UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATAUkrzyżowany dar stworzeniaKról. W dzisiejszą uroczystość przywołujemy obcy współczesnym demokracjom obraz króla. Jeśli nawet możemy zrozumieć, iż władca musi cierpieć, to rozumiemy to w kontekście politycznej przegranej. Skoro nie mamy króla, skoro nie chcemy go mieć, co oznacza dla nas dzisiejsza uroczystość? Król Żydowski. Co Piłat chciał powiedzieć tłumowi? Może to, że Jezus jest królem, który nie ma żadnego wpływu na codzienność, więc nie ma potrzeby Go zabijać. To jest król... Czyj? Na jaką codzienność? Wyśpiewamy hymn: Chrystus wodzem, królem, władcą. Dobrze, że według tradycji śpiewamy ten hymn trzykrotnie. To jak odpowiedź Piotra na pytanie Jezusa o miłość, jak oczyszczenie ze zdrady codzienności.Król Wszechświata. Dzisiaj oddajemy cześć Temu, który zbawia z niczego i stwarza przez krzyż, gdyż stworzenie i zbawienie tworzą jedno królestwo Bożej miłości. Miłości, która sprawia, że dar stworzenia trzeba ukrzyżować miłością, by mógł trwać, podobnie jak trzeba miłością krzyżować nasze życie, nas samych.
Król na naszą codzienność. Wypowiedziane dzisiaj króluj nie jest przyzwoleniem na istnienie Chrystusa. Takiego przyzwolenia On nie potrzebuje. Króluj jest przyzwoleniem na Jego obecność w nas. Jeśli pozwolisz, On zakróluje... zawsze... i wszędzie.
Królu cierniem ukoronowany, bądź Królem i Panem naszym tu i na wieki. św. Brat Albert
Bóg, wie, co każdy potrzebuje, dlatego zaopatrzył nas swoimi darami. Ja jednak zbyt często nawet nie rozpakowuję tego, co otrzymałem, lecz jestem zainteresowany tym, co dostali inni. Uważam zresztą, że mój 'skarb' jest zbyt lichy, by udało się go pomnożyć. Co innego 'skarby' innych - one po prostu same z siebie się mnożą. A przecież nie o wielkość skarbu chodzi, ale o to, jak ja go potraktuję. Żaden 'skarb' nie jest własnością tego, który go otrzymał. Jest on środkiem, dzięki któremu się wzrasta. W rzeczywistości więc to nie 'skarb' się powiększa, ale na jego podstawie rosną moje możliwości. Bóg daje 'skarb', abym nie zaczynał od zera. Tym zaś, co wzrasta, są moje chęci, nadzieja, wiara, wspaniałomyślność... Nie będę rozliczany z czegoś, co nie było moje, a tylko zostało mi powierzone na pewien czas. Sądzony będę z miłości. Gdy więc do 'skarbu' dodam miłość, zyskam dobra nieprzebrane. Jeśli mam 'skarb', lecz brak mi miłości, wszystko utracę. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi. ks. Jarosław A. Sobkowiak - marianin |