Krapkowice
Wędkarze kontra inwestorzyByliśmy tu pierwsiGmina Krapkowice szykuje się do wyceny i ogłoszenia otwartego przetargu na zbycie należącego do niej terenu w pobliżu popularnego 'goldu', a opiekujący się nim wędkarze zapowiadają długą walkę o zachowanie akwenu i jego okolic w niezmienionym stanie.Akwen wodny w Obrowcu, popularnie zwany 'goldem' to nie tylko teren letniego wypoczynku okolicznych mieszkańców, ale również miejsce od niepamiętnych czasów wykorzystywane przez wędkarzy, którzy od dwóch lat starają się zgodnie z literą prawa uzyskać dzierżawę tego terenu. Ich zdaniem byłoby to usankcjonowanie działalności, którą i tak od wielu lat się zajmują. Zgodnie z podziałem dokonanym przez zarząd okręgowy w Opolu, Polskiego Związku Wędkarskiego, to właśnie koło ma pod opieką obrowiecki 'gold'. Obecnie właścicielem całego terenu i stawu jest gmina, ale jak mówią wędkarze - oni tam byli pierwsi. W czasie sezonu każdego dnia nad brzegami stawu 'moczy kije' około 40-50 osób. Od niepamiętnych czasów wędkarze dbali o racjonalną gospodarkę zarybienia stawu. Dzisiaj można tam spotkać większość ryb słodkowodnych - liny, leszcze, amury, węgorze itd. Dwa razy do roku ze środków pochodzących ze składek członkowskich koła staw jest oczyszczany. Przed dwoma laty to właśnie oni zwrócili uwagę gminie na to, że sytuacja własnościowa stawu nie jest do końca unormowana. Właścicielem jednego z 'pasów' akwenu był bowiem powiat krapkowicki, a nie gmina. Dopiero po interwencji wędkarzy w tej sprawie dokonano dekomunizacji stawu i sprawa została 'wyprostowana'.
Niezalegalizowana dzierżawą symbioza pomiędzy wędkarzami a gminą dotycząca użytkowania stawu mogłaby trwać nadal. Tym bardziej, że jak mówią członkowie koła - kilka lat temu dostali od burmistrza Piotra Sollocha zapewnienie, że za jego kadencji staw będzie ich. Dzisiaj dzierżawa ma przede wszystkim zapobiec planom związanym ze sprzedażą części gruntu znajdującego się obok stawu. Bo nie tylko wędkarze i plażowicze interesują się 'goldem'. Ten teren ma swój wymierny urok również dla osób, które widzą w nim możliwości inwestycji turystyczno-rekreacyjnych, czemu z kolei starają się zapobiec wędkarze. O 'goldzie' zrobiło się głośno, kiedy rozeszła się wieść o inwestorze, zainteresowanym kupnem części lub całości stawu z zamiarem wybudowania tam toru moto-crossowego oraz bazy noclegowej. - Mamy tutaj kolonię jeżyków, łyski, perkozy - to jedyny jeszcze jako tako naturalny staw w gminie Krapkowice. Nieogrodzony, dostępny dla wszystkich, ostoja dzikiej zwierzyny wodnej. A jak tam wejdzie hotel i jakieś motoryzacyjne sprawy, to zakłóci przecież cały tamtejszy ekosystem. Wyobraża sobie pani łabędzie i moto-cross? - pytał retorycznie Adam Szczygielski, prezes koła w Otmęcie.
Przez kolejne miesiące trwały rozmowy dotyczące rozwiązania tej sytuacji. W spotkaniach uczestniczyli przedstawiciele gminy, Polskiego Związku Wędkarskiego oraz krapkowiccy radni. W tym czasie wędkarze zaproponowali odkupienie stawu od gminy. - Usłyszeliśmy, że nie jest na sprzedaż - mówi Szczygielski. Kolejna propozycja wędkarzy dotyczyła wydzierżawienia tego terenu, za stawkę porównywalną do tej, jaką za 'swoje' wody płacą inne koła, czyli około 0,02 - 0,05 zł za metr kwadratowy. Właściciel, czyli gmina Krapkowice metra kwadratowego stawu i terenu wokół niego wycenił na kwotę 0,25 zł, co zdaniem wędkarzy jest kwotą zbyt wygórowaną. Jednocześnie gmina przeznaczyła do sprzedaży działkę znajdującej się w pobliżu stawu. - Nie będziemy zbywali terenu wokół 'goldu', tylko teren leżący przy 'goldzie', od strony Krapkowic. Również woda nie została przeznaczona do sprzedaży - uspokaja wiceburmistrz Haraf. Jednocześnie zapewnia, że staw dalej będzie dostępny dla mieszkańców gminy.
Lidia Kulik |