebli. Odprawa jaka przed akcją odbyła się w siedzibie starostwa powiatowego miała charakter odprawy sztabu kryzysowego. Powtórzone zostały wszystkie procedury niezbędne w tak kryzysowej sytuacji. Od powiadomienia dyżurnego policji o rozboju i pogotowia o wypadku, utworzenia powiatowego i gminnego sztabu działania kryzysowego, zmobilizowania straży pożarnej, służb leśnych, po ściągniecie jednostek szybkiego reagowania z Opola i zabezpieczenia ewakuacji ludności oraz pozostawionego przez nią mienia. - W zależności od tego, gdzie w chwili powiadomienia znajdują się nasze patrole miejsce wypadku powinno zostać zabezpieczone do piętnastu minut. W tym samym czasie powinno przyjechać Opole - wyjaśniał nam nadkomisarz Marek Lorens. Na potrzeby akcji przez pół godziny droga krajowa nr 45 była całkowicie zamknięta dla ruchu drogowego. W tym czasie na miejsce zainscenizowanego wypadku podjeżdżały kolejne służby. Najważniejszym zadaniem było zabezpieczenie dwóch nieprzytomnych bandytów. Potem na do akcji włączyli się strażacy, a po nich ubrani w ciężkie, gazoszczelne ubrania, spece od usuwania zagrożeń chemicznych. - Było ciężko - mówił chwilę później wyraźnie zmęczony aspirant sztabowy, Jerzy Jarosz. - Stroje są bardzo szczelne, nie przepuszczą nic, ani z zewnątrz, ani z wewnątrz. Trzeba umieć się w nich poruszać. Dochodzi czynnik psychologiczny - człowiek jest przecież całkowicie odizolowany od otoczenia. W takim stroju można wytrzymać jednie przez jakiś czas, potem musi mnie zastąpić kolega. W razie gdyby, któryś ze strażaków zasłabł, idąc na taką akcję jesteśmy zabezpieczeni w sygnalizatory ruchu. Kilka sekund po tym, jak człowiek przestaje się ruszać alarmują o tym kolegów. Dlatego ciągłe ćwiczenie naszych umiejętności jest bardzo ważne. - Takie zdarzenia jak zainscenizowane tutaj nie należą wcale do rzadkości - wyjaśniał Jerzy Imbiorski komendant powiatowej straży pożarnej obserwujący działania służb ratowniczych. Po ich zakończeniu wszyscy uczestnicy udali się na przepyszną swojską grochówkę z wsadem.Ćwiczenia przyniosły pełny sukces służbom ratowniczym. Jedyne zastrzeżenie padło z ust starosty Huberta Niepali obserwującego akcję - dotyczyło szybszego zawiadomienia służb starostwa. Jak nam wyjaśniał rzecznik prasowy KKP w Krapkowicach, Marek Lorens zgodnie z procedurami policji nie każde zdarzenia jest od razu zakwalifikowane jako sytuacja kryzysowa, wymagająca natychmiastowego powiadomienia starostwa. Dopóki nie było pożaru lasu, a co za tym idzie potrzeby ewakuacji ludności Posiłka, działania policji były prowadzone w tzw. fazie interwencyjnej. Dopiero rozwój sytuacji zmienił jego kwalifikację.
Lidia Kulik |