Krapkowice
Praca ankieteraRewelacyjne kosmodyskiMyślałem, że wreszcie znalazłem pracę dla siebie. 'Praca ankietera, pełny etat, zarobki do 1200 miesięcznie'.
Wystarczy średnie wykształcenie (mam), dobra prezencja (chyba mam). Dodatkową moją zaletą było moje dotychczasowe doświadzenie zawodowe. Pracowałem już jako ankieter na umowę-zlecenie dla Ośrodka Badań Opinii Publicznej, przeszedłem też szkolenia w firmie SMG/KRC - specjalizującej się w badaniach rynku. Myślałem, że złapałem byka za rogi, tym bardziej, że mogłem zaczynać niemal od zaraz. Ale od początku. Najpierw znalazłem informację o pracy ankietera na jednym ze słupów ogłoszeniowych w Krapkowicach. Nabór pracowników przeprowadzała opolska filia Śląskiego Centrum Badań Opinii Społecznej. Pod spodem podano numer telefonu komórkowego. Zadzwoniłem. Miły głos wydobywający się ze słuchawki spytał tylko o moje wykształcenie i skąd dzwonię, reszty miałem dowiedzieć się na miejscu w poniedziałek rano. Elegancko ubrany, po zainwestowaniu pieniędzy na bilet autobusowy, zjawiłem się pod wskazanym wcześniej adresem przy ul. Ozimskiej. Mój garnitur w połączeniu z obskurnym korytarzem, znajdującego się na IV piętrze biura, tworzył dziwny dysonans estetyczny. - Pewnie dopiero się rozkręcają - pomyślałem. Punktualnie o godzinie 10.00 zostałem poproszony do środka. Moja rozmowa kwalifikacyjna trwała może ze 2 minuty. - Widocznie im pasuję - połechtałem w myślach swoje ego. Żeby pracować wystarczyło jeszcze przejść krótkie szkolenie z doświadczonym pracownikiem firmy. - Pestka - skojarzyło mi się quasi owocowo. Dalej jednak już nie było tak malinowo. Jak się okazało ankieterzy mówią ludziom, że przeprowadzają badania opinii społecznej na temat zdrowia. To tylko przykrywka, bo tak naprawdę ankieterom chodzi o zwerbowanie jak największej ilości emerytów, rencistów i bezrobotnym, którym przysługuje zniżka na rewelacyjny... kosmodysk. Ankieter natychmiast wyciąga z torby urządzenie i zachwala go. Okazuje się, że urządzenie potrafi leczyć wszystkie dolegliwości, do których wcześniej przyznają się w ankiecie domownicy. Kosmodyski mają się jakoby pojawić za kilka miesięcy w sklepach, ale wtedy będą już ponad dwukrotnie droższe. Teraz można nabyć je od razu za jedyne 119 zł. Najdziwniejsze i zarazem najsmutniejsze jest to, że wciąż wielu ludzi korzysta z okazji. Pracownicy ŚCBOS działają najczęściej w małych podopolskich wioskach, gdyż jak uczą instruktorzy firmy najłatwiej jest przekonać ubogich i zacofanych ludzi.
Atrakcyjna fucha okazała się być pracą na akord. Ile sprzedam, tyle mojej doli. Po ciężko przepracowanym dniu (pod względem psychicznym) zrezygnowałem z pracy ankietera. Chyba najbardziej ze względów etycznych.
Teraz nie pozostaje mi nic innego jak Gary Moore, czyli garów mycie w Anglii. Bye! Kosmonauta |