Temat Kuriera
InternetWolnej przestrzeni coraz mniejDo naszej redakcji dotarł sygnał jednego z mieszkańców Krapkowic, który twierdzi, że znajdująca się na krapkowickiej baszcie antena uniemożliwiła mu zainstalowanie w domu tzw. radiowego internetu. Młody mieszkaniec Krapkowic mieszka przy ul. 1 Maja, czyli w bezpośrednim sąsiedztwie baszty. - Chciałem mieć stały dostęp do internetu i wybrałem jedną z firm z Otmętu, która oferuje stałe łącze drogą radiową. Niestety dowiedziałem się, że mogę mieć problemy z odbiorem danych, bo sygnał zakłóca mi znajdująca się w pobliżu antena z baszty. Wybrałem więc droższą ofertę Neostrady - skarży się krapkowiczanin. Neostrada TP oferuje możliwość wyboru usługi w dwóch opcjach: transfer danych wielkości 640 kilobajtów na sekundę lub 320 kb/s. Opcja szybkiego, nieograniczonego dostępu do internetu kosztuje 149 zł miesięcznie. A instalacja w ramach promocji kosztuje symboliczną złotówkę.Firmy oferujące internet poprzez drogę radiową nie mogą na razie zapewnić takiej szybkości transferu. Padają zarzuty, że ta forma internetu jest nieodporna na zmiany warunków atmosferycznych, jak i zabudowę terenu. Wszelkie bariery architektoniczne i przeszkody naturalne mogą powodować zakłócenia u niektórych odbiorców. Firmy oferujące 'radiówkę' przebijają jednak Neostradę ceną usługi. Miesięczny abonament jednej z niedawno powstałych tego typu firm w Krapkowicach to koszt 35 zł. Sama instalacja to jednorazowy wydatek 350 zł. Koszty instalacji i utrzymania sieci bezprzewodowej są zwykle niższe aniżeli koszty instalacji i utrzymania tradycyjnej sieci kablowej. Dzieje się tak, ponieważ instalacja bezprzewodowa eliminuje bezpośrednie koszty związane z zakupem kabli i ich instalacją oraz konserwacją.Jak się okazało użytkownikiem anteny na baszcie jest krapkowicki urząd. - To jest internetowa antena urzędu w Krapkowicach, która rozprowadza sygnał po naszych jednostkach organizacyjnych. Z niej korzysta Towarzystwo Budownictwa Społecznego, Ośrodek Pomocy Społecznej, szkoły, biblioteki. A z racji tego, że jednostki znajdują się po jednej, jak i po drugiej stronie Odry, sygnał jest silny. Z OPS do baszty jest kawał drogi - mówi Mieczysław Kożuch.Zdaniem sekretarza urzędu istnieje możliwość przyłączenia prywatnych odbiorców, ale istnieją pewne bariery, niekoniecznie natury technicznej. - Przyłączenie prywatnych odbiorców mogłoby spowodować zakłócenia w łączności z naszymi jednostkami. Po prostu przesyłanie danych będzie wolniejsze. Poza tym jak przyłączymy jednego czy kilku, to następni będą chcieli. Powstaje od razu problem, dlaczego ci, a nie inni. Zaraz posądzono by nas, że to jacyś nasi znajomi - uważa Kożuch.
W tej chwili na rynku radiowym trwa 'wolnoamerykanka'. Początkujące firmy same muszą dowiadywać się, które z kanałów w okolicy są jeszcze wolne. W Polsce wolnych kanałów jest tylko trzynaście. Choć słowo 'tylko' jest użyte na wyrost. W Stanach Zjednoczonych takich kanałów jest siedem. - Żeby wszystko funkcjonowało jak należy, co drugi kanał musi być wolny. Musimy sami dogadać się między sobą, by nie wchodzić sobie w paradę. Nikt tego 'z góry' nie reguluje - mówi Klaudiusz Rutkowski, jeden ze współwłaścicieli firmy oferującej internet drogą internetową.
Z naszych wyliczeń wynika, że podobnych firm na terenie Krapkowic działa obecnie pięć lub sześć. - Takich firm na lokalnym rynku może być nawet pięćdziesiąt, zawsze istnieją techniczne możliwości, żeby się wstrzelić w lukę. Są możliwości skanowania wolnych przestrzeni. Dwie anteny wąskopasmowe mogą stać w pobliżu i nie nachodzić na siebie - uważa Wojciech Olender, który jeszcze do niedawna zajmował się tego typu usługami.Zdaniem Olendra producenci sprzętu nawet nie przypuszczali, w jaki sposób ich urządzenia mogą być wykorzystane. - Profesjonalny sprzęt kosztuje kilka tysięcy złotych, ale słabszej jakości można kupić już za kilkaset złotych. Wszystko produkowane jest na Tajwanie. Jednak chyba tylko w Polsce ten sprzęt wykorzystuje się na tak szeroką skalę.Brak unormowania i uregulowania tego typu usług ze strony państwa powoduje, że od 2 lat firmy oferujące 'radiówkę' pojawiają się jak grzyby po deszczu. Jeszcze do niedawna w naszym mieście oferowały się enigmatyczne firmy, których siedziba mieściła się w Raciborzu bądź w Nysie. Firmy po instalacji sprzętu u indywidualnego odbiorcy zapewniały serwis. W praktyce czasem okazywało się, że pozostawiony numer telefonu komórkowego jest nieprzydatny, bo nikt go po prostu nie odbiera. Internet gdy przestał funkcjonować, to nieraz już na zawsze. Teraz sytuacja jest już o tyle lepsza, że firmy są stąd, dlatego serwis jest bardziej realny.Trwająca przy tego typu działalności 'wolnoamerykanka' powoduje, że w niektórych miastach firmy nie potrafią się ze sobą porozumieć. Tak jest na przykład w Nysie, gdzie usługodawcy oferujący internet drogą radiową nawzajem się zakłócają. Tracą na tym firmy, ale najbardziej indywidualni odbiorcy, którym nie działa internet.W Krapkowicach też już mieliśmy symptomy 'walki'. Jednej z firm skradziono antenę, umieszczoną na kominie zakładów papierniczych. Antena nadawcza jest najdroższym elementem całego systemu i kosztuje kilka tysięcy złotych. Trudno tu jednak podejrzewać jakiś młodzieńczy wybryk lub zwykłą kradzież, bo sama antena jest bezwartościowa. Zdaniem wielu ludzi z branży informatycznej państwo niedługo weźmie się za uregulowanie i uprawomocnienie tego typu działalności. Konieczne staną się atesty, koncesje, certyfikaty. A wtedy przetrwają nieliczni.
Artur Jackowski |