Temat Kuriera
Gazyfikacja ŻeromskiegoDla wszystkich nie starczyCzy gmina powinna partycypować w kosztach sieci gazowniczej w dzielnicy znajdującej się przy ul. Żeromskiego? Burmistrz Krapkowic obawia się, że zgoda spowoduje podział pomiędzy mieszkańcami prawej i lewej strony dzielnicy.
 |
Mieszkańcy okolic w pobliżu ulic Górnej i Chrobrego od wielu lat starają się o gazyfikację swojej dzielnicy. Sprawa ciągnie się już zresztą od wielu lat i co jakiś czas, powraca jak bumerang. Jeszcze do niedawna Zakłady Gazownicze, będące głównym inwestorem sieci tłumaczyły, że do zgazyfikowania całej dzielnicy leżącej po obu stronach ul. Żeromskiego potrzebna jest budowa reduktora I stopnia, który - mówiąc najprościej - dostosowałby ciśnienie gazu tak, aby możliwe było podłączenie go do poszczególnych posesji. - Takiej stacji w pobliżu tej dzielnicy jednak nie ma. Wtedy mówiono nam, że technicznie było to niemożliwe do zrobienia - opowiada burmistrz Krapkowic, Piotr Solloch. Jednak najczęściej przewijającym się argumentem przeciwko gazyfikacji tego terenu była wciąż zbyt mała liczba osób deklarujących chęć założenia gazu. Z wyliczeń wielu domowych budżetów wynikało bowiem, że od gazu bardziej opłacalne były inne nośniki ciepła i energii, nie mówiąc o kosztach przyłączenia. Im mniej chętnych, tym większe...
Przez jakiś czas sprawa wydawała się nie do ruszenia, a opracowana przed laty koncepcja gazyfikacji przewidująca w tym rejonie budowę reduktora średniego ciśnienia spokojnie leżała w szafach ZG i Urzędu Gminy. Ci, którzy chcieli mieć gaz, w dalszym ciągu monitowali, a ci, którzy zdecydowali się korzystać z innych źródeł ciepła, z niepokojem śledzili wzrost cen koksu i oleju opałowego.
Pod koniec lata tego roku ruszyła druga już akcja zbierania wniosków o zgazyfikowanie dzielnicy. Na liście osób tym zainteresowanych jest już 35 nazwisk, większość z ulicy Górnej. Zmieniły się również możliwości techniczne.
Kilka dni temu burmistrza Krapkowic, Piotra Sollocha, odwiedziło kilku mieszkańców osiedla. Jak mówili, z ich informacji wynika, że w chwili obecnej istnieje możliwości zgazyfikowania osiedla przy ul. Żeromskiego, bez konieczności budowy stacji redukcyjnej. Kilka dni później przedstawiciele Zakładu Gazowniczego zwrócili się do burmistrza Piotra Sollocha z propozycją partycypowania gminy w kosztach tej inwestycji. - Proszono nas o to, żebyśmy pomogli im sfinansować podkłady geodezyjne i dokumentację. Gdyby osiedle zostało zgazyfikowane na koszt zakładu, to byłoby to dla gminy opłacalne - mówi burmistrz Piotr Solloch.
Jak jednak dodaje, gazyfikacja osiedla może w istotny sposób poróżnić jego mieszkańców. Opierałaby się bowiem na istniejącej już sieci gazowej biegnącej od strony ul. Ks. Koziołka, która zostałaby niejako przedłużona. Tego rodzaju rozwiązanie pozwoliłoby jednak na doprowadzenie gazu jedynie do lewostronnej części osiedla. Prawa strona musiałaby poczekać na budowę reduktora. Bez niego gazyfikacja tej części osiedla jest, jak twierdzi kierownik Zakładu Gazowniczego w Krapkowicach, Jerzy Palimąka, niemożliwa. - Owszem, istnieją warunki techniczne dostawy gazu w niektóre rejony tej lewostronnej dzielnicy od ulicy Żeromskiego, jednak nie jest to do końca prawda, że do wszystkich. Czy to będzie od Górnej do Żeromskiego, czy do Tuwima - to wszystko będzie można określić na podstawie badania rynku. Musimy uzyskać informacje, ilu mieszkańców chce gaz, na jakie potrzeby i na jakie urządzenia. Trzeba zrobić tzw. bilans zużycia gazu. Dopiero wówczas można powiedzieć, czy z istniejącej sieci możemy na przykład doprowadzić gaz ulicą Górną do końca czyli na przykład do ulicy Tuwima i do przyległych ulic - wyjaśnia Palimąka.
