Felieton
SzumielskiRowerRower to wspaniały wynalazek. Zawsze, kiedy chcesz nim jechać jest gotowy. Bez tankowania. Nawet odwrotnie. Jeśli tankujesz, to nie jedziesz. Potrafi wyprzedzać samochody - i to te najlepszych marek. Zdarza się, że korki są tak duże, że ludzie w nich umierają. Stąd się pewnie wzięło słowo 'wykorkować'. Owszem, silnik czasem wymaga remontu, ale i w takiej sytuacji rower jest sprawny. Po prostu - pojedzie na nim ktoś inny.
Niestety, rower - tak człowiekowi bliski - nie przywiązuje się, jak pies, do właściciela. Rower przywiązuje się najczęściej do grubych drzew, metalowych płotów, krat, a niekiedy - jeden do drugiego. Do człowieka nigdy. Rowerowi wszystko jedno kto na nim jeździ. Po prostu lubi być w ruchu. Ruch jest dla niego wszystkim, cel - niczym.
Dlatego cel zawsze wybiera człowiek. Rower wymusza na człowieku śmieszne ruchy nogami. Kto pedałuje, ten jedzie. Fikające nogi, to ulubiony przysmak psów. Rzucają się na nie, chętniej niż na Pedigree. Niektórzy naukowcy twierdzą, że psy nie atakują człowieka, tylko rowery, które zajęły w ludzkich domostwach ich miejsce.
Rowery są damskie i męskie. Nic dziwnego, że są także małe rowerki. Rowerki jeżdżą często w otoczeniu dużych rowerów. Może to świadczyć o przejmowaniu przez rowery wzorów ludzkich zachowań.
W życiu rowerów duże znaczenie ma pogoda. Nie znoszą zimna i deszczu. Przy takiej pogodzie pozostają w domu. Jeśli jest ciepło - chętnie wyprowadzają swoich właścicieli na spacer. Przynajmniej raz w tygodniu. Ale są takie, które robią to częściej. Nawet codziennie. Dzięki nim ludzie znają okolice, zawierają nowe znajomości i dłużej żyją. Chociaż nie zawsze.
Ludzie i rowery mają wspólnych wrogów - samochody i ich właścicieli. Ta niechęć często kończy się tragicznie dla rowerów i dla rowerzystów. Ale bywa, że ginie człowiek w samochodzie, a samochód trafia na złom. Ulubionym sposobem drażnienia rowerów przez samochody jest przejeżdżanie tak blisko, że podmuch wpycha rowerzystę do rowu. 'Rowery do rowu!' - to hasło jest popularne od dawna.
Rowery i rowerzyści odgryzają się, jak mogą. Najczęściej jadą zygzakiem, albo jeden obok drugiego, albo środkiem autostrady -pod pozorem, że wkrótce (jakieś 10 km) będą skręcały w lewo. Nic nie wskazuje na to, że konflikt wygaśnie. Chociaż są pierwsze symptomy. Rowery bywają hołubione i jeżdżą tak, jak ludzie - samochodami.
Co prawda, tylko na dachu, ale pierwszy krok został zrobiony. Rowery budują także własne drogi, po których nie wolno jeździć samochodom. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej może być początkiem nowego konfliktu. Na wzajemność, czyli wożenie samochodów na rowerach, nie ma co liczyć. Pojawiły się także próby oszustwa. Niektórzy nazywają swoje auto 'Rover'. Na co liczą? Na dostęp do drogi dla rowerów?
Pomimo wszystkiego, rower jest najbliższym przyjacielem człowieka. W konkretnym przypadku jest nim tak długo, dopóki człowiek człowiekowi roweru nie ukradnie. Istnieje hipoteza, że to nie ludzie są złodziejami, tylko rowery podkradają sobie ludzi. Wdzięczą się do nich, kuszą zgrabną linią, wabią teleskopami. Kto chce, niech wierzy.
Do spotkania na szlaku!
Henryk Szumielski |