KRAPKOWICE.net
poniedziałek, 8 września 2008    Czcibora, Marii, Serafiny    / °Cpogoda06:14 wschód/zachód słońca19:20
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 72 (26.10.2004)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 72 (72)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Biznesmeni walczą ze stresem
Na nerwicę najlepsza impreza
II Krapkowicki Maraton Matematyczny

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Krapkowice Ludzkie sprawy

Nie potrafię pogodzić się z tą śmiercią

Ten wypadek wydarzył się na drodze pomiędzy Obrowcem a Otmętem. Była ciepła, gwieździsta noc, gdy Jerzy M. wyszedł z baru nad popularnym Goldem. Wtedy jeszcze nie wiedział, że do domu już nigdy nie wróci.

Był 4 lipca 2001 roku. Ok. godz. 22.00. Jerzy M. szedł w stronę Otmętu. Zdążył ujść kilkaset metrów, gdy został potrącony przez volkswagena busa. Na miejscu zdarzenia natychmiast przybyli strażnicy miejscy z Gogolina i policjant, którzy jechali radiowozem tuż za kierującym busem. Szybko wezwane pogotowie zabrało rannego mężczyznę do szpitala w Krapkowicach. Stamtąd następnego dnia Jerzy M. zostaje przewieziony do WCM w Opolu, gdzie po kilku dobach umiera.

Choć od feralnego zdarzenia mijają ponad 3 lata, rodzina Jerzego M. do dziś nie może pogodzić się z tą śmiercią.
- Nikt nas nawet nie powiadomił, że Jurek miał wypadek. A w kieszeniach miał przecież i dokumenty i numer telefonu do domu. Dopiero na drugi dzień ok. godz. 10.00 syn dowiedział się w pracy od innych, że mąż leży w szpitalu. Gdybym była przy mężu zaraz po wypadku, może żyłby dziś - żali się Teresa S.

Rodzina zmarłego zarzuca personelowi obu szpitali zaniedbanie.
- Najważniejsza jest tzw. złota godzina, tuż po wypadku, kiedy trzeba robić wszystko, by ratować człowieka. Według mnie w Krapkowicach nie zrobiono wszystkiego - skarży się wdowa.
W trakcie pobytu w szpitalu w Krapkowicach Jerzy M. oprócz zszycia ran ciętych, miał przeprowadzone badanie morfologiczne, zrobione zdjęcie rentgenowskie czaszki i klatki piersiowej i podane antybiotyki. Mimo to na prośbę rodziny pacjent został przewieziony do Opola.
- Mąż był cały we krwi. Miał zmasakrowaną twarz. Po naszej interwencji przewieziono go na badania tomograficzne do WCM na Witosa - relacjonuje mieszkanka Otmętu.
Na skutek obrażeń Jerzy M. miał w Opolu przeprowadzone dwie operacje: trepanacji czaszki i renowacji twarzy. Jednak zdaniem Teresy S. to nie obrażenia głowy były główną przyczyną śmierci. Jej słowa potwierdziła sekcja zwłok, która jako jedną z kilkunastu przyczyn wskazała m. in. pęknięcie aorty.
- Mąż miał wewnętrzny krwotok. Miał pękniętą śledzionę i wątrobę. W żadnym ze szpitali nikt nie wpadł na to, żeby mu zrobić USG - mówi podniesionym głosem moja rozmówczyni.
- Na moje pretensje ordynator z WCM odpowiedział tylko, że mąż się na nic nie uskarżał - dodaje Teresa S.

