KRAPKOWICE.net
piątek, 22 sierpnia 2008    Cezarego, Marii, Zygfryda    / °Cpogoda05:48 wschód/zachód słońca19:56
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 55 (29.06.2004)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 55 (55)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Biznesmeni walczą ze stresem
Żar lał się tym razem z nieba
Siedmiu wspaniałych

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Temat Kuriera Przypadek Krzysia z Obrowca zadziwia medyczny światek

Ponowne narodziny

Jest kilka minut po godzinie 19-tej. Połowa sierpnia, ładna pogoda, na dworze jeszcze jasno. Krzysiek jedzie do dziewczyny do Olesna. Wyjeżdża z drogi podporządkowanej. W kierowany przez niego samochód z pełnym impetem uderza TIR. Potem już tylko sygnał karetki i diagnoza lekarska, która jest jednoznaczna. Zdaniem lekarzy stan Krzysztofa Gabora nie rokuje powrotu do zdrowia. Dla najbliższych brzmiało to jak wyrok.

Krzyś znajdował się w stanie wegetatywnym. Doznał ciężkiego urazu głowy, wieloogniskowego stłuczenia mózgu, z głęboką utratą przytomności. Uszkodzony został ośrodkowy układ nerwowy. - Był jak roślinka. Przez 3-4 miesiące karmiono go przez sondę, niczym nie poruszał. Gdy przywieźli mi go do domu, to była sama skóra i kości. Miał zanik mięśni gdy wrócił ze szpitala, nóżki jak patyczki. Nie można go było poznać. Oczy wpatrywały się w jedno miejsce. Odruchy miał niekontrolowane. Podkładało się poduszki, żeby zmienić mu pozycje - wspomina Stefania Gabor, matka Krzysia.

Wkrótce minie dwa lata od feralnego zdarzenia. Krzysia spotykam na podwórku. Dziś ma 26 lat. Siedzi na wózku. Na mój widok chłopak uśmiecha się.

- Dziś trudno dociec, jaka była prawdziwa przyczyna wypadku. Nie było świadków. Krzysiek jechał sam. Nikt do dziś nie wie, czy Krzysiek zatrzymał się na znaku stop. Jechał oplem kadetem. Gdyby to był inny samochód, prawdopodobnie nie byłoby auta ani człowieka. Nawet nie próbowaliśmy wyjaśnić przyczyn wypadku, skoro chłopak znajdował się w stanie krytycznym. Nie mieliśmy wtedy do tego głowy - mówi Stefania Gabor.

Krzysiek był doświadczonym kierowcą, samochodem jeździł do Niemiec, przewoził ludzi do pracy w Holandii. Nadal kocha auta. Temat wyraźnie go porusza. - To zawsze był cały jego świat. Naprawiał wszystkie auta w okolicy - mówi pani Gabor.

Choć państwo Gabor mieszkają w Obrowcu tuż przy ul. Jacka i Agatki, ich życie nie przypomina bajki. - Mam chwile załamań. Jest mi naprawdę czasami bardzo ciężko. Najgorzej było na początku. Nie wiedziałam do kogo się zwrócić, nie wiedziałam, że mam możliwość darmowej rehabilitacji dla syna - mówi Stefania Gabor.
Krzyś ma uszkodzony pień mózgu, przez co zaburzony jest jego sen. Śpi 3-4 godziny i w środku nocy się budzi. Gdy zaczyna mu się nudzić od razu woła matkę.

Teraz największą potrzebą jest winda. Krzysiek mieszka sam z mamą w domu jednorodzinnym. Na podwórko prowadzą schody. Te kilka stopni dzieli go od świata. Mimo to matka stara się, by syn przebywał jak najwięcej na świeżym powietrzu. - Zawsze muszę mieć drugą osobę do pomocy. Jak przechodzi ulicą jakiś chłopak, to wołam, żeby mi pomógł go wnieść. Winda bardzo by się przydała, ale to koszt 30-40 tysięcy zł - mówi z wyraźną goryczą w głosie.