Pomimo wielu podpisów pod petycją, mieszkańcy dzielnicy przy ul. Żeromskiego wciąż nie są do końca przekonani do gazu. Dla jednych liczą się pieniądze, dla innych - wygoda i ekologia. - Mieszkam na styku ulicy Górnej, ale na razie jestem niezdecydowana. Podobnie inni mieszkańcy, orientacyjnie - co druga posesja chce się ewentualnie podłączyć. Gaz jest też drogi, więc nie wiem, czy to się opłaca. Dochodzi do tego kwestia techniczna, podciągnięcie tych rur, zlokalizowanie ich w mieszkaniu. Niedawno miałam rozkopany cały ogródek w związku z robieniem kanalizacji, więc wiem jaki to kłopot. Mam duży dom - 280 m2, trudno ogrzać takie mieszkanie. Mam ogrzewanie elektryczne, ale praktycznie od 3 lat i tak ogrzewam węglem, bo wychodzi taniej. Za parę lat i tak wszyscy będziemy musieli zrezygnować z opalania węglem. Unia Europejska jest bardzo restrykcyjna, jeśli chodzi o ekologię. Sama widzę, gdy w czasie niżu dym z kominów unosi się tuż nad ziemią i jest tak gęsty, że nie można oddychać - mówi mieszkanka ul. Armii Ludowej. Mężczyzna, który wiózł na rowerze pustą butlę z gazem był bardzo sceptyczny. - Plany, planami, ale kiedy dojdzie do konkretów, to nie wiadomo. Podobnie było z kanalizacją. Mówiono o tym już kilkanaście lat temu, a dopiero teraz to zrobiono. Za parę lat wszystko może się zmienić i nie wiadomo, co będzie się bardziej opłacało. Mieszkam na Zachodzie. Tutaj dom ma moja teściowa. Jest osobą samotną, więc dla niej liczy się każdy pieniądz, a takie podłączenie jest drogie. Wszystko więc rozbija się o koszty. Na jej miejscu zgodziłbym się na gaz. To znacznie ułatwia życie. Nie trzeba latać z tymi butlami. Właśnie dowiedziałem się, że jeden punkt wymiany butli już nie istnieje, więc będę musiał iść do drugiego na ul. Żeromskiego.
- Wiadomo, że gaz to wygoda. Opalanie węglem czy koksem to tylko brud i zakopcone ściany. Gdybym wiedział, ile to będzie ostatecznie kosztować, z chęcią przeszedłbym na gaz. Z drugiej strony patrząc na ten gaz ziemny, trzeba przyznać, że jest bardzo słaby. Kilka lat pracowałem w Zakładach Koksowniczych i gaz stamtąd - nie dość, że tani to jeszcze miał moc. Na nim dwa razy wszystko szybciej się gotowało, niż na tym ziemnym. Ten z butli też jest lepszy - mówi starszy mężczyzna z ul. Kochanowskiego. - Mój szwagier mieszka na ul. Jagiellońskiej. Kilka lat temu podłączono ich do sieci gazowniczej. Wielu ludzi polikwidowało wtedy piece węglowe i potem żałowało, bo ogrzanie gazem całego mieszkania zimą wychodziło im nawet po 500 zł. Teraz przerzucili się na piece elektryczne albo wrócili do węglowych i gazu używają tylko do gotowania - mówił mężczyzna spotkany na ul. Żeromskiego. Właścicielka punktu wymiany gazu do sprawy podochodzi optymistycznie: - W sezonie jesienno-zimowym więcej tych butli schodzi, bo ludzie używają tego gazu do ogrzewania mieszkań. Przeważnie wymieniają butle co dwa tygodnie, gdy używają ich do piecyków gazowych. Dużo ludzi korzysta z usług Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, którego pracownicy dowożą butle na miejsce i jeszcze je montują. U mnie trzeba osobiście odebrać butlę. Moja przewaga polega na tym, że działam także w weekendy. Traf chce, że przeważnie ludziom zabraknie gazu przy gotowaniu niedzielnego obiadu - śmieje się moja rozmówczyni - działam trochę jak 'pogotowie gazowe'. Wszyscy moi rozmówcy zgodnie przyznają, że najlepszy i najtańszy był gaz koksowniczy ze Zdzieszowic. - Ludzie sobie zakładali centralne ogrzewanie i tym gazem ogrzewali mieszkanie. Kiedy to zlikwidowali i puścili gaz ziemny, koszty radykalnie wzrosły. Ludzie ogrzewali - albo 'na pół gwizdka', albo wracali do ogrzewania węglem - mówi mieszkanka ul. Żeromskiego.
Na ostatniej sesji rady gminy, o opinię dotyczącą gazyfikacji osiedla przy ul. Żeromskiego poproszeni zostali również krapkowiccy radni. - To rada będzie musiała zadecydować o tym, czy i skąd zabezpieczymy pieniądze na przygotowanie dokumentacji. Stąd apelowałem, czy nie można rozważyć doprowadzenia gazu do całego osiedla - i lewej i prawej strony. Tym bardziej, że to osiedle jest przewidziane do rozbudowy - wyjaśnia swój apel burmistrz Solloch. Jak zapowiada, w najbliższym czasie zostanie zorganizowane spotkanie, na które zaproszeni zostaną przedstawiciele Komisji Infrastruktury, mieszkańców oraz Zakładu Gazowniczego. - Będziemy starali się tak planować, żeby zabezpieczyć w gaz całe osiedle, a nie tylko jedną stronę, bo boję się, że skłócimy tych ludzi. Zobaczymy, jakie będą możliwości techniczne i finansowe - mówi burmistrz.
Lidia Kulik |