Zdzieszowice
KinoMaraton Monthy PythonaMiłą niespodziankę wszystkim fanom Latającego Cyrku Monthy Pythona sprawiła młodzież, związana niegdyś z - nieistniejącym już - zdzieszowickim Dyskusyjnym Klubem Filmowym. W sobotę, 17 lipca zorganizowała ona w Kinie Odrodzenie ''Maraton Monty Pythona'' - wielogodzinny pokaz pełnometrażowych produkcji filmowych słynnych komików.Najwierniejsi fani i sympatycy montypajtonowskiego humoru przyjechali nawet z Kędzierzyna-Koźla, Krapkowic czy Opola. Ku zadowoleniu organizatorów, sala kinowa wypełniała się od godz. 20.00, kiedy cały maraton wystartował. Poza tym, systematycznie przybywało widzów, którzy postanowili wybrać się tylko na niektóre filmy. - Przyszłam dopiero teraz, bo chciałabym zobaczyć tylko ''Monty Python i Święty Graal''. Tego akurat nie widziałam, a nie mam siły na siedzenie w kinie tyle godzin. Przespałam się trochę w domu i teraz przyszłyśmy z koleżanką - mówiła Agnieszka ze Zdzieszowic, którą spotkałem, gdy wchodziła do kina około godz. 0.30. Z kolei Natalia z Kędzierzyna-Koźla zachwycała się głośno pomysłem na zorganizowanie maratonu. - Taki maraton to świetna atrakcja! Kiedy tylko usłyszałam, że w Zdzieszowicach ma się odbyć taka impreza, wiedziałam, że nie mogę jej przegapić, muszę na niej być! Tym bardziej, że - choć uwielbiam humor Monthy Pythona - to jest tu kilka tytułów, których nigdy wcześniej nie widziałam - mówiła. Organizatorzy zadbali o ciekawy repertuar i ułożyli kolejność pokazów w taki sposób, by łatwo można było zaplanować, kiedy przyjść, by trafić na interesujący nas najbardziej obraz. Na początku maratonu można było obejrzeć najstarsze produkcje - te, których nie pokazywano zbyt często w telewizji, np. ''And Now For Something Completely Different'' (''A teraz coś z zupełnie innej beczki''). Była to składanka najbardziej znanych skeczy. Następnie widzowie mogli oglądać najbardziej popularne filmy, które dla wielu są filmami kultowymi. ''Sens życia według Monty Pythona'', ''Żywot Briana'' i ''Monty Python i Święty Graal'' to filmy, do których komentarz wydaje się zbędny. Każdy film poprzedzony był krótką przerwą, podczas której można było napić się kawy, podyskutować i posłuchać, co - o właśnie obejrzanym filmie - myślą inni. Przed rozpoczęciem każdego seansu, na scenie pojawiał się organizator w roli konferansjera, który zapowiadał kolejny tytuł, naśladując specyficzny humor prezentowany przez Monty Pythona. Mimo, że konferansjerowi wiele brakowało do komików z Monty Pythona, to jego wystąpienia były bardzo ciekawym urozmaiceniem tego wieczoru i - jeszcze bardziej podkreślały specyfikę maratonu. Od momentu swoich narodzin, Monty Python wzbudzał często sprzeczne odczucia - od kultowego uwielbienia, aż po pełną oburzenia dezaprobatę. Chociaż należy przyznać, że raczej mało komu udawało się oprzeć oryginalnej śmieszności utworów, będących dziełem tej sześcioosobowej grupy. Dlatego też, nie było największym problemem przetrwać maraton do końca, choć metę miał około godziny 5.00 rano!
Bogumił Bardzik |