Piłka Nożna
IV LigaNie mogą wyjść z dołkaPodczas 28 kolejki IV Ligi opolskiej Unia Krapkowice grała na wyjeździe z drużyną Startu Namysłów. Po ciężkim meczu Unici ulegli niżej notowanemu rywalowi 4:2.
Obydwa zespoły przystąpiły do tego spotkania w osłabionych składach. W szeregach Unii zabrakło Wiciaka, Łysonia i Sikackiego. Gospodarze już w 2 min., po dośrodkowaniu z rzutu rożnego mogli zdobyć bramkę, ale Pach był na posterunku. Unia pierwszy raz zagroziła bramce Stasiowskiego w 5 min., ale strzał Masłowskiego z 25 m był niecelny. W 16 min., po akcji prawą stroną boiska piłka trafia do Chociejowskiego, który trafia w światło bramki, jednak Stasiowski nie dał się zaskoczyć. Gospodarze nie chcieli tanio sprzedać skóry i również atakowali, w 27 min., Kozan niecelnie strzelił z kilkunastu metrów. Ale już w 34 min. po dośrodkowaniu Musiała z rogu, piłka trafiła na głowę grającego trenera Startu, Kowalczyka, który precyzyjnym uderzeniem nie dał szans Pachowi. Pierwsza odsłona spotkania nie była porywającym widowiskiem, Unici ją trochę przespali. Nie było widać zaangażowania, zespół nie mógł znaleźć pomysłu na rozegranie piłki. Na drugą połowę meczu obydwie jedenastki wyszły w tych samych składach. Już w 47 min., akcja gospodarzy prawą stroną, Pach odbił piłkę ręką, a nieupilnowany Simlat strzałem w lewy długi róg bramki, nie dał szans naszemu golkiperowi. W 55 min., akcja Unitów prawą stroną, dośrodkowanie do Masłowskiego, ale ten niecelnym strzałem nie mógł zaskoczyć Stasiowskiego. To co nie udało się napastnikom Unii, udało się obrońcy gospodarzy, w 71 min., Pabiniak niefortunnie zagrywał piłkę głową pokonując własnego golkipera. W 81 min., w zamieszaniu podbramkowym do piłki doszedł Chociejowski, ale z 5 m nie mógł znaleźć skutecznej metody na pokonanie Stasiowskiego. Trzy minuty później Start przeprowadził składną akcję zakończoną celnym strzałem. Pabiniak mocnym uderzeniem po ziemi umieszcza futbolówkę w siatce. W tym momencie było już 3:1 dla piłkarzy z Namysłowa. W 87 min., Bizonowicz z 5 m., nie pokonuje golkipera gospodarzy, Start wyprowadził szybką kontrę, czego skutkiem była utrata 4 bramki. Na listę strzelców po raz drugi w tym spotkaniu wpisał się Pabiniak, który zagrał pierwszy mecz po rocznej przerwie. W 90 min., po rozegraniu piłki między Ciemborowiczem a Stanikowskim, ten drugi wrzucił piłkę na 7 metr, a Dzięcioł strzałem głową ustala wynik spotkania na 4:2. Unia wystąpiła w składzie: Pach - Kukuś, Ciemborowicz, Kociurski, Walczyk - Bogucki, Ślepecki, Bizonowicz, Stanikowski - Merklinger, Masłowski.
Po meczu powiedzieli:
Ireneusz Haras, trener Unii Mimo, że zagraliśmy w osłabionym składzie, nie oznacza to, że nie można wygrać meczu. Pierwszą połowę trochę przespaliśmy, nie mając pomysłu na rozegranie piłki. W drugiej częśći spotkania zagraliśmy lepiej, mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje. Nie wykorzystaliśmy tego, a Start nas kontrował. Ten wynik nie odzwierciedla gry na boisku.
Bogdan Kowalczyk, grający trener Startu Namysłów Przeciwnik nie stawiał oporu, ale mimo tego nie powinniśmy stracić dwóch bramek. Mimo naszych kłopotów kadrowych liczymy się jeszcze w walce o utrzymanie i myślę, żę dopniemy swego. Cała drużyna zagrała dzisiaj na dobrym poziomie i to zasługuje na uznanie.
Wojtek Dzięcioł, zawodnik Unii Druga połowa była zdecydowanie lepsza od pierwszej. Cieszę się ze zdobycia pierwszej bramki w czwartej lidze. Trzecia bramka strzelona przez Start podcięła nam skrzydła. Sprawdziło się stare piłkarskie powiedzenie 'niewykorzystane sytuacje lubią się mścić'.
Artur Blaut
oprac. RG |