Krapkowice
Trudno wyjść z pataW dalszym ciągu nie doczekał się epilogu spór pomiędzy właścicielami kawiarenki internetowej Camelot, znajdującej się przy ul. Rybackiej, a lokatorami mieszkającymi nad lokalem.
Kilka dni temu do krapkowickiego Urzedu przyszło pismo z prokuratury, dotyczące wyjaśnienia powodów tej sytuacji. Było ono następstwem zawaiadomienia jakie do prokuratury złożył jeden z lokatorów. Szerzej o tej sprawie pisaliśmy w Kurierze nr 14 ( z dn. 13 kwietnia). Przypomnijmy jedynie kilka faktów. Kawiarenka Camelot otwarta została na bazie pomieszczeń dawnej ''Bonanzy'' dwa lata temu. Z czasem zyskała dużą popularność. Jej bywalcami jest przede wszystkim młodzież, chociaż korzystają z niej również starsi klienci. Początkowo zgodnie z umową najmu kawiarenka czynna była do godz. 22.00. Od początku głównym zarzewiem konfliktu stał się właśnie czas funkcjonowania Camelota. Lokatorki mieszkające nad nim skarżyły się na uciążliwości związane z bardzo głośną muzyką i zbyt swobodnym zachowaniem klientów kawiarenki. Ich zdaniem lokatorek godziny, jakie nakładała umowa najmu nie były przestrzegane, a uniemożliwiajacy normalne funkcjonowanie hałas słychać było do późnych godzin nocnych. Właściciele Camelota są już zmęczeni i zniechęceni całą sytuacją. Próbowali zmniejszyć uciążliwości związane z funkcjonowaniem kawiarenki, jak jednak tłumaczyli w powstanie lokalu włożyli bardzo dużo własnej pracy. Łączyło się to również z niemałym wysiłkiem finansowym. Od początku nie kryli również, że jest to inwestycja komercyjna, która ma przynosić dochód, co nie będzie możliwe jeżeli Camelot będzie funkcjonował jedynie do godz. 22.00
Kilka ostatnich ostatnich miesięcy upłynęło bowiem na oskarżeniach, wizytach często wzywanej przez lokatorki policji oraz odwiedzinach u burmistrza. W tym też czasie do urzędu miasta wpłynęła petycja podpisana przez ponad 600 osób ( głównie młodzież), która stanęła w obronie Camelota, a na czerwcowej sesji rady miejskiej (16.06) podjęta została uchwała wydłużająca czas funkcjonowania kawiarenek internetowych do godz. 23.00.
Sytuacja wydawała się patowa. Nieco nadziei dawało więc włączenie się w sprawę burmistrza Krapkowic. - To bardzo trudna sytuacja. Ja już też nie wiem co z tym robić. Rozumiem i jedną i drugą stronę. Najbardziej zagrożonej uciążliowściami lokatorce zaproponowano mieszkanie już dwa razy, ale w obydwu przypadlkach odmówiła. Pierwsza decyzję mogę zrozumieć, bo mieszkanie było znacznie mniejsze niż, to które posiada, ale nie wiem o co chodzi w drugim przypadku - informował burmistrz Piotr Solloch. Jak wynika z nasz informacji drugi lokal nie zyskał akceptacji lokatorki, bo z powodu pieców znajdujących się w każdym pomieszczeniu jego ekspoloatacja będzie niewspółmiernie droga w stosunku do możliwości lokatorki. Pomimo upływu czasu sytuacja nadal jest patowa. Tracą na tym nie tylko obydwie strony i miasto, ale również młodzi klienci Camelota. Lidia Kulik |