Krapkowice
Piłka ręcznaK.S. Otmęt gra nadalMimo piętrzących się problemów, kibice kobiecej piłki ręcznej w Krapkowicach będą mogli nadal dopingować drużynie K.S. Otmęt w rozgrywkach II ligi. Na pytania Kuriera odpowiedziała trenerka zespołu - Iryna Karabeinikova.
Proszę powiedzieć, kiedy rozpoczyna się sezon i w jakim zestawieniu zobaczymy szczypiornistki K.S. Otmęt? W tym roku również zgłosiliśmy drużynę do rozgrywek II ligi piłki ręcznej. Losowanie odbyło się 6 września, w tej chwili nie posiadamy jeszcze dokładnego kalendarza rozgrywek. Wiem, że rywalizować będzie 8 drużyn, w tym 4 z Krakowa, kolejne to Olkusz, Jarosław, Otmęt i jeszcze jeden - nieznany mi bliżej - klub. Pierwszy mecz rozgrywamy 16 lub 17 września z Tomexem Kraków na własnym parkiecie.
Jak przedstawia się sytuacja kadrowa zespołu? Czy zobaczymy nowe twarze? Sytuacja nie wygląda najlepiej. Aktualnie w składzie mamy 15 dziewcząt, liczymy jednak jeszcze na wsparcie doświadczonych, bramkarki Emilii Moch i kołowej Wioletty Niedzieli. Wiele zawodniczek zrezygnowało z treningów, gdyż nie mogły pogodzić ich z obowiązkami szkolnymi (klasy maturalne, studia) i z pracą. Połowa zespołu to jeszcze bardzo młode dziewczyny, którym brakuje ogrania na tego typu zawodach i dlatego nie będę mogła eksploatować ich w ciągu trwania całego meczu.
Czy w związku z problemami kadrowymi treningi odbywają się regularnie, i jak wyglądały przygotowania do sezonu? Nie wszystko było po naszej myśli. Nie pojechałyśmy w tym roku na żaden obóz przygotowawczy. Rok temu byłyśmy nad morzem, w Ustce, gdzie miałyśmy idealne warunki do pracy. Dziewczyny były dobrze przygotowane i dlatego tak dobrze wystartowałyśmy, wygrywając trzy pierwsze mecze z rzędu. Niestety, później szereg kontuzji i chorób osłabio drużynę. W efekcie zajęłyśmy piąte miejsce, choć liczyłyśmy na trzecie. W tym roku trudno jest cokolwiek zakładać, ponieważ borykamy się z problemami kadrowymi, jak i finansowymi. Treningi odbywają się cztery razy w tygodniu, jednak mam obawy, że niedługo będziemy trenować tylko dwa razy na tydzień. Jak powiedziałam wcześniej, dla niektórych dziewczyn to duże obciążenie czasowe, gdyż wiąże się to z dojazdami i ze szkołą. Trzy zawodniczki dojeżdżają do nas ze Zdzieszowic, a dwie z Dobrej, a pozostałym często treningi kolidują z zajęciami szkolnymi.
Kto wspiera finansowo drużynę? Na dzień dzisiejszy nie mamy żadnego sponsora. Właściwie sytuacja taka trwa już któryś rok z rzędu. Wcześniej pomagały nam Górażdże i Krapex, zakupując nam sprzęt sportowy, który mamy już trzeci sezon. Podobno trwają rozmowy z zainteresowanym sponsorem na temat zakupu nowego sprzętu, ale trudno jest mi powiedzieć coś więcej. Ja staram się skupić na pracy treningowej i jak najlepszym przygotowaniu drużyny. W ostatnich latach pieniądze na mecze wyjazdowe wykładał pan Zagórski i mam nadzieję, że tak będzie nadal. Nie otrzymaliśmy jeszcze funduszy przyznanych nam przez miasto, a mamy mnóstwo zaległości, chociażby zwroty za dojazdy na treningi. W tej chwili egzystujemy tylko dzięki dobrej woli dziewcząt i ich rodziców. Jesteśmy jednak dobrej myśli i - pomimo wszelkich przeciwności - liczymy na udany występ w tegorocznych rozgrywkach. Chylę czoła przed rodzicami, którzy dopingują dziewczyny do pracy i pomagają, jak tylko mogą. Dziwi mnie brak zainteresowania lokalnych władz funkcjonowaniem naszego klubu, który poszczycić się przecież może dobrymi tradycjami kobiecej piłki ręcznej. Większe zainteresowanie kibiców sportowych, sponsorów i urzędników zmobilizowałoby dziewczyny do jeszcze cięższej pracy, a w efekcie - do lepszych wyników, ponieważ chęci już mają.
(war) |