Gogolin
CapoeiraTo jest filozofia życiaW gogolińskim gimnazjum, w dniach 26 i 27 lipca odbyły się warsztaty Capoeiry krapkowickiej grupy Esporao. Rozmawialiśmy z profesorem Fuampą, Brazylijczykiem, który prowadził warsztaty.Dlaczego akurat capoeira? Będąc dzieckiem słyszałem o capoeira, wiedziałem już co to jest, ponieważ capoeira to stały element naszej, brazylijskiej kultury. Ale w dzieciństwie nie ćwiczyłem. Mając 17 lat przeprowadziłem się do innego miasta. Tam poznałem mojego pierwszego nauczyciela capoeiry - maestre Divaldo, który nauczył mnie podstaw tej sztuki walki. W obecnej chwili niestety, już nie mam z nim kontaktu, nie wiem co się z nim dzieje. Później uczestniczyłem w pokazach folklorystycznych, brałem udział w pokazach capoeira. W wieku 22 lat przeniosłem się do Porto Seguro, tam poznałem maestre Minaldo, który jest maestre całej naszej grupy Esporao. Ćwiczę z nim od 1994 roku, cały czas uczę się nowych technik i doskonalę się w tym, co jest moim życiem. Capoeira jest moją filozofią życia.
Skąd pomysł na szerzenie capoeiry w Europie? Od początku mojej styczności z capoeirą wiedziałem, że ona istnieje na całym świecie, nie tylko w Brazylii. Dla capoeirysty jest ważne zgłębianie tej sztuki, dlatego zdecydowałem się podróżować po świecie. Chciałem sprawdzić jak capoeira wygląda w innych krajach. Jej sercem jest Brazylia, ale nadszedł czas, kiedy opanowała cały świat. Druga sprawa jest taka, że w Brazylii jest bardzo ciężko wyżyć z capoeiry. Jeżdząc po świecie i propagując ideę capoeiry zarabiam, ale szczerze mówiąc, też jest ciężko. Kolejną kwestią jest to, że każdy capoeirysta powinien sławić swoje imię. Gdy przyjeżdzam - na przykład - do Polski, to w Brazylii moje imię nabiera prestiżu i sławy. Obrałem akurat taką drogę, aby - gdy już odejdę - moje imię: Fuampa zostało w historii capoeiry. Chciałbym kiedyś pojechać do Afryki, dokładnie do Angoli, ponieważ tam sięgają korzenie capoeiry. Chciałbym tam ćwiczyć i uczyć innych tego, czego sam się w życiu nauczyłem.
Co sądzisz o krapkowickiej grupie po tych dwudniowych warsztatach? Dla mnie jest ważne to, że doszło do tego spotkania. Mam nadzieję, że ludzie, którzy brali udział w tych warsztatach, nauczyli się czegoś pod moim przewodnictwem. To dla nich bardzo ważne, aby uczyli się od mistrzów, którzy mogą nauczać capoeiry. Sądzę, że i oni są zadowoleni, ponieważ każdy chce uczyć się od mistrzów. Jak widzę, że ktoś na drugim końcu świata interesuje się kulturą brazylijską, to staram się dać z siebie wszystko tak, aby mu to wynagrodzić. Od tej chwili jestem profesorem Kuby. Ta grupa już jest pod moją opieką. Może ona także używać nazwy Grupo Capoeira Esporao, ponieważ ja taką reprezentuję. Mam także nadzieję, że grupa się rozrośnie i - w przyszłości - będę mógł przedstawić sztukę capoeiry i brazylijską kulturę większej liczbie osób.
Gdzie jeszcze w Polsce - oprócz Krapkowic, oczywiście - można spotkać przedstawicieli waszej grupy? Jest bardzo dużo grupek, które szukają kontaktu z jakimiś profesjonalnymi grupami capoeira, takimi jak na przykład Esporao. Jeśli chodzi o naszą grupę, to w Polsce, na dzień dzisiejszy są trzy grupy Esporao we Wrocławiu, Oleśnicy i teraz w Krapkowicach. Esporao jest w Polsce od pół roku. Są też grupy, które są tu od pięciu lat, ale to nie jest istotne. Liczy się to, że młodzi ludzie mają szanse przystąpienia do nich, aby ćwiczyć capoeirę. My idziemy swoją drogą i dobrze nam to wychodzi. Cabasa koordynuje działania Esporao w Polsce, on mnie tu ściągnął i współpracuje nam się świetnie. Będziemy się starali rozciągać naszą działalność na inne miasta. Mamy już pewne namiary i jest to tylko kwestią czasu.
Jakie wrażenia z pobytu w Polsce? Bardzo mi się tutaj podoba. Pierwszy raz tu byłem dwa lata temu, na warsztatach w Ustroniu Morskim. Ludzie są tutaj bardzo otwarci i przyjacielscy. Nie znam Polski dobrze, byłem tylko na warsztatach w Ustroniu Morskim, Wrocławiu i Gogolinie, bo tu odbywały się warsztaty krapkowickiej grupy. O samych tych miastach nie potrafię nic powiedzieć, bo nic po prostu nie widziałem. Poznałem tutaj pewną rodzinę, która była dla mnie bardzo miła. Zostałem przez nich bardzo ciepło przyjęty. Podoba mi się ten kraj i jego mieszkańcy.
Co chciałbyś przekazać naszym czytelnikom zachęcając ich do ćwiczenia capoeiry? Capoeira w Polsce jest bardzo młoda, jest od około 5 lat. Ale to jest bardzo dobry czas na to, by zacząć działać i pokazywać, na czym ona polega. Jest wielu ludzi, którzy o niej nawet nie wiedzą i bardzo ważne jest to, aby ich o tym informować. To, co wyróżnia capoeirę jako sztukę, to jej wielowarstwowość. To nie jest tylko sztuka walki, ale także filozofia życia, kontrolowanie emocji, poznawanie możliwości własnego ciała. Jest to także muzyka, rytmy, przebywanie w grupie... Tutaj nie ma sytuacji takich, że po treningu ludzie się nie znają. Capoeira uczy tolerancji i przyjaźni. Jest to alternatywa na spędzanie wolnego czasu. W Brazylii są specjalne programy społeczne, dotowane przez rząd i uczące capoeiry. Pomagają one ludziom wychodzić z narkotyków czy też - alkoholizmu. Dają im wiedzę o historii capoeiry, uczą ich rytmiki, gry na różnych instrumentach i wielu rzeczy, które pomagają im pozbywać się złych nałogów i przyzwyczajeń. Capoeira nie do końca jest walką; uczy nas kontrolowania agresji i doskonale pokazuje wszystkie mocne i słabe strony naszego ciała. rozmawiał Patryk Szyszło
tłumaczył Cabasa |