Krapkowice
ObrowiecGoldu nie oddamyChociaż głównym punktem ostatniej sesji rady miasta i gminy Krapkowice była przegłosowana uchwała, dotycząca pożyczki na sfinansowanie budowy hali sportowej, budowanej przy gminazjum nr 2, to zupełnie coś innego podniosło o kilka stopni - i tak już gorącą (z powodu upału) - atmosferę obrad. Ponownie na forum stanęła bowiem sprawa krapkowickiego Goldu - zalanego wyrobiska, które - z jednej strony - jest jedynym naturalnym miejscem wpoczynku nad wodą. Z drugiej - akwenem, który od lat pod swoją opieką mają wędkarze, należący do otmęckiego koła Polskiego Związku Wędkarskiego i na którym - jak twierdzą wędkarze - znajduje się teren lęgowy błotniaka - ptaka prawnie znajdującego się pod ochroną.To właśnie za sprawą wędkarzy krapkowicki Gold stał się ostatnio sławny. Zdecydowanie sprzeciwili się oni planom sprzedania części znajdującego się przy akwenie terenu (od strony drogi). Prywatny inwestor chciał tam postawić hotel i prawdopodobnie - tor motocrossowy. Jednocześnie wędkarze zwrócili się do urzędu o wydzierżawienie lub kupno zalewiska. Jednak cena, którą im zaproponowano ( ok.0,20 gr. za m2), w ich odczuciu była zupełnie nie do przyjęcia. Burmistrz zgodził się jedynie, aby wędkarze opiekowali się akwenem na starych zasadach, czyli bez stosownej umowy w tym względzie.
Jak można było wywnioskować z dyskusji, najbardziej kontrowersyjnym punktem tej sprawy jest uchwała podjęta na poprzedniej sesji rady gminy. Pozwala ona gminie przygotować procedury umożliwiające zbycie spornego terenu ewentualnym inwestorom. Dyskusje zainicjował radny - Władysław Martynowski, który niejako w imieniu wędkarzy, spytał przwodniczącego rady o to, czy planowana jest jeszcze jakakolwek dyskusja dotycząca podjętej wcześniej uchwały, czy jest to już sprawa zamknięta. - Wędkarze nie są stroną w tym przypadku - zdecydowanie odpowiedział przewodniczący rady, Andrzej Kulpa.
Zgodził się również z tym, że stawka jaką gmina zaproponowała wędkarzom była stawką zaporową, wprowadzoną po to, by ich skutecznie zniechęcić. Zdaniem gminy, najlepszym wyjściem byłoby wejście na teren akwenu (lub jego części) inwestora, który nie tylko uporządkowałby go, ale również zapewnił korzystającym z niego osobom odpowiednie warunki wypoczynku nad wodą (np. bazę gastronomiczną). Argumenty przeciwko przejęciu zalewiska przez wędkarzy, które wytaczał przewodniczący, miały zresztą szerokie spektrum - od spraw związanych z ochroną przyrody, po te, odnoszące się do stanu sanitarnego akwenu, podważające sposób ''opiekowania'' się Goldem. -To przecież przemysłowe wyrobisko, kiedyś częściowo zasypane śmietniskiem. Dlaczego wędkarze nigdy nie zrobili tam żadnych badań sanitarnych? Przecież kąpiel w tym zalewisku grozi konsekwencjami zdrowotnymi(...). To przecież wędkarze najbardziej płoszą ptaki i niszczą siatki(...). A gdyby mieli prawo do wody, to żaden amator kąpieli by się do niej nie zbliżył. Jeżeli społeczeństwo to wędkarze, no to rzeczywiście działamy przeciwko społeczeństwu, ale proszę pamiętać, że wędkarzy jest 200, a mieszkańców gminy, korzystających z tego zalewiska znacznie więcej - mówił Kulpa.
Podobne, zdanie na ten temat miał radny Krystian Klemens. - Goldu i tak nie sprzątają, a radnych obrażają. Jestem za uporządkowaniem Goldu, ale oni nie dbają o czystość. A poza tym, niech mi ktoś pokaże wędkarza, który zdzierży kogokolwiek w promieniu 50 m od swojego spławika. Nie wszyscy radni tak bezapelacyjne zgadzali się jednak z przewodniczącym Kulpą. Wielu raził sposób, w jaki doszło do uchwały umożliwiającej dzierżawę gruntu w pobliżu Goldu. Radni kontrowali też argumenty wysuwane przez przewodniczącego. -Dlaczego przed podjęciem uchwały nie było komisji, na którą można było również zaprosić przedstawicieli wędkarzy? - pytał radny Tomasz Rowiński. -Dlaczego nikt nie zasięgnął opinii Konserwatora Przyrody, czy rzeczywiście jest tam lęgowisko ptaków znajdujących się pod ochroną? (...) Czy przez te lata ktoś się czymś na Goldzie zaraził? Nikt o niczym takim nie słyszał, a wiadomo jak dużo osób tam przyjeżdża - pytał i jednocześnie odpowiadał radny Jerzy Roszkowiak. Zdaniem radnej, Marii Karweckiej, przy dobrych chęciach można pogodzić interes wszystkich stron, wystarczy pas zieleni oddzielającej teren inwestora od terenu kąpieliska.
Dyskusję ostatecznie podsumował burmistrz Piotr Solloch. Poinformował, że gmina zleci badanie gruntu wokół akwenu oraz jego wycenę. Zapewnił też, że wśród członków komisji przetargowej, która w przyszłości będzie analizowała oferty ewentualnego nabywcy terenu, znajdzie się również przedstawiciel wędkarzy. Zanim to jednak nastąpi, zostanie zorganizowane spotkanie z wszystkimi zainteresowanymi stronami po to, aby dokładnie wyznaczyć teren przeznaczony do ewentualnej dzierżawy.- Po tej całej akcji, prywatny przedsiębiorca, który był zainteresowany dzierżawą tego terenu, jest już zdecydowanie mniej chętny do inwestowania przy Goldzie. Tym bardziej, że po drugiej stronie autostardy są znacznie korzystniejsze warunki inwestycji - poinformował na koniec rozgoryczony burmistrz. Lidia Kulik |