Krapkowice
Ławki przy baszcieW samo południeNa ławce odpoczywa zmęczona zakupami kobieta. Być może stała długo w kolejce w jakimś super-sklepie, gdzie funkcjonuje tylko jedna kasa, albo na poczcie odbierała swoją rentę, na której sytuacja z kasami wygląda podobnie. Następną ławkę zajęli zakochani. Całują się, obejmują, tulą... Nie widzą świata poza sobą, nie zauważyli ani mnie, ani mobilizującej swoje siły kobiety, ani dziadka z wnuczkiem, którzy opanowali kolejną ławeczkę. Starszy pan nie wydaje się wyczerpany duchotą, a co więcej niekończącymi się pytaniami małego brzdąca : 'A co to?'. 'A kiedy kupimy loda ?', 'A kiedy będzie później?' Mój wzrok przykuwa kolejna ławeczka - okazuje się, że taka 'sypialniana'. Otóż na jednej z tych podbasztowych ławek w najlepsze śpi sobie pan. Można zastanowić się, co innego mógłby robić. Podziwiać krapkowicką armatkę, liczyć samochody...? Wybrał sen. Czy publiczna drzemka zasługuje na potępienie? Przyznam, że w samo południe wolę oglądać szalenie zakochanych, cierpliwych dziadków i ich ciekawych świata wnuczków, albo innych, którzy być może by się pojawili, gdyby tylko znalazła się wolna ławka.
AP |