Stefania Gabor robi wszystko, by pomóc synowi. W łazience zainstalowane są obręcze, są przy wannie, ubikacji. Jest prysznic, specjalne siedzenie do kąpieli. - Robię, co mogę. Dostałam dofinansowanie do łazienki, w pokoju zainstalowane są drabinki do rehabilitacji.
Pomagają też inni. Bardzo przydaje się pożyczone łóżko z podnośnikiem sterowanym na pilota. Automatycznie podnoszony wezgłówek pomaga w zmianie pozycji ułożenia głowy. Jak potwierdzają z dumą bliscy, Krzyś jeszcze ani razu nie miał odleżyn.

Trudno też przezwyciężyć codzienną monotonię. Krzyśka cieszy każda wizyta. Bardzo pomagają mu wizyty pani Małgosi, miejscowej terapeutki. Ich wzajemne relacje dla obserwatora z zewnątrz mogą wydawać się dziwne. Terapeutka, w zdecydowany sposób, często bez ogródek, zachęca Krzyśka do mówienia i wyrażania emocji. - Nie słyszę! Głośniej! - prawie krzyczy terapeutka, gdy Krzyś próbuje odpowiedzieć na moje pytanie. W ten sposób zmusza chłopaka do większego wysiłku. - Trzeba ciągnąć go za uszy, by jak najwięcej rozmawiać, prowokować go. Tutaj nie ma innych lekarstw. Uszkodzone komórki mózgowe nie regenerują się. Krzysiek uczy się wszystkiego od nowa - tłumaczy Stefania Gabor.

Wizyty terapeutki mają wielkie znaczenie dla psychiki Krzyśka. - Akurat kończyłam studia podyplomowe z zakresu oligofrenopedagogiki, pedagogiki specjalnej i terapii. Miałam świetną wykładowczynię, dr Marcinkowską z Warszawy, która powtarzała, że najlepsza jest wczesna interwencja. Mieszkam w pobliżu, więc zaczęłam zajmować się Krzysiem. Miałam wiedzę teoretyczną, ale nie miałam praktyki. Dla mnie był to pierwszy konkretny przypadek. W diagnozie było napisane, że pozostaje bez kontaktu z otoczeniem. To kompletna bzdura, trzeba było tylko ten kontakt nawiązać. W tej chwili sam komentuje wiele rzeczy, ma świetny, celny dowcip. Nasz Krzyś lubi zespół 'Ich troje'. Wtedy śpiewamy wniebogłosy i tańczymy. W ten sposób świetnie ćwiczy się pamięć - mówi pani Małgosia.

Ja wszystko pamiętam - wtrąca się Krzyś.

Jak przyznaje terapeutka przyśpiewki mają często charakter frywolny. - Na takie piosenki się Krzyśka wzięło. Jego wózek też trzeszczy przeze mnie, bo wychodziliśmy na ulice, śpiewaliśmy i kręciliśmy ósemki. Ludzie patrzyli na nas jak na wariatów.
Pani Małgosia intonuje: - Cztery razy po dwa razy. Natychmiast dołącza się Krzysiek: -...osiem razy raz po raz.

W tej chwili na pewno Krzysiowi przydałoby się towarzystwo rówieśników. Trudno pokonać bariery architektoniczne, ale jeszcze trudniejsze jest przełamać bariery ludzkie. - Ludzie nie są przyzwyczajeni. Pierwsze pytanie brzmiało: no to powiedz, co u ciebie słychać? Krzyś jeszcze nie potrafił mówić. Przez długi czas miał chrapliwy głos, niekontrolowany. Krzyś lubi się wygłupiać. Nic, tylko potrzeba rozwijać jego psychikę nadal. Ostatnio był kolega, Robert. Wzięli Krzysia na spacer. Ten się chichrał, rozmawiał z nimi jakby nigdy nic. Pierwszy raz takie coś widziałam. Natomiast inni patrzą, Krzyś czeka na to, co oni powiedzą. I to jest takie wzajemne oczekiwanie. Bo to jest w ogóle facet bardzo towarzyski. Często siedzimy w kuchni, on słyszy z pokoju jak rozmawiamy i od razu się wtrąca, że nie mamy racji. Pozytywne nastawienie do świata, to jest bardzo ważne. To, co on osiągnął to przede wszystkim zasługa jego samego i matki - uważa terapeutka.

- Najlepiej by było, żeby były dwie Małgosie: jedna rano, druga popołudniu. Tu nie ma tabletek na to: trzeba cały czas gadać, pobudzać go do rozmowy - ripostuje Stefania Gabor.

- Choć też było różnie między nami na początku. Musieliśmy sobie zaufać. Pamiętam jak wsadzili mi Krzysia na barana i wszyscy się bali, że się połamię - śmieje się terapeutka.
Krzysiek jest wysoki, ma około 180 cm wzrostu. Poza tym widać wyraźnie, że mama dba, by wrócił do formy.

- Tuż po wypadku Krzyś miał przebłyski, jakby coś się stało. Jak słyszał karetkę, Krzyś jakby się wzruszał. W czasie pobytu w sanatorium w Korfantowie cieszyliśmy się na każde słowo, jakie wypowiedział. Zaczynał od mama, tata, jak dziecko. To tak jakby mi syn po raz drugi się urodził - wspomina pani Stefania.W Korfantowie nawiązany został kontakt z rehabilitantem Grzegorzem Skibą, który aktualnie trzy razy w tygodniu przyjeżdża do Obrowca. Krzyś wiele zawdzięcza tym rehabilitacjom. - Najpierw musiał nauczyć się wstawać. Potem uczył się trzymać kubek z piciem. Samodzielnie je od pół roku. Wciąż ma problemy z lewą stroną, która jeszcze nie jest do końca władna - informuje Stefania Gabor.

- Ale teraz już nie mam problemów - stanowczym głosem mówi Krzysiek.

Stokrota moja, żabula, nie denerwuj się - pani Małgosia głaszcze i przytula chłopaka.

Krzysiek jest bardzo wrażliwy. - Jak usłyszał, że mam na imię Małgosia, od razu zwiesił łeb. Jego dziewczyna też miała tak na imię. Zaproponowałam mu więc, żeby w drodze wyjątku jako jedyny mówił na mnie: Grejta - uśmiecha się terapeutka.

Na pokazanym przez matkę zdjęciu widać, jak Krzysiek przy pomocy rehabilitanta stawia pierwsze kroki. - Krzysiek nie ma uszkodzonego kręgosłupa, więc jest nadzieja, że kiedyś będzie chodził. To w ogóle cud, że z wypadku wyszedł bez żadnego złamania - mówi Stefania Gabor.

Stefania Gabor ma dylematy typowe dla kochającej matki. - Najważniejsze, żeby umiał już zrobić koło siebie, ogolić się, zrobić sobie jeść. Bo co będzie, jak kiedyś, mnie zabraknie?
Istnieją też obawy, że rehabilitacja nastąpi tylko do pewnego stopnia, nagle nie będzie już dalszego postępu.

Widząc Krzyśka, aż trudno w to uwierzyć. W chłopaku drzemie niesłychana energia, widać chęć do życia. Uparcie idzie do przodu. W końcu jest zodiakalnym Baranem.
Marzeniem Krzyśka jest własny samochód. - Opel vectra - artykuuje Krzyś. W pierwszą podróż chce zabrać mamę i Małgosię. Na pytanie, gdzie pojedzie najpierw, Krzyś odpowiada: do Korfantowa, do Grzesia.


Artur Jackowski


K O M E N T A R Z E
Zobacz komentarze do tego artykułu...
Dodaj swój komentarz!
wróć do Kuriera nr 55


FORUM
Zobacz komentarze do tego artykułu...
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 55
RAPORT KURIERAzwiń dział
SPORTzwiń dział
ZS Krapkowice w Finale Krajowym Licealiady

Ostatnia kolejka na remis

Najlepsza Kórnica




   F O R U M
 Ponowne narodziny - To strasznie wzruszające.Ja niestety tez widziałami przezywałam taka sytuacje nawet ...  nowe
Marta 28-03-05 00:57 
 Re: Ponowne narodziny - bardzo sie cisze ze sa rzeczy ktore mozna zaliczyc do lASKI BOGA .MATEN ARTYKUL DAJE MI ...  nowe
grazyna 19-12-05 20:32 
 Re: Ponowne narodziny - ...  nowe
Witek 19-12-05 22:33 

AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER / APCO. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net