Kino
RecenzjaDrakula i spółka z o.o.Odwieczna walka dobra ze złem jest motywem przewodnim filmu Stephena Sommersa 'Van Helsing'. Chodzi tu o najczęściej pojawiającą się w filmie formę zła, a mianowicie o hrabiego Drakulę. Tym razem przeciwnikiem Drakuli jest osławiony pogromca różnej maści potworów, Van Helsing.
Sommers znany głównie jako reżyser 'Mumii' I i II, w których powołał do życia zabandażowanego kolesia (czyt. egipskiego kapłana), tym razem zajął się historią pochodzącą z Europy. Pokazał nowe wcielenie hrabiego z Transylwanii, pana Drakuli, który zajmuje się tym razem - oprócz picia ludzkiej krwii - tworzeniem własnego potomstwa. Przez dwie godziny przewija się na ekranie cała plejada kinowych potworów, jest między innymi Mr. Hyde, wilkołak oraz Frankenstein. Sommers zrobił wybuchowy koktail, który niestety robi małe bummm. Tak jak w jego poprzednich filmach przygoda mieszała się z komedią, tak tutaj mamy tylko akcję. Przez cały film główną osią są pojedynki, które robią wrażenie, ale tylko przez pierwsze pół godziny. Brakuje 'Van Helsingowi' przygody z jajem, co było głównym atutem 'Mumii'. Natomiast trzeba przyznać, że efekty specjalne stoją na wysokim poziomie i niektóre sceny robią wrażenie. Na przykład scena pojedynku z narzeczonymi Drakuli, kiedy atakują miasto czy pogoń za powozem, którym ucieka Van Helsing z Frankensteinem. Przyjemne dla oka są również plany ogólne zamków w których ukrywa się Drakula. Przyprawiają czasem o gęsią skórkę. Ogólnie cały film ma mroczny klimat i bliżej mu do horroru niż filmu przygodowego. To co Sommersowi najlepiej wychodzi w każdej produkcji, to dobór aktorów. Hugh Jackman, kolejny Australijczyk, który podbija Hollywood zagrał Van Helsinga, pamiętamy go z roli Wolverine`a z 'X-menów' oraz z 'Kodu dostępu', gdzie zagrał u boku Johna Travolty. Jako Van Helsing jest przekonujący i nie ma się do czego przyczepić. Jest twardy, nieustraszony i dopina swego. Pomaga mu Anns Valerius, grana przez Kate Beckinsale, która ma już doświadczenie w walce z wampirami, gdyż rok temu zagrała w filmie 'Underworld'. Tylko, że tym razem zamiast dwóch automatycznych pistoletów, ma do dyspozycji wszelkie odmiany broni białej. Trzeba przyznać, że mieczem macha prawie jak Wołodyjowski, a na pewno bardziej jej z nim do twarzy. W tym roku została wybrana najpiękniejszą brytyjską aktorką, a to już o czymś świadczy. Bardzo dobrym posunięciem było zatrudnienie kolejnego Anglika do roli hrabiego Drakuli, Richarda Roxburgh znanego z 'Moulin Rouge'. Miłośnicy kina pamiętają zapewne innego brytyjskiego aktora, który wielokrotnie wcielał się w postać mrocznego hrabiego, a mianowicie Christophera Lee. Widać, że brytyjczycy mają zacięcie do takich ról, może mają to w genach, bo Richard Roxburgh, także sobie z tą rolą poradził. Miodem dla uszu jest akcent z jakim mówi, a wygląd również nie pozostawia żadnych złudzeń z kim mamy do czynienia. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że film nie ma happy-endu, co jest rzadkością w amerykańskich super produkcjach. Brakuje mu natomiast odrobiny humoru, który zrobiłby z tego filmu hit letniego sezonu, a tak będzie to kolejny obraz, który szybko uleci nam z pamięci.
Roman Godlewski |