Graffitti
Halloween'Cukierek albo pieniądze...'Tradycja organizowania imprez z okazji 'Halloween' nie jest już całkiem nowa, ale - z tego, co można było zaobserwować w ostatni weekend - typowo 'halloweenowy' nastrój raczej nam się nie udziela...
Na pierwsze takie imprezy ciągnęli ludzie rozmaicie poprzebierani, teraz - przebierają się tylko dzieci i... barmani. Dzieci - wśród których tradycja przyjęła się najlepiej - biegały od drzwi do drzwi, wykrzykując przeróżne hasła. W zasadzie, wzorując się na kolegach zza oceanu, powinny wołać: 'cukierek albo psikus', ale zdarzały się też głośne okrzyki: 'cukierek albo pieniądze'... Gdy już zdarzył się 'cukierek', mali przebierańcy konsumowali go od razu, najczęściej pozostawiając papierek praktycznie pod drzwiami tych, którzy bali się psikusa... Barmani z krapkowickich lokali, którzy także wcielali się w przeróżne - niekoniecznie potworne - postacie, byli jakby częścią wystroju wnętrza... A wnętrza były naprawdę różne... Na przykład Green Club zamienił nazwę na 'Krwawą Oberżę', gości witał - ni to wisielec, ni - czarownica. Główną atrakcją była promocja drinków - oczywiście o 'krwawej' nazwie. W Klubie Bilardowym w otmęckim blaszaku zapłonęło mnóstwo świec, co trzeba przyznać - dodało uroku temu miejscu... Najciekawszym wystrojem (w tym także przebraniami barmanów) zdecydowanie wyróżniał się Camelot. Lampiony z dyni, jesienne liście, świece... Naprawdę ładnie. Ale - choć w Camelocie ogłaszano konkurs na najlepsze przebranie - przebranych nie było widać... Ludzie bawili się też w Onyksie... Tam również znalazło się miejsce na ciekawe, halloweenowe ozdoby. A wszyscy bawili się przy muzyce - zarówno wykonawców obecnie najmodniejszych, jak i tych, którzy modni byli wiele lat temu. Trzeba przyznać, że tradycja typowych imprez halloweenowych, z przebieraniem i straszeniem ludzi u nas - przynajmniej w Krapkowicach - się nie przyjęła... Może to i dobrze...?
HON |