Bulwersujące jest również to, że do dziś nie ustalono także ostatecznej przyczyny wypadku. W sądzie cały czas trwa sprawa przeciwko kierowcy busa.
- To że mąż wracając do domu był pod wpływem alkoholu, nie znaczy że nie szedł prawidłowo. Jurek szedł po lewej stronie, po pasie włączania się do ruchu, które w tym momencie traktowane jest jako pobocze - uważa wdowa.
Sąd pierwszej instancji uniewinnił kierowcę busa - Andrzeja C. Z tym wyrokiem nie mogła pogodzić się rodzina Jerzego M.
- Przegraliśmy dzięki temu - w tym momencie Patryk S., syn pani Teresy - podsuwa mi pod nos kawałek wycinku z gazety.
We wstępie pokazanego artykułu czytam: 'Opolski adwokat Stanisław W. został wczoraj aresztowany pod zarzutem współudziału w grupie przestępczej wyłudzającej kredyty'.
- To był nasz adwokat. Nie pokazał się na ani jednej z sześciu czy siedmiu rozpraw. Dwa razy podesłał tylko syna, podległego de facto obrońcy Andrzeja C. - z przekąsem w głosie mówi Patryk S.
- A kto mi zwróci pieniądze, które wędrowały do jego kieszeni - retorycznie pyta Teresa S.

Rodzina zmarłego odwołała się od wyroku. Rok temu sąd apelacyjny podważył wcześniejsze orzeczenie. Aktualnie sprawa jest rozpatrywana od początku.
- Nasz nowy adwokat po zapoznaniu się ze wszystkimi papierami powiedział od razu, że sprawa jest do wygrania. Poza tym sędzina zauważyła wiele niedociągnięć formalnych w sprawie - twierdzi Patryk.
Tak więc dopiero po ponad trzech latach, na wniosek sędziny, we wrześniu br. na drodze pomiędzy Obrowcem a Otmętem przeprowadzona zostaje wizja lokalna.
- Na miejscu był niezależny biegły sądowy. To już trzeci powołany w tej sprawie ekspert. Ten biegły stwierdził od razu, że ojciec szedł prawidłowo. Dwaj poprzedni eksperci nie mogli dojść do porozumienia między sobą. Ten z Krakowa twierdził, że wina była pieszego, a ten z Opola, że kierowcy - z pobłażaniem kręci głową Patryk S.

Rodzina Jerzego M. twierdzi także, że na skutek źle sporządzonej notatki policyjnej ma kłopoty z uzyskaniem odszkodowania.
- Gdyby nie nasze zabiegi do tej pory nie ujrzelibyśmy ani złotówki. Przeczytałem 'Vademecum ubezpieczeń komunikacyjnych', do inspektoratu PZU wszedłem z kamerą... i od razu pomogło. Natychmiast znalazł się radca prawny i okazało się, że możliwe jest uzyskanie pewnej kwoty w ramach zadośćuczynienia. Do tej pory dostaliśmy połowę tej sumy. Ewentualną resztę mamy dostać po zapadnięciu ostatecznego wyroku - mówi Patryk S.
Rodzina Jerzego M. narzeka na utrudnienia, jakie spotkały ich w trakcie procesu.
- Dziwnym trafem trzy razy zaginęły dokumenty w tej sprawie skierowane z krapkowickiej komendy do prokuratury, jak i ubezpieczyciela. Ale że chodziłam, męczyłam, dokuczałam, to się odnalazły. Aktualna sprawa opiera się o stare zeznania policjanta, który był na miejscu tuż po wypadku. Ten policjant jest nieuchwytny. Nie pracuje już w Krapkowicach i mieszka gdzieś na Zachodzie. W zeznaniu stwierdził, że nie widział, kto prowadzi busa - mówi Teresa S.

W całej sprawie jest więcej niejasności. Rodzina zmarłego sugeruje nawet, że sprawcą wypadku nie był oskarżony Andrzej C.
- Jeszcze na kilka minut przed śmiercią Jurek mówił, że za kierownicą busa siedział Marcin M., inny mieszkaniec Krapkowic. Dlaczego nikt nie przesłuchał mojego męża, choć przez kilka dni pobytu w szpitalu Jurek był już świadomy - pyta mieszkanka Otmętu.
Zdaniem wdowy, Marcin M. często jeździ pod wpływem alkoholu. Teresa S. przypomina o jadącym za busem radiowozie.
- Może tak był zajęty spoglądaniem w lusterka i obserwowaniem jadącego za nim wozu policyjnego, że w ogóle nie patrzył przed siebie. No bo jak na prostej, nie zasłoniętej przez drzewa drodze, można nie zauważyć człowieka?
- Z tego co wiem, Marcin M. był wielokrotnie zatrzymywany, gdy prowadził pod wpływem alkoholu. Zawsze dziwnym trafem odzyskiwał prawo jazdy. Zresztą ten człowiek w ogóle nie powinien mieć tego dokumentu, bo cierpi na astygmatyzm - dodaje Teresa S.

Mieszkanka Otmętu twierdzi, że w całej tej sprawie żal jej Andrzeja C., który został w to wszystko wplątany.
- To młody chłopak. Wielokrotnie w mojej obecności wyrażał skruchę. Z moich informacji wynika, że został po prostu podkupiony przez Marcina M., by całą odpowiedzialność wziąć na siebie.
- Ale i tak będę w sądzie do końca dochodzić swojego, bo zbyt wiele mnie ta śmierć kosztowała.

W tym momencie pani Teresa wymownie wskazuje na torebkę wypełnioną medykamentami. - To moja kolacja. Miesięcznie kosztuje mnie to minimum 480 zł. To tylko dla podtrzymania podstawowych funkcji życiowych - stwierdza z lekką ironią.
Śmierć ojca bardzo przeżył także drugi z synów, Dawid.
- Dawid za dużo widział. Był ze mną wszędzie: w szpitalu, w prosektorium. Dopiero po sekcji okazało się, jakie były niedociągnięcia ze strony służby zdrowia. Syn to strasznie przeżył. Zobaczył jak w Polsce traktuje się zwykłego człowieka. Bardzo się załamał. Nie mieszka już z nami. Gdy przyjeżdża w odwiedziny do domu, bardzo szybko wraca do siebie. Pewnie chce zapomnieć, a ten dom za bardzo mu się kojarzy z ojcem - kończy Teresa S.

Komentarz

W całej tej sprawie dalecy jesteśmy od ferowania wyroków, tym bardziej, że nie poznaliśmy opinii drugiej strony. Opisana rodzina straciła najbliższą osobę i nawet gdyby miała żal 'do całego świata', będzie to żal uzasadniony. Zatrważające jest co innego, ile czasu i nerwów kosztuje w naszym kraju dochodzenie swoich racji. W obliczu osobistej tragedii rodzina Jerzego M. zdana była tylko na własne siły. W zderzeniu z instytucjami zwykły człowiek od razu skazany jest na porażkę. Chyba że chodzi, szarpie się, dosłownie - podejmuje walkę. Takie wypadki zdarzają się niemal codziennie, wiele poszkodowanych osób nie ma jednak tyle samozaparcia, co Teresa S. i jej syn Patryk. Nikt już nie wróci życia Jerzemu M. - ojcu, mężowi, żywicielowi rodziny, ale przeszło trzyletnia walka w sądach to nie osobista zemsta, tylko przede wszystkim chęć dojścia do prawdy. Sprawiedliwy wyrok i ewentualne należne zadośćuczynienie pozwoli mimo wszystko uwierzyć, że Polska to państwo prawa.


Artur Jackowski


K O M E N T A R Z E
Zobacz komentarze do tego artykułu...
Dodaj swój komentarz!
wróć do Kuriera nr 72


FORUM
Zobacz komentarze do tego artykułu...
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 72
SPORTzwiń dział
20 sekund radości

Mistrzowie Polski




   F O R U M
 Nie potrafię pogodzić się z tą śmiercią - Krapkowicki szpital to wykańczalnia... raz leżałem tam z pęknięciem czaszki i wstrząsem ...  nowe
Sylwek 30-10-04 14:13 

AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net