Krapkowice
Nieszczelne śmieciarkiŚmierdząca sprawaGorące lato - przez jednych oczekiwane, dla innych może stać się utrapieniem. Wiedzą coś o tym klienci firmy wywozowej Sulo oraz jej pracownicy. Jak informują nasi czytelnicy, często - po wizycie śmieciarek tej firmy na ulicy pozostają śmierdzące kałuże.
Kałuże są większe lub mniejsze, w zależności od tego, ile obsłudze zajmuje opróżnienie pojemników na śmieci.
- Ostatnio, przez okno obserwowałem śmieciarkę podczas kilku kolejnych przejazdów i praktycznie - za każdym razem - zostawały po niej na jezdni śmierdzące kałuże. Na 'moje oko' wypłynęło z niej około 20 litrów brei - skarży się czytelnik z ul. Sienkiewicza.
Najgorsze, jak mówi, było to, że nikt się tym nie zainteresował i śmieciarka spokojnie odjechała, mimo iż trudno było nie zauważyć plam na drodze. Śmierdzącą niespodziankę pozostawiono mieszkańcom posesji. Jak mówi nasz czytelnik - nie jest to niestety odosobniony przypadek i dotyczy nie tylko tej ulicy. Często bowiem, po przejedżającej ulicą śmieciarce, zostaje na jezdni długi ślad.
Teoretycznie, usunięciem tego rodzaju niespodzianek powinna zająć się sama firma. Jak poinformowała nas Mariola Markowska z krapkowickiego Sanepidu, nigdy nie badano tego rodzaju pozostałości. A swoich praw, jako klienci, powinni u firmy wywozowej dochodzić administratorzy posesji. Jeżeli tego rodzaju sytuacje się powtarzają, jednostką która powinna na to zwrócić większą uwagę jest również Straż Miejska.
Na pytanie, dlaczego takie sytuacje się zdarzają, dyrektor oddziału Sulo poinformował nas, że w pojemnikach plastikowych, przeznaczonych do gromadzenia stałych odpadów komunalnych, powinny być gromadzone tylko i wyłącznie takie właśnie odpady, a nie nieczystości płynne. Wyjaśnił również, że producenci specjalistycznych samochodów (śmieciarek) do wywozu odpadów stałych nie przewidują (?) przewożenia nimi substancji ciekłych. Dlatego też uszczelnienia, założone w skrzyniach ładunkowych takich samochodów, zapobiegają wydostawaniu się na zewnątrz skrzyni jedynie odpadów stałych, a nie - ciekłych. Zdaniem dyrektora, faktu tego nie rozumieją - niestety - niektórzy mieszkańcy korzystający z usług firm wywozowych i wrzucający do pojemników również nieczystości ciekłe. Bardzo wysokie temperatury powodują szybki rozkład organicznych odpadów w pojemnikach, co w praktyce oznacza, że nieraz cały zbiornik samochodu wypełnia się płynem. Może się zdarzyć, że część śmierdzących nieczystości wyleje się ze skrzyni ładunkowej już w miejscu opróżniania pojemnika lub w czasie jazdy. W takim przypadku, gdy tylko zostanie to zauważone - dalej wyjaśnia dyrektor - obsługi samochodów firmy Sulo dezynfekują takie miejsce. Korzystając natomiast z naszego pośrednictwa dyrektor zwraca się z prośbą do swoich klientów, żeby zaniechali tego typu działań.
Ze swojej strony musimy przyznać, że w śmieciach można znaleźć wiele ciekłych substancji i płynów. W pojemnikach pojawiają się nie do końca opróżnione butelki, ale również puszki z resztką farby, oleje czy smary. Jest jednak i druga strona medalu - co mianowicie mamy zrobić z substancjami organicznymi? Trudno przecież myć pojemniki po jogurcie, suszyć ogryzki przed wyrzuceniem czy wykręcać kartony po mleku. Biorąc pod uwagę wyjaśnienia Sulo, dziwimy się zatem krótkowzroczności producenta śmieciarek. A może wystarczy tylko bardziej dbać o ich stan techniczny?
(ELIOT